Kolejny dobry tydzień dla euro
To był bardzo dobry tydzień dla waluty europejskiej, i to drugi z rzędu. Po wybiciu się z rosnącego kanału (wybicie to nastąpiło w środę 24 kwietnia) kurs euro wyraźnie przyśpieszył w zdobywaniu kolejnych poziomów oporu. Szczególnie było to widoczne podczas piątkowego handlu na międzynarodowym rynku walutowym FOREX, kiedy to euro zyskało do dolara ponad 1,5% i zakończyło dzień (i za razem tydzień) na poziomie 0,9172. Przyznam, iż już od dłuższego czasu oczekiwałem takiego rozwoju wydarzeń (vide: komentarz walutowy oraz prognozy z dnia 17 marca 2002), lecz przyszło to tak nagle i w dodatku w dniu, gdy na rynek nie dotarły praktycznie żadne ważne informacje makroekonomiczne.
Widocznie jednak została przekroczona masa krytyczna i dalszy rozwój wydarzeń potoczył się już zgodnie z efektem kuli śnieżnej. Być może w piątek "popękały" poustawiane przez dealerów walutowych "stop-losy" i to właśnie te zamykające pozycję transakcje doprowadziły do pojawienia się tak wysokiej zielonej świecy - i to bez cieni na obu końcach.
Pojawia się teraz pytanie - co dalej? Myślę, iż przez parę najbliższych dni powinniśmy być świadkami nieznacznego osłabienia euro. Taka korekta będzie jak najbardziej wskazana, by zbytnio nie przegrzać koniunktury. Potem nastąpi atak na pierwszy poziom oporu umieszczony na wysokości około 0,9250. Chyba jednak za pierwszym podejściem poziom ten nie zostanie pokonany, lecz to tylko kwestia czasu. Następny poziom oporu to 0,9650. Pokonanie tego oporu otwiera drogę na poziom 1,05! Tak, tak. Choć może jeszcze wcześniej nastąpi zatrzymanie gdzieś w okolicach psychologicznej bariery 1:1.
Trudniej rozstrzygnąć sprawę w dłuższym horyzoncie czasowym. Jeśli faktycznie zrealizuje się scenariusz opisywany przeze mnie wyżej (pokonanie poziomu 0,9650), to przez najbliższe 2-3 lata kurs euro powinien dalej zyskiwać na wartości względem dolara. Wtedy też okaże się, czy takie ewentualny ruch w górę, to tylko korekta w większym (11 letnim) trendzie spadkowym euro, czy też zmiana tego 11 letniego trendu.
No, nie będziemy teraz gdybać. Póki co osoby mające kredyt w USD powinny się cieszyć (do czasu, aż złotówka nie osłabi się wielkim hukiem, co z całą pewnością zdarzy się prędzej, czy później), a osoby mające kredyt w EUR mają na co przeklinać.
Spójrzmy teraz na nasz rynek walutowy, gdzie w ostatnich dniach tygodnia doszło do osłabienia naszej waluty. Jednak wykres świec tygodniowych wskazuje nam, iż osłabienie to powinno być raczej chwilowe i w kolejnych dniach kurs koszyka walut powinien dalej opadać wewnątrz klina. Poza tym minimalny zakres spadku wynikający z formacji RGR, to poziom 3,74 złotego za koszyk. Tam też przebiega obecnie linia długoterminowego trendu wzrostowego kursu koszyka.
Na siłę złotego (przyznam, iż irracjonalną z punktu widzenia siły naszej gospodarki) istotny wpływ ma ostatnia decyzja Rady Polityki Pieniężnej, obniżająca podstawową stopę interwencyjną tylko o 50 punktów bazowych. Rynek w dalszym ciągu oczekuje jeszcze 2-3 tego typu (po 50 punktów bazowych) obniżek do końca bieżącego roku, a to zwiększa presję na zakup papierów skarbowych jeszcze przed tymi spodziewanymi obniżkami stóp. Taka spekulacja jest jednak grą wielce ryzykowną, o czym przekonali się inwestorzy na przełomie czerwca i lipca ubiegłego roku, kiedy to doszło do małej paniki na rynku walut.
Jeśli spojrzymy na wykresy kursu dolara oraz euro w relacji do złotego, to wyraźnie zauważymy, iż znacznie większą szansę na wzrost kursu ma waluta europejska. Jest to oczywiście pochodną umocnienia się wspólnej waluty względem dolara na rynku międzynarodowym. Na rynku eur/pln wytworzyła się moja ulubiona (rzadko mnie zawodzi) formacja 1-2-3. W ostatnim dniu handlu minionego tygodnia pojawił się silny sygnał zajęcia długiej pozycji w tej walucie. Być może w poniedziałek uda się kupić euro nieco taniej podczas oczekiwanej małej korekty.
Jak widzimy na rynku walutowym nareszcie coś zaczęło się dziać, i to zarówno na rynku międzynarodowym, jak tez i na naszym podwórku.
I to tyle na dziś. Tydzień ten był krótszy niż zwykle za sprawą "najdłuższego weekendu nowoczesnej Europy", to i komentarz krótszy niż zwykle. Za tydzień będzie jednak pewnie o czym pisać. Obyśmy doczekali takich ciekawych czasów. Cierpliwi jak zwykle zostaną wynagrodzeni sowicie.
Jacek Maliszewski
e-mail:
Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl






















































