Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapowiedział w środę w Bundestagu, że jego rząd będzie kontynuował kontrole na granicach. Zastrzegł, że restrykcje są ograniczone czasowo, a celem jego gabinetu jest zachowanie strefy Schengen i swobody przemieszczania się w Europie.


- Dzięki zawracaniu (migrantów - PAP) z granicy podczas kontroli na (...) granicach niemieckich zapobiegliśmy tysiącom nielegalnych wjazdów (do kraju - PAP) i zrealizowaliśmy wiele nakazów aresztowania – powiedział Merz podczas debaty budżetowej w parlamencie.
- Musimy kontynuować do odwołania kontrole na granicach (...), aby ograniczać migrację w celu zapewnienia bezpieczeństwa – wyjaśnił kanclerz.
Merz podkreślił, że zastosowane przez jego rząd środki mają tymczasowy charakter, są „ograniczone w czasie”. - Zabiegamy o wspólne europejskie zasady, chcemy zachować europejski rynek wewnętrzny, chcemy zachować strefę Schengen, otwarte granice i swobodę przemieszczania się w Niemczech i w Europie. Ale nie chcemy nielegalnej migracji. Dlatego prowadzimy taką politykę – tłumaczył.
Szef niemieckiego rządu przypomniał, że liczba wniosków o azyl spadła w pierwszym półroczu 2025 roku o 43 proc. w porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami poprzedniego roku. - Rozwiążemy ten problem – zapewnił. Opozycyjną i antyimigrancką partię Alternatywa dla Niemiec (AfD) oskarżył o wykorzystywanie tematu migracji do walki politycznej.
Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel zarzuciła wcześniej Merzowi, że jego polityka migracyjna jest robiona „na pokaz”. - Kontrole graniczne są nieskuteczne – mówiła. Weidel nakreśliła dramatyczny obraz Niemiec jako kraju zagrożonego atakami nożowników i przestępstwami seksualnymi popełnianymi przez migrantów. - Islamizacja postępuje w zawrotnym tempie – powiedziała.
Jacek Lepiarz (PAP)
lep/ akl/























































