REKLAMA
ZŁOTY BANKIER 2026

Licznik auta prawdę ci powie?

2008-07-13 07:00
publikacja
2008-07-13 07:00
Większość używanych samochodów sprzedawanych w Polsce ma przestawiane liczniki. Udowodnienie tego sprzedającemu, a potem wyciągnięcie konsekwencji karnych jest prawie niemożliwe. To luka w prawie, czy raczej luka w możliwościach technicznych?

Kupno używanego auta może czasem przypominać grę w „rosyjską ruletkę”. Nigdy nie wiadomo czy auto, które kupujemy faktycznie przejechało tyle kilometrów, ile wskazuje licznik. Technicy ASO w większości przypadków rozkładają ręce – nie są w stanie ustalić, czy ktoś ingerował w stan licznika.

Fot. AME: Nigdy nie wiadomo czy auto, które kupujemy faktycznie przejechało tyle kilometrów, ile wskazuje licznik.
Sprawny i nic więcej

Drogomierz, zwany popularnie licznikiem został przez polskie przepisy potraktowany trochę po macoszemu. Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2002 roku w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia wskazuje tylko w paragrafie 11, że samochód powinien posiadać prędkościomierz i drogomierz. I to tyle. - Nic nie mówi się o przebiegu. Nie ma nawet obowiązku homologacji, czyli weryfikacji wskazań rzeczywistych do stanu licznika. To urządzenie nie jest zabezpieczane elementami, które wymagają weryfikacji jak np. plomba. To dotyczy tylko taksówkarzy i pojazdów policyjnych z wideoradarami - tłumaczy podinsp. Adam Piotrowski, kierownik Sekcji Kontroli Ruchu Drogowego WRD KSP.

Skoro licznik nie podlega homologacji przez Urząd Miar i Wag, to co to oznacza w praktyce?

Tyle, że ma być sprawny i nic więcej.

Fachowiec lepszy od fachowca

- Licznik tak naprawdę nie ma zabezpieczeń. Nie ma też żadnego znacznika, że dany licznik należał od początku do konkretnego samochodu – mówi Robert Kasprzyk, specjalista od elektroniki samochodowej jednej z warszawskich ASO. – Jeśli ktoś zamontuje w samochodzie nowy licznik i zrobi to bez pozostawienia mechanicznych śladów, nikt nie będzie w stanie tego zweryfikować.

Nie każdy może przestawić licznik. To musi być fachowiec, lepszy niż ten, który pracuje w serwisie. Jeśli ktoś taki podłączy się pod komputer samochodowy i przestawi licznik, serwisy nie są w stanie tego wykryć. - Jedynie po stanie samochodu możemy podejrzewać, że coś było przy aucie robione – wyjaśnia Kasprzyk. - Możemy natomiast z całą pewnością stwierdzić ingerencję w licznikach ruchomych, mechanicznych. Stare liczniki można sprawdzić, bo mają one zapadki, które przy przestawianiu się wyłamują.

Jedynie nieliczni producenci zabezpieczają swoje auta przed takim procederem. Między innymi jest to BMW i Volvo. Dane o stanie przejechanych kilometrów są tam zapisywane w czterech różnych modułach i niemożliwa jest ingerencja bez pozostawienia śladów.

Co na to prawo?

Z punktu widzenia prawa o ruchu drogowym każdy może bez żadnych sankcji „majstrować” przy liczniku. - Gdyby był zapis w aktach prawnych, że wszelkie ingerencje przy licznikach nie mogą być wykonywane przez osoby do tego nie uprawnione, wtedy mielibyśmy podstawy do podjęcia działań prawnych – mówi podinsp. Adam Piotrowski.

A co na to inne akty prawne?

-Oszustwo, zgodnie z kodeksem karnym, to doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w celu uzyskania korzyści majątkowej. Cofnięcie licznika zwiększa wartość samochodu, ponieważ każdy kupujący patrzy na liczbę przejechanych kilometrów. Jest to więc świadome działanie, oszustwo – tłumaczy Sławomir Ulatowski, prawnik Federacji Konsumentów. - Na gruncie prawa cywilnego można powoływać na artykuł 84 Kodeksu cywilnego – uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu. Jeśli ktoś uważa, że został oszukany, może złożyć pismo, że uchyla się od skutków oświadczenia. Wtedy umowę uważa się za nie istniejącą, ponieważ była ona dotknięta błędem. Można również powołać się na ustawę o sprzedaży konsumenckiej, lub rękojmię z Kodeksu cywilnego. Tu nie będzie trzeba udowadniać wprowadzenia w błąd lub oszustwa (co jest trudne, gdyż wiąże się z koniecznością wskazania sprawcy), a jedynie to, że towar był niezgodny z umową. Na umowę składa się przecież nie tylko dokument, ale również okoliczności jej zawierania, czyli również stan licznika. Uprawni to nabywcę do żądania co najmniej obniżenia ceny, a w wyjątkowych przypadkach nawet do odstąpienia od umowy.

