Media: po rejestracji online wiele osób nie mogło zagłosować. MC: to nie wina ePUAP

Wielu wyborców, którzy złożyli wniosek o dopisanie się do rejestru wyborców online, w lokalu wyborczym "zostało odesłanych z kwitkiem" - informowały w niedzielę media. Według resortu cyfryzacji powodem takich sytuacji nie jest platforma ePUAP, ani źle działający elektroniczny wniosek - o powody należy pytać w gminach.

(fot. Daniel Frymark / FORUM)

Portal rmf.24.pl podał w niedzielę, że wiele osób, które składały wnioski o dopisanie do rejestru wyborców online przez rządową stronę obywatel.gov.pl., przyszło do lokalu wyborczego i "odeszli z kwitkiem", bez możliwości głosowania. "Dostajemy sygnały, że w Warszawie, ale także Lublinie, Krakowie i innych miastach, bardzo dużo osób nie może zagłosować, bo nie zostali dopisani do spisu wyborców. To osoby, które składały wnioski online przez rządową stronę obywatel.gov.pl." - napisał portal.

Według portalu problem pojawia się, gdyż rządowa strona pozwala złożyć jedynie wniosek o dopisanie się do rejestru, ale nie wymaga i nawet nie pozwala załączać dokumentów, których wymagały poszczególne gminy, by zweryfikować mieszkanie w danym miejscu. "Efekt jest taki, że bardzo dużo osób złożyło wniosek, ale nie dołączyło np. umowy najmu mieszkania, umowy o pracę czy PIT-u, bo rządowa strona tego nie wymagała. Nie dostali także informacji z gmin albo nie sprawdzili swoich skrzynek w systemie ePUAP. W rezultacie mimo złożenia wniosku o dopisanie do rejestru, wyborcy w lokalu nie figurują w spisach i nie otrzymali kart do głosowania" - podkreśla rmf.24 pl.

"Jeśli chodzi o problemy z osobami, które próbowały dopisać się do rejestru wyborców i nie znalazły się w spisie wyborców w dniu dzisiejszym, rzeczywiście dotyczyło to osób, które składały wioski przez ePUAP. To urzędy gmin odpowiadają za tę sytuację, to do nich należy obowiązek dopisywania do rejestru wyborców, można tylko przypuszczać, że te wnioski były za późno złożone - powiedziała w niedzielę Małgorzata Pietrzak, szefowa Krajowego Biura Wyborczego.

"Nie znamy skali zjawiska"

Nie jest na razie znana skala zjawiska niedopisania wyborców do rejestrów wyborców po wniosku złożonym przez internet - poinformowała szefowa Krajowego Biura Wyborczego Magdalena Pietrzak. Dodała, że do PKW docierają takie zgłoszenia; najwięcej jest z Warszawy.

Pietrzak przyznała na konferencji prasowej w poniedziałek rano, że Państwowa Komisja Wyborcza nie zna skali zjawiska niedopisania wyborców do rejestrów wyborców na wniosek złożony przez internet. "To są informacje, które powinny trafiać do urzędu (miasta, gminy). To urząd musi to zweryfikować, czy wydał decyzje, czy nie wydał; czy (wyborcy) zostali tylko pominięci w spisie, po uprzednim dopisaniu do rejestru; czy (urzędy) nie zdążyły wydać tej decyzji przed wyborami. Nie mamy takiej informacji" - powiedziała Pietrzak.

Jak dodała, by to ustalić, "w tej chwili kompetencja leży tylko po stronie organów gminy: wójtów, burmistrzów, prezydentów". "Tylko organy wykonawcze gminy mają możliwość, żeby to sprawdzić" - dodała.

Według niej, informacje jakie napływają do PKW w takich sprawach są "tylko informacjami od wyborców". "Większość z nich to są wyborcy z Warszawy. Są również pojedyncze informacje z terenu Polski" - oceniła szefowa KBW.

Zastępca przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) Wiesław Kozielewicz wyjaśnił, że obywatele mogą się dopisywać do rejestru wyborców w dowolnym terminie. W oparciu o rejestry tworzone są spisy wyborców, te dokumenty trafiają do lokali wyborczych.

