Miał być przełom w technologii, jest gigantyczny skandal obyczajowy i prawny. Inteligentne okulary Ray-Ban Meta, reklamowane jako „zaprojektowane z myślą o prywatności”, stały się narzędziem masowej inwigilacji. Do sądu wpłynął właśnie pozew zbiorowy, z którego wynika, że intymne momenty z życia użytkowników były masowo oglądane przez pracowników kontraktowych w Kenii.


Zaczęło się od śledztwa szwedzkich dziennikarzy z „Svenska Dagbladet”, a skończyło na twardej batalii prawnej w USA. Użytkownicy, którzy zaufali zapewnieniom Marka Zuckerberga o bezpieczeństwie danych, mogą czuć się oszukani. Jak wynika z dokumentów procesowych, nagrania z okularów trafiały do zewnętrznych firm, gdzie tysiące pracowników ręcznie „etykietowało” materiały wideo, by szkolić algorytmy sztucznej inteligencji Meta AI.
„Oglądasz czyjeś życie i masz milczeć”
Relacje pracowników kenijskiej firmy Sama, która jest podwykonawcą giganta, mrożą krew w żyłach. Anonimowi informatorzy przyznają, że na ich ekrany regularnie trafiały nagrania z sypialni, łazienek, a nawet sceny seksu czy osoby przebierające się w swoich domach.
– Rozumiesz, że to, co oglądasz, to czyjeś prywatne życie, ale oczekuje się od ciebie wykonywania obowiązków. Jeśli zaczniesz zadawać pytania, wylatujesz – wyznał jeden z moderatorów. Systemy, które miały automatycznie rozmywać twarze i wrażliwe dane (jak numery kart płatniczych widoczne na nagraniach), według relacji świadków zawodzą w co piątym przypadku.
Pułapka w regulaminie
Meta broni się, wskazując na zapisy w regulaminie, które mówią o tym, że interakcje z AI mogą być przeglądane „automatycznie lub manualnie”. Jednak prawnicy reprezentujący poszkodowanych podkreślają, że hasła marketingowe typu „Pod Twoją kontrolą” wprowadzały konsumentów w błąd. Większość użytkowników nie miała świadomości, że funkcja asystenta AI wymaga przesyłania obrazu na serwery, gdzie może go obejrzeć człowiek.
Problem jest ogromny – tylko w samym 2025 roku Meta sprzedała ponad siedem milionów par tych okularów. Każdy z tych użytkowników mógł nieświadomie stać się bohaterem „filmu”, który trafił do analizy na inny kontynent.
Eksperci ostrzegają: to dopiero początek
Sprawą zainteresowały się już organy regulacyjne w Wielkiej Brytanii i USA. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa zwracają uwagę, że era „wearables” (technologii ubieralnej) niesie ze sobą ryzyka, których wcześniej nie znaliśmy. Nasze okulary, zegarki czy naszyjniki AI stają się oknem na nasze najbardziej prywatne chwile, do którego klucze trzymają korporacje.
Pozew zbiorowy złożony w San Francisco domaga się nie tylko gigantycznych odszkodowań, ale przede wszystkim zmiany sposobu, w jaki Meta informuje o przetwarzaniu danych. Czy sprawa ta zahamuje rozwój inteligentnych okularów? Na razie pewne jest jedno: zdejmując Ray-Bany przed wejściem do łazienki, robisz to, czego ich twórcy nie przewidzieli w kampanii reklamowej.
oprac. KWS


























































