REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Jak się starać o certyfikat jakości

2006-11-14 15:56
publikacja
2006-11-14 15:56
Aby móc udokumentować posiadanie systemu jakości, należy poddać się certyfikacji. Można to zrobić u jednej z niezależnych firm uprawnionych do wydawania certyfikatów. W Polsce jest ich ponad 20.

Decyzja należy zawsze do zainteresowanej certyfikacją firmy. A jest z czego wybierać. Do najważniejszych graczy na rynku należą: Polskie Centrum Badań i Certyfikacji, BVQI, Det Norske Veritas, DQS Polska, KEMA Polska, TÜV Rheinland Polska, RWTÜV Polska, SGS Polska, TÜV Nord Polska, BSI, a także Polski Rejestr Statków. Do tej pory przyznali oni około 10 tysięcy certyfikatów. Narzekają jednak, że rynek nie rozwija się tak szybko, jakby tego chcieli. Tyle samo certyfikatów mają bowiem o wiele mniejsze kraje, jak Węgry czy Czechy. Nie wspominając już na przykład o Hiszpanii – około 40 tysięcy, czy Włoszech – około 80 tysięcy. Co gorsza, liczba certyfikatów w poszczególnych branżach nie odzwierciedla rzeczywistego stanu jakości w Polsce. Nie wszystkie jednostki działają według wytycznych International Accreditation Forum (IAF), choć wszystkie powinny tak robić.

KODEKS ETYCZNY AUDYTORA

Bywa, że jedna jednostka w danej firmie przeprowadziła 10 dni audytu, zgodnie z wytycznymi IAF, a w podobnej firmie inna jednostka – dwa dni. Te liczby nie odzwierciedlają poziomu jakości w Polsce. Dla Karola Hauptmanna, dyrektora Polskiego Centrum Akredytacji, to nie liczba certyfikatów określa rynek, ale zbadanie, ile przedsiębiorstw w Polsce posługuje się certyfikatami wiarygodnymi. Jeśli statystyka ma służyć gospodarce, to właśnie te dane są bardziej potrzebne. Bo o sile polskiej gospodarki mówi liczba wiarygodnie certyfikowanych przedsiębiorstw w kraju. – Różnica między liczbą certyfikatów wydanych przez jednostki akredytowane, a liczbą przedsiębiorstw w kraju, które je posiadają, może być znaczna – uważa Hauptmann.

International Accreditation Forum zdiagnozowało ten stan i zastanawia się, jak temu przeciwdziałać. Nie ma jeszcze jasnej drogi naprawy, ale myśli się o tym, żeby wprowadzić między innymi kodeks etyczny audytora, ponieważ wiarygodność certyfikatów spada właśnie z powodów etycznych. Trzeba postawić sobie pytanie: ile firm, które posiadają certyfikat ISO 9001, spełnia wymagania normy? – To jest główny problem naszej branży. Przyczynę spadku wiarygodności certyfikatu widzę jednak nie w działaniach audytorów, ale w tym, że jednostki certyfikujące nie przestrzegają reguł – mówi Henryk Warkocz, członek zarządu TÜV Nord Polska.

POWIEDZIEĆ „NIE”

A jest to dziś nagminne i należy się z tym jak najszybciej uporać. Jedna jednostka, stosując się do reguł, wylicza czas potrzebny na sprawdzenie, czy dana firma spełnia wymagania normy, na 10 dni, a inna zrobi to w dwa dni. Tak szybko nie da się tego sprawdzić. Wina nie leży jednak po stronie audytora, lecz jednostki, która wysłała go tam na tak krótki czas. Zdaniem Dagmary Żygowskiej z SGS, kwestia wiarygodności branży zamyka się dziś tylko w jednym pytaniu: Czy potrafimy powiedzieć „nie” przy przedstawianiu oferty klientowi, o którym wiemy, że nie spełnia wymagań, czy po prostu nie potrafimy tego powiedzieć i pomnażamy liczbę certyfikatów.