Jak wycenić auto?

Najczęstszym błędem kupującego jest sugerowanie się stanem licznika. - To, ile ma na liczniku przejechane auto jest elementem wartości pojazdu. Ale by wycenić wartość auta nie jest potrzebny drogomierz, jeśli ktoś uda się do eksperta, który wycenia auta, to będzie on tylko posiłkował się przebiegiem pojazdu przy ogólnej wycenie – mówi podinsp. Pawłowski.

Pod uwagę przy kupnie używanego samochodu powinno się brać jego wygląd i zużycie poszczególnych elementów - wytarcia na kierownicy, pedałach, zły stan opon, foteli, dywaników, gałki zmiany biegów. – Jeśli takie rzeczy występują, to wiadomo, że gdy samochód ma dziwnie mały przebieg, to coś jest tu nie tak – mówi Robert Kasprzyk.

Jednak jeśli ktoś chce dobrze sprzedać auto, to wiele ze zużytych elementów wymieni na nowe i problem oceny auta nadal pozostanie nie rozwiązany.

Skoro istnieją odpowiednie przepisy do wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec nieuczciwych sprzedających, to dlaczego ich się nie stosuje?

- Moim zdaniem nie ma w tym przypadku żadnych luk w prawie. Są natomiast luki w środkach i możliwościach technicznych, które mogą posłużyć do sprawdzenia tego, co ktoś robił z samochodem - mówi Ulatowski.

GAS
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~Stuttgart
W Niemczech sprzedawca będący przedsiębiorcą musi wpisać stan licznika do umowy sprzedaży. Jeżeli skłamie nawet nieświadomie złamie prawo i kupujący prędzej czy później dostanie odszkodowanie. Wtedy może wystąpić z regresem do poprzedniego właściciela samochodu. Ten zapis uporządkował rynek wtórny.
Od prywatnej osoby można wymagać
W Niemczech sprzedawca będący przedsiębiorcą musi wpisać stan licznika do umowy sprzedaży. Jeżeli skłamie nawet nieświadomie złamie prawo i kupujący prędzej czy później dostanie odszkodowanie. Wtedy może wystąpić z regresem do poprzedniego właściciela samochodu. Ten zapis uporządkował rynek wtórny.
Od prywatnej osoby można wymagać zapisu "stan licznika zgodny z prawdą". W przypadku nieprawdy prawo działa jak wyżej. Niemcy to wiedzą i skutecznie egzekwują. Polacy jeszcze nie i kupują w Niemczech na potęgę auta z poprzekręcanymi licznikami...
~GROM !!!
Wypowiedz tego artykułu jest teoteryczna nie praktyczna.
Stan techniczny auta zależy w największym stopniu od kultury jazdy konserwacji serwisowania-
Warunków jazdy.
Samochód może mieć nie przejechane 30 tyś a silnik może być śmieciem i złomem gdy był używany przez człowieka z ciężka nogą od wygłupów. Taki silnik
Wypowiedz tego artykułu jest teoteryczna nie praktyczna.
Stan techniczny auta zależy w największym stopniu od kultury jazdy konserwacji serwisowania-
Warunków jazdy.
Samochód może mieć nie przejechane 30 tyś a silnik może być śmieciem i złomem gdy był używany przez człowieka z ciężka nogą od wygłupów. Taki silnik zapewne będzie przegrzany.
Ja mając opla Vectrę z 98 r która ma przejechane 203 tyś km jeździ na oleju pełnym syntetyku co świadczy o zdrowym silniku.
Te silniki wytrzymują bardzo dużo kilometrów.
Dla silnika niezdrowe są krótkie trasy .A długie i płynne. Konserwacja zabezpieczająca daje możliwość przedłużenia żywotność karoserii.
Serwisowany samochód w Polsce a na zachodzie to dzień a noc.
U nas są dwa powody bać się serwisu, Jedna sprawa to wielka nieuczciwość wyłudzania pieniędzy za nie wykonane usługi.
Okłamując klienta. Niska fachowość, usługa wykonana nieudolnie.
na zachodzie tego nie ma. Nie tylko w branży samochodowej ale w komputerowe., AGD i tak dalej.
Bez poznania profesji proceder jest trudny do udowodnienia. Choćbyśmy to udowodnili kara prawie zerowa.
Inny samochód jest gdy jest używany w landach niżeli na polskich drogach gdzie pełno dziur.
Dzisiejsza technika jest tak posunięta daleko że karoserie raczej przeżywają silnik . Polska jak polska po trupach do celu nawet szpitale nie są wolne od tego.
Choćby afera w łodzi.
A tego co nie wiemy?

GROM!!!

Powiązane: Budżet rodziny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki