W październiku 2024 r. rosyjski bank centralny podniósł główną stopę procentową do poziomu 21 proc. Decyzja ta nie zdławiła jednak inflacji, która w grudniu osiągnęła 9,6 proc. w skali roku. Sytuacja wyraźnie odbija się na portfelach Rosjan, które mierzą się z coraz wyższymi cenami podstawowych artykułów spożywczych.


Pozornie może wydawać się, że Rosji idzie całkiem nieźle. PKB w 2023 r. wzrosło o 3,5 proc. Stopa bezrobocia wyniosła 2,3 proc., a brak rąk do pracy wywołał presję płacową, która w ubiegłym roku doprowadziła do wzrostu wynagrodzeń sięgającego nawet 20 proc.
Na największe wypłaty liczyć mogą osoby pracujące w przemyśle zbrojeniowym. „Business Insider” informuje, że w obwodzie kurgańskim, w którym produkuje się transportery opancerzone, wynagrodzenia wzrosły o 30 proc. (a w części zakładów nawet do 60 proc.). Ponadto na sowitą płacę mogą liczyć żołnierze walczący w Ukrainie, których żołd wynosi minimum 2,2 tys. dolarów miesięcznie, co stanowi równowartość trzech średnich pensji.
Rekordowy budżet wojskowy wpływa na zastój w gospodarce
Rosnące ceny były jedną z poruszanych kwestii na corocznym, grudniowym, spotkaniu Władimira Putina z mediami krajowymi i zagranicznymi. Prezydent zapytany o „słabość Rosji” odpowiedział żartobliwie cytatem z Marka Twaina „pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone”. Najpewniej jest to prawda. Alexandra Prokopenko z Carnegie Russia Eurasia Center porównała rosyjską gospodarkę do maratończyka na sterydach, któremu właśnie skończył się doping. Ekonomistka podkreśliła jednak, że kryzys finansowy w stylu tego z lat 90. Federacji Rosyjskiej raczej nie grozi. Problemem jest zaś stagnacja.
W grudniu Putin zatwierdził rekordowy budżet wojskowy na 2025 r. Zgodnie z nim kwota na zbrojenia wyniesie 13,5 bln rubli (ok. 518 mld zł). Oznacza to, że obrona pochłonie 32,5 proc. planu finansowego państwa. Tak duża skala pompowania pieniędzy w jeden sektor, walnie przyczynia się do gospodarczego zastoju kraju. Alexandra Prokopenko w swojej analizie podkreśla, że burza wydatków rządowych utrzymuje aktualny stan rzeczy, ale nie pozwoli to rozwiązać ciągłych kłopotów, które dają się we znaki rosyjskiej gospodarce.
Rosnące wynagrodzenia w cieniu drożyzny
Choć w zeszłym roku wynagrodzenia w Rosji wzrosły, to ceny głównych produktów spożywczych podniosły się bardziej. „Newsweek” informuje, że koszt sylwestrowej kolacji był o 30 proc. większy względem zeszłego roku. Dynamika zmian jest naprawdę imponująca. Ceny produktów zmieniają się często, niekiedy nawet dwa razy w ciągu jednego dnia. Opłaty za masło są na tyle duże, że w licznych sklepach wystawiane jest ono na specjalnych, zamykanych na klucz, półkach. Głównymi poszkodowanymi są emeryci, których miesięczne świadczenia wynoszą obecnie ok. 150-200 dol. miesięcznie (630-840 zł).
Przeciętny obywatel coraz mocniej odczuwa wojenne konsekwencje. W Królewcu gubernator obwodu, Aleksiej Biesprozwannych, w odpowiedzi na rosnące ceny żywności i systematycznie pogarszającą się sytuację ekonomiczną regionu, ogłosił wprowadzenie kartek na żywność dla najbiedniejszych mieszkańców (emerytów, rodzin wielodzietnych).
W sklepach jest deficyt towarów przemysłowych, AGD, lekarstw (bez mała 90 proc. produktów do ich wytworzenia stanowił import od firm z Unii Europejskiej i USA). Branża motoryzacyjna skurczyła się wraz z odejściem zachodnich wytwórców, a sektor lotniczy wypuścił z hangaru jedynie 7 sztuk samolotu pasażerskiego SSj-100 (z planowanych 147).
Sankcje energetyczne i ich wpływ na rosyjski kryzys gospodarczy
W piątek 10 stycznia Stany Zjednoczone ogłosiły nowe sankcje na Rosję, które przez amerykańskich urzędników określone zostały, jako najpoważniejsze od 2023 r. Nowe ograniczenia wymierzone są bezpośrednio w system energetyczny Federacji Rosyjskiej. Restrykcje obejmują tankowce z tzw. floty cieni, czyli wysłużone okręty, które przewożą ropę sprzedawaną powyżej 60 dol. za baryłkę.
Theodore Bunzel, dyrektor zarządzający w Lazard Geopolitical Advisory, sugeruje, że w przypadku znaczącego ograniczenia rosyjskiego eksportu ropy, zablokowania floty cieni oraz całkowitego unijnego zakazu sprzedaży rosyjskiego gazu (który odpowiada za 20 proc. europejskiego importu), Putin może już się nie podnieść.
Rosyjska gospodarka, choć wciąż funkcjonująca dzięki doraźnym środkom i polityce ukierunkowanej na przetrwanie, znajduje się na krawędzi poważnych wyzwań. Rekordowe wydatki na zbrojenia, galopujące ceny podstawowych dóbr, niedobory kluczowych produktów i surowe sankcje międzynarodowe tworzą mieszankę, która w dłuższej perspektywie może okazać się dla niej nie do przezwyciężenia. Choć Kreml próbuje podtrzymać wizerunek stabilności, coraz wyraźniej widać, że jego fundamenty słabną, a realne skutki wojny zaczynają dotykać każdego obywatela, od robotników po emerytów.
J. S.
























