Zdaniem Żygowskiej klienci oczekują przede wszystkim, że audytorzy powiedzą, że jest wszystko dobrze, że nie ma uwag, poleceń, działań korygujących, obserwacji. A tak być nie może. – Jesteśmy jeszcze wciąż na poziomie elementarnej edukacji, bez względu na liczbę certyfikatów i czasu, jaki działamy na rynku. Tak naprawdę brakuje publikacji, które mówią, czym są systemy zarządzania, po co jest ISO Guide, po co ten czas ustalony na audyt – mówi Żygowska.

KONKURENCJA A CENA

Sceptycy wychodzą jednak z założenia, że nawet jeżeli zostaną ustalone określone zasady, to i tak wkrótce znajdą się czarne owce, które nie będą spełniały norm. Konkurencja między firmami bowiem nie jest i nie będzie uczciwa. Bo jeśli jedna firma liczy dni audytu zgodnie z regułami, a inna liczy ich mniej, to wówczas ta druga jest bardziej konkurencyjna.

Przykład. Jedna z firm chce certyfikować cztery systemy naraz. Oferty złożyło sześć jednostek certyfikujących. Wychodzi około 70 dni audytu (zgodnie z wytycznymi IAF) i trzeba złożyć ofertę na trzy lata. Pięć jednostek zgłasza oferty, w których cena waha się pomiędzy 160 a 200 tysięcy złotych, a szósta jednostka składa ofertę za... 40 tysięcy złotych. I to ta jednostka ma klienta. Jak tu mówić o wiarygodności systemu i znaczeniu certyfikatu?

Karol Hauptmann dodaje jednak, że mówienie w tym przypadku o 70 dniach audytu jest nieporozumieniem. Nie ma bowiem międzynarodowych przepisów stanowiących o tym, jak podchodzić do certyfikacji wielu systemów jednocześnie. Przewodnik mówi, jak podchodzić do certyfikacji ISO 9001 – w zależności od liczby personelu. Każda jednostka certyfikująca musi mieć ustalony swój sposób prowadzenia kalkulacji przy certyfikacji wielu systemów naraz. – My sprawdzamy, czy prowadzi ją zgodnie ze swoimi ustaleniami – mówi Hauptmann.

AUDYTOR Z WILCZYM BILETEM

W Niemczech znaleziono jednak rozwiązanie, przyjęto, że w przypadku audytowania dwóch systemów: ISO 9001 i ISO 14001, ten drugi będzie kalkulowany w wysokości 80 procent pierwszego. W przewidywanym kodeksie audytora będzie napisane, że audytor musi sprzeciwić się swojemu kierownictwu, jeśli to każe mu jechać na audyt, który będzie miał niewłaściwą liczbę dni. Jeśli jednostka akredytująca odkryje, że się zgodził, to dostanie wilczy bilet i nie będzie mógł w tym zawodzie pracować. Cała sprawa sprowadza się więc do etyki. Zadaniem jednostki akredytującej jest sprawdzanie kompetencji jednostki certyfikacyjnej, a nie kontrolowanie, czy ta jednostka postępuje etycznie.

Jednostki jednak różnie podchodzą do certyfikacji podmiotów, szczególnie z administracji państwowej. Oprócz przypadków wspomnianych powyżej może się też zdarzyć, że w dokumentach wpisano trzy dni audytu, a audytor jedzie na jeden dzień. Producenci chcą mieć papier i wygodniej im zapłacić za trzy dni, nawet gdy audyt trwa tylko jeden dzień. Zatem najbardziej fundamentalna jest kwestia edukacji. Potrzeba prowadzenia szerokich działań edukacyjnych jest duża, bo jeżeli chcemy mieć wzrost gospodarczy, to liczy się jakość, a nie ilość. I nie tylko w liczbie dni audytowych tkwi problem. Złe jest też łączenie konsultacji i certyfikacji. Jeśli jednostka certyfikująca zatrudnia audytorów nie na etacie, to mogą oni i certyfikować, i konsultować, a między kolegami wzajemnie się wymieniać. Nikt ich nie sprawdzi, a to jest przecież konflikt interesów.

Igor Stokłosa
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
dokada
W liczących się jednostkach certyfikujących zabrakło OBAC - dodaje link do strony także rozwijającej temat certyfikacji jakości ISO - http://obac.com.pl/certyfikat-iso

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki