Władze Pakistanu negatywnie zareagowały w piątek na decyzję Indii o spuście wody z tam na rzece Dźhelam w kontrolowanej przez Delhi części Kaszmiru. W wyniku trwającej od początku tygodnia powodzi w północnym Pakistanie ewakuowano już ponad 1 milion ludzi.


Według pakistańskiego urzędu do spraw klęsk żywiołowych spust wody na rzece Dźhelam w indyjskim Kaszmirze w ciągu kilku godzin doprowadził do znaczącego wzrostu jej poziomu na wodowskazie w Muzaffarabadzie.
Władze w Islamabadzie zarzucają Delhi niedostateczną informację o ilościach wody spuszczanej ze sztucznych zapór na rzekach, które zaczynają swój bieg w Indiach, a których dolne odcinki przebiegają przez terytorium Pakistanu. To przede wszystkim rzeki tworzące tak zwane Pięciorzecze, to jest Pendżab, czyli dopływy Indusu: Bjas, Ćanab, Dźhelam, Rawi i Satledź.
Agencja Reutera cytuje pakistańskiego ministra planowania Ahsana Iqbala, który powiedział, że walka z żywiołem byłaby łatwiejsza, gdyby władze w Delhi nie zawiesiły w kwietniu br. Traktatu o Wodach z Indusu. Delhi podjęło tę decyzję po ataku terrorystycznym w Kaszmirze, za który obarcza odpowiedzialnością pakistańskie władze.
„Indie nie przekazały Pakistanowi danych o przepływach wody, którymi wcześniej dzieliły się na mocy traktatu, ani wystarczająco szybko, ani wystarczająco szczegółowo” - powiedział Reutersowi Iqbal. - „Moglibyśmy sobie lepiej poradzić, gdybyśmy dysponowali lepszymi informacjami” – podkreślił pakistański minister.
Dodatkowo w kilku miejscach w Indiach gwałtowny przybór wody doprowadził do jej przedarcia się przez zapory. Tak się stało między innymi w Madhopur na Rawi. W konsekwencji woda wdarła się między innymi do kolejnych rejonów drugiego co do wielkości miasta Pakistanu, Lahaur, które leży właśnie nad Rawi.
W pakistańskich mediach pojawiły się głosy mówiące o celowym działaniu władz indyjskich, by zalać Pakistan. Indie kategorycznie zaprzeczyły tym sugestiom i poinformowały, że zapora na Rawi była uszkodzona. Reuters przekazał wypowiedź anonimowego przedstawiciela władz w Delhi, który zapewnił, że „Indie robią wszystko, co w ich mocy, a wszystkie informacje są przekazywane dalej”. - „Nieustanny deszcz jest przyczyną tej powodzi” - podkreślił cytowany przez Reutersa anonimowy indyjski polityk.
Ulewne deszcze monsunowe, które od poniedziałku utrzymują się nad północnymi regionami Indii i Pakistanu, spowodowały gwałtowny przybór rzek zaczynających swój bieg w Hindukuszu i Karakorum. W efekcie powódź w Pakistanie pochłonęła już życie kilkudziesięciu osób, a ewakuacją objęto ponad milion ludzi. Ocenia się, że obecna powódź jest najpoważniejszą od czasu tej z 2010 r., kiedy żywioł pochłonął życie co najmniej 2 tysięcy ludzi.(PAP)
piu/ mms/























































