Lipiec przyniósł nieoczekiwanie mocny wzrost inflacji bazowej CPI w Stanach Zjednoczonych. Lecz równocześnie szeroki wskaźnik cen konsumenckich okazał się nieznacznie niższy, niż się spodziewano. To stawia w ciężkim położeniu decydentów z Fedu.


W lipcu 2025 roku inflacja CPI w USA wyniosła 2,7% - poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). Był to odczyt niższy od rynkowego konsensusu, który zakładał wzrost inflacji CPI do 2,8%. Natomiast model prognostyczny Fedu z Cleveland kazał się spodziewać wyniku 2,72%. Względem czerwca indeks cen dóbr konsumpcyjnych podniósł się o 0,2%. Czyli o tyle, ile wynosiły prognozy analityków.
Przypomnijmy, że w czerwcu pokazano wzrost CPI o 2,7% rdr, w maju o 2,4%, a w kwietniu o 2,3%. Przy czym kwietniowy odczyt był najniższym od marca 2021 roku. Cały czas są to jednak odczyty przekraczające 2-procentowy cel Rezerwy Federalnej. Taki stan rzeczy trwa już od 53 miesięcy – czyli od marca 2021 roku. Łącznie daje to ponad cztery lata przekroczenia fedowskiego celu.
ReklamaZobacz także
Jeszcze większym problemem może się jednak okazać nieoczekiwany wzrost tzw. inflacji bazowej – czyli wskaźnik cen dóbr konsumpcyjnych po wyłączeniu żywności, paliw i energii, która w dodatku także przyspieszyła. Bazowa CPI w lipcu 2025 wyniosła 3,1% rdr, przewyższając rynkowy konsensus na poziomie 3,0%.
Roczna dynamika tego wskaźnika była najwyższa od lutego po tym, gdy w marcu, kwietniu i maju odnotowano najniższe odczyty od 4 lat (2,8%). Analitycy jednak spodziewali się jej wzrostu tylko do 3%. Fed z Cleveland prognozował wzrost o 3,04% rdr oraz zwyżkę o 0,24% w ujęciu miesięcznym.
Inflacja inflacją, a Fed i tak zetnie stopy procentowe?
Pomimo inflacji CPI podchodzącej pod 3% rynek spodziewa się, że we wrześniu Rezerwa Federalna powróci do luzowania polityki pieniężnej. Jeszcze przed publikacją raportu BLS rynek terminowy na 84% wyceniał szanse 25-punktowej redukcji stopy funduszy federalnych na wrześniowym posiedzeniu FOMC – wynika z obliczeń FedWatch Tool. Do końca 2025 r. stopy w Fedzie mają zostać obniżone o 50-75 pb. Tak przynajmniej wynika z notowań kontraktów na stopę fundusz federalnych.
Z drugiej jednak strony patrząc na miesięczne przyrosty CPI w ostatnich sześciu miesiącach, Fed ma wolną rękę w luzowaniu polityki monetarnej. A to dlatego, że średnia miesięczna dynamika CPI w Ameryce po lipcu obniżyła się do 0,15% względem 0,20% w czerwcu. Już od pół roku ani razu nie odnotowano przyrostu większego niż 0,3% mdm (przy dość sensacyjnym spadku o 0,1% mdm w marcu).
W lipcu presję na wzrost wskaźnika CPI wywierały przede wszystkim rosnące ceny usług. Pomijając usługi dostaw energii wzrost w tej kategorii wyniósł 0,4% mdm i 3,6% rdr. Choć presja inflacyjna w usługach występuje już od przeszło 4 lat, to jej nasilenie w warunkach pogorszenia kondycji rynku pracy może być sporym (i negatywnym) zaskoczeniem. Tu BLS odnotował zwłaszcza zdecydowane podwyżki w kategoriach „usługi transportowe” (o 0,8% mdm i 3,5% rdr) oraz „usługi medyczne” (o 0,8% mdm i 4,3% rdr).
Natomiast na rzecz niższej inflacji w lipcu oddziaływały taniejące paliwa. Benzyna w USA potaniała o 2,2% mdm i była już o 9,5% tańsza niż przed rokiem. Olej napędowy co prawda był o 1,8% droższy niż w czerwcu, ale wciąż o 2,9% tańszy niż przed rokiem. W ujęciu miesięcznym w dół poszły też ceny gazu oraz energii elektrycznej. Przy czym w obu kategoriach były to stawki znacznie wyższe (odpowiednio o 13,8% i 5,5%) wyższe niż przed rokiem.








