"Jeżeli wyborca zgłosi się do urzędu miejskiego czy gminnego, że chce się dopisać do rejestru w piątek (tuż przed wyborami - PAP), a urząd ma na wydanie decyzji trzy dni, to oczywiście on go dopisze, jeśli spełni warunki (...) powiedzmy w poniedziałek, wtorek. To będzie już po wyborach" - powiedział Kozielewicz.

Jego zdaniem, wyborcy powinni składać takie wnioski znacznie wcześniej, a nie w ostatniej chwili przed wyborami. "Nie jest winą organów wyborczych ani organów samorządowych, że polski wyborca wszystko robi na ostatnią chwilę. Jeżeli robione jest to na ostatnią chwilę, na ostatnią minutę, to niech się nie dziwi taka osoba, że nie będzie ujęta w spisie wyborców" - podsumował.

Rzecznik PKW Wojciech Dąbrówka powiedział PAP, że jeśli wnioski o wpisanie do rejestru wyborców zostały złożone przez e-puap w ostatnich dniach przed wyborami, "to moglibyśmy mieć do czynienia z potencjalnie taką sytuacją, w której wójt, burmistrz, prezydent nie miał tych trzech dni na wydanie decyzji administracyjnej".

Głos zabrał resort cyfryzacji

Komunikat w tej sprawie wydało ministerstwo cyfryzacji. "W związku z informacjami o osobach, które składały elektroniczne wnioski o wpis do rejestru wyborców i nie mogły ostatecznie zagłosować, Ministerstwo Cyfryzacji informuje - powodem takiej sytuacji na pewno nie jest ani platforma ePUAP, ani źle działający elektroniczny wniosek" czytamy. Według resortu o powody należy pytać organy poszczególnych gmin, ponieważ po złożeniu wniosku to one wydają decyzje o wpisie.

"Złożenie wniosku elektronicznego nie oznacza automatycznego uzyskania wpisu. Tę decyzję podejmują organy gminy - wójt, burmistrz lub prezydent. Powodów - niedopisania może być multum" powiedział PAP Karol Manys z biura prasowego resortu. Jako przykład powodu niewpisania na listę podał późne złożenie wniosku, po którym organy gminy mają trzy dni na podjęcie decyzji. Zapewnił, że powodem nie jest ePUAP ani wniosek elektroniczny, ponieważ zaznaczył to nie Ministerstwo Cyfryzacji dokonuje wpisu do rejestru wyborców

Według MC osoby, które mieszkają w innej gminie niż ta, w której są zameldowane, mogą uzyskać wpis do rejestru wyborców w miejscu faktycznego zamieszkania. Wniosek o taki wpis mogą złożyć osobiście, udając się do danego urzędu gminy, ale mogą to zrobić również drogą elektroniczną. Przed wyborami samorządowymi z możliwości takiej skorzystało ponad 46 tys. obywateli - podało MC.

"Jest nam przykro i jesteśmy zaskoczeni informacjami o tym, że niektóre osoby, które składały wnioski elektronicznie, nie mogły ostatecznie zagłosować. Ale o powody tego należy pytać dany urząd gminy" podkreśla resort cyfryzacji.

W niedzielę wieczorem głos w tej sprawie zabrał także minister cyfryzacji Marek Zagórski, powtarzając podnoszone wcześniej przez ministerstwo argumenty. Platforma ePUAP zadziałała prawidłowo, wniosek nie mógł zawierać innych załączników niż określone w ustawie; weryfikacja była zadaniem gmin - powiedział.

Zaznaczył, że w niektórych przypadkach problemem było późne złożenie wniosku o dopisanie do listy wyborców.  Szef resortu cyfryzacji powiedział PAP w niedzielę wieczorem, że te przypadki są analizowane. "Jeżeli ktoś dostał decyzję o wpisaniu do rejestru wyborców, to po decyzji i konsultacjach przewodniczącego komisji z urzędnikami gminy - była mowa o tym na konferencji PKW - powinno to być naprawione" - powiedział Zagórski. Dodał, że jeden z takich przypadków dotyczył wiceminister Wandy Buk.

"Większym problemem jest, jeżeli żadna decyzja nie została wydana pomimo tego, że wniosek został złożony w terminie umożliwiającym przeprowadzenie całego postępowania" - powiedział minister, przypominając, że organy gminy mają trzy dni od dnia złożenia wniosku na dopisanie do rejestru.

"Jeśli wnioski zostały złożone - nieważne, jaką drogą, elektroniczną, pocztową czy złożone bezpośredni w urzędzie - do 16 października, to do piątku powinny były zostać wydane decyzje i wyborcy powinni być dopisani do rejestrów. Jeżeli z jakichś powodów gmina tego nie zrobiła, wymaga to po pierwsze wyjaśnienia, czy jest to niedopełnienie obowiązków wynikających z kodeksu wyborczego. To jest rzecz zasadnicza" - zaznaczył Zagórski.

"Warto podkreślić, że wszystkie wnioski złożone przez ePUAP, zostały dostarczone do gmin w sposób prawidłowy, wszystko się odbyło zgodnie z procedurami. Organy gminy - wójt burmistrz czy prezydent - mają obowiązek przeprowadzić postępowanie w tej sprawie, ale cała procedura powinna się zamknąć w ciągu trzech dni i powinna być wydana decyzja" - dodał.

Zaznaczył, że w razie decyzji o odmowie, powinna ona być dostarczona niezwłocznie, "co oznacza, że wyborca powinien zostać poinformowany o tym, że z jakiegoś powodu urząd nie zamierza go do rejestru wpisać".

"Platforma zadziałała bardzo dobrze. Największy kłopot dotyczy tych osób, które złożyły wnioski po 16 października. Takich wniosków w skali kraju było 3157, z czego 1049 w Warszawie i one zgodnie z prawem mogły zostać nierozpatrzone" - powiedział Zagórski.

Podkreślił, że "dopisywanie do rejestru wyborców jest procesem ciągłym, nie dzieje się tylko w trakcie wyborów". "Wnioski zostaną rozpatrzone, ale dopisanie do rejestru będzie skuteczne przed drugą turą tam, gdzie druga tura będzie" - dodał. "Platforma zadziałała prawidłowo, to standardowa usługa, standardowy wniosek, on niewiele się różni od tych, które już wielokrotnie były składane; został tylko zmieniony w taki sposób, żeby ułatwić wypełnienie, jest bardziej intuicyjny" - zaznaczył szef resortu cyfryzacji.

Podkreślił też, że "wbrew temu, co się mówi, wniosek nie mógł zawierać żadnych innych załączników niż skan dowodu i zawartej deklaracji". "To wynika z przepisów; kodeks wyborczy nic nie mówi o tym, jaka jest procedura weryfikacji tego wniosku przez gminy, gminy mogą to robić według własnego uznania; nie ma mowy w ustawie, że mają być dołączone jakiekolwiek inne dokumenty. A więc wszystko tutaj zadziałało prawidłowo, natomiast wiemy, że - z różnych powodów - nie wszystkie gminy realizowały to w sposób prawidłowy na różnych etapach tego procesu" - powiedział.(PAP)

autor: Jakub Borowski

brw/ par/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 3 trooper

Co znaczy, że Polacy sami sobie winni bo rejestrują się na ostatnią chwilę? To jakby ogłosić, że głosowanie będzie od 9 rano do 21wszej, ale po 19tej już nie wpuszczać w niektórych lokalach.

! Odpowiedz
1 0 karbinadel

Tak, sami są wini. Nie należy zapominać, że złożenie wniosku nie jest jednoznaczne z jego akceptacją. Po pierwsze, urząd musi zweryfikować, czy wniosek jest zasadny (a wiele nie było), po drugie, musi spowodować wykreślenie wyborcy w jego dotychczasowym miejscu zamieszkania (inaczej osoba mogłaby głosować dwa razy). Ustawowe trzy dni to naprawdę nie jest przesadnie długi termin

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 8 goralnizinny

Sciema do szescianu.
To kolejny dowod na to, ze:
Niewazne kto glosuje, wazne kto liczy glosy...

! Odpowiedz
2 12 forfun

edupa bo nie przewiduje zachowań typu na ostatnią chwilę itp. pozorne działania za realną kasę

! Odpowiedz
1 2 karbinadel

Udział w wyborach trochę się różni od wpisu na szajzbuku, z czego zapewne większość słoików nie zdaje sobie sprawy

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil