Firma co roku zwiększa eksport. Swoje przetwory sprzedaje też do USA, Rosji i Izraela, skąd co pół roku do Łowicza przyjeżdża rabin, który potwierdza koszerność łowickich ogórków i sałatek. Żeby pomieścić rosnącą produkcję firma właśnie rozpoczęła budowę nowego magazynu.
Za granicę trafia 40 proc. produktów przedsiębiorstwa. Nowa hala o powierzchni 1,1 tys. mkw. zostanie oddana do użytku jesienią. Będzie służyła tylko do przechowywania gotowych produktów łowickiej firmy, które stamtąd będą wysyłane w świat. W ubiegłym roku firma wysłała do Rosji i Mongolii ponad 4,4 tys. ton produktów, do Izraela trafiło ponad 760 ton, a do USA ponad 420 ton.
Początki rodzinnej firmy sięgają końca lat 80. Wtedy to dwaj bracia Andrzej i Jacek Urbankowie zainwestowali oszczędności, powiększone o kredyt bankowy, w zakup linii do napełniania słoików ogórkami konserwowanymi. W 1998 r. dołączył do nich najstarszy brat Wojciech.
Od początku postanowili ostro zaatakować zagraniczne rynki. Słoiczki z chrzanem, pieczarkami, sałatkami i i leczo trafiły do Francji, Wielkiej Brytanii, USA, Korei Południowej. Potem doszła Mongolia. I to był strzał w dziesiątkę. Obecnie ponad 60 proc. przetworów warzywnych w Mongolii pochodzi z Łowicza. Największym powodzeniem cieszy się tam sałatka naddunajska. Azjaci przygotowują na jej bazie różne potrawy, nawet w zestawieniach trudnych do wyobrażenia dla przeciętnego Polaka - np. z końskim mlekiem. Sałatka serwowana jest też jako posiłek w samolotach mongolskiego narodowego przewoźnika MIAT.
- Większość Mongołów zna tylko cztery polskie nazwiska: Mikołaja Kopernika, Adama Mickiewicza, Fryderyka Chopina i braci Urbanków - powiedział kilka lat temu w Łowiczu prezydent Mongolii Natsagiina Bagabandi.
Łowicka firma wysyła też produkty do Izraela. Oczywiście z certyfikatem koszerności. Raz do roku łowicki zakład odwiedza rabin z Izraela, który nadaje ceryfikat koszerności. Podczas jednodniowej wizyty ogląda proces produkcji. Sprawdza, czy dany produkt i jego składniki można uznać za czyste z punktu widzenia religii mojżeszowej. Kaszerny po hebrajsku znaczy właściwy. Chodzi więc też o sprawdzenie całego cyklu produkcji danego produktu.
Firma braci Urbanków zatrudnia 155 osób.
Dziennik Łódzki
Rafał Klepczarek
























































