Najliczniejszy od lat protest odbył się w poniedziałek w Sofii i dużych miastach bułgarskich przeciwko rządowemu projektowi ustawy budżetowej zakładającemu podniesienie podatków. Protestujący domagali się również dymisji rządu.


Demonstracje odbyły się w poniedziałek przed parlamentem w Sofii, a także w Warnie, Burgasie, Ruse i innych miastach. W Sofii protesty rozpoczęły się względnie pokojowo, lecz po kilku godzinach doszło do rozruchów. Przed siedzibą partii DPS Nowy Początek (DPS NN), kierowanej przez oligarchę Deliana Peewskiego, grupy ubranych na czarno młodych ludzi rzucały perardy, prowokowały policję, doszło do starć. Policja na razie nie poinformowała o następstwach i ewentualnych rannych podczas poniedziałkowych rozruchów.
Zdaniem niezależnych obserwatorów i opozycji rozruchy zostały sprowokowane przez ludzi Peewskiego, postrzeganego jako nieformalnego szefa rządu. Prezydent Rumen Radew powiedział, że chodzi o prowokację rządzącej w kraju mafii i nadszedł czas na dymisję obecnej władzy i przedterminowe wybory.
Regularne wybory powinny odbyć się w 2027 r. Na jesieni przyszłego roku powinny odbyć się wybory prezydenckie. Kadencja Radewa kończy się w styczniu 2027 r. Obserwatorzy spodziewają się założenia przez niego centrolewicowej partii. Sondaże socjologiczne wskazują, że Radew cieszy sie największym poparciem społecznym w kraju - o ponad 30 proc. wyższym od poparcia dla innych polityków, w tym dla Peewskiego, którego popiera zaledwie 8 proc. uczestników sondaży.
Po poprzednich protestach w miniony piątek lider największej parlamentarnej siły GERB, były premier Bojko Borisow, zapowiedział zmiany w projekcie budżetu i wycofanie części budzących największe kontrowersje zapisów, lecz nie wiadomo, czy do tego doszło. W środę spodziewane są wiadomości o ewentualnych zmianach.
Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)
man/ san/

























































