Choć, zgodnie z umową pomiędzy Skarbem Państwa a spółką Electromobility Poland, 3,5 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy na elektromobilność miało trafić na rozwój fabryki Izery, ostatecznie pieniądze będą mogły zostać wydane na rozwój całej branży – informuje Business Insider.


Rozwój projektu „Izera”, czyli produkcji polskiego samochodu elektrycznego, przez ostatnie osiem lat przypomina jazdę krętą górską drogą. Tym razem oczko w głowie byłego premiera Mateusza Morawieckiego znalazło się na kolejnym ostrym wirażu.
Business Insider Polska dotarł do umowy zawartej przez Mateusza Morawieckiego w imieniu Skarbu Państwa ze spółką Electromobility Poland. Zgodnie z nią pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy zapisane na rozwój elektromobilności miały trafić wyłącznie na budowę fabryki polskiego samochodu elektrycznego Izera.
Zapewnienie takiego finansowania miało być warunkiem otrzymania przez spółkę EMP 500 mln zł z Funduszu Reprywatyzacji. Te pieniądze miały z kolei utrzymać przy życiu stojący na glinianych nogach projekt polskiego „elektryka”.
Do zupełnie innych wniosków prowadzi jednak lektura Krajowego Planu Odbudowy. Jak jeszcze w lutym zaznaczała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej, unijne pieniądze przeznaczone na rozwój elektromobilności nad Wisłą mogą być przeznaczone także jako wsparcie pozostałych przedsiębiorstw z branży – również produkujących autobusy, tramwaje i rowery elektryczne.
Jeśli tak by się stało, projekt stworzenia polskiego „elektryka”, który był oczkiem w głowie byłego premiera Mateusza Morawieckiego, mógłby legnąć w gruzach.
Sama budowa fabryki, według szacunków, ma pochłonąć ok. 6 mld zł. Jest jednak szansa, że pieniądze, przynajmniej w części, się znajdą. Jeśli tak się stanie, to będzie to jednak pożyczka a nie unijny grant. Choć od założenia spółki Electromobility mija w tym roku osiem lat, to zakład produkcyjny wciąż znajduje się w sferze planów. Przypomnijmy, że pierwotnie uruchomienie fabryki pod Jaworznem (woj. śląskie) planowane było na 2024 r. Tymczasem dopiero w marcu wyłoniony został generalny wykonawca – spółka Mirbud, która na wybudowanie zakładu dała sobie 23 miesiące.
Dla porównania swój „państwowy” samochód elektryczny produkują już Turcy. Choć przedsięwzięcie rozpoczęli rok później od polskiego rządu, to model Togg jest już w sprzedaży.
NIK skrytykowała, Chińczycy tracą cierpliwość
Powoli wyczerpuje się także cierpliwość chińskiego koncernu Geely, który ma być partnerem technologicznym przy budowie Izery. Chińczycy chcieliby wykorzystać w fabrykę w Jaworznie także do produkcji własnych aut, przede wszystkim z logo Volvo oraz Smarta.
Projekt polskiego „elektryka” izera i odpowiedzialną za niego spółkę ElectroMobility Poland w ubiegłym roku pod lupę wzięła Najwyższa Izba Kontroli. Kontrolerzy zarzucili przede wszystkim ryzyko niegospodarności przy dokapitalizowaniu spółki ElectroMobility Poland, złe nadzorowanie projektu, opóźnienia jego realizacji oraz zbyt wysokie pensje członków zarządu.


























































