REKLAMA

Ile kosztują nas długie weekendy?

Bogusław Półtorak2008-04-30 06:00
publikacja
2008-04-30 06:00
Dyskusje na temat błogiego lenistwa, negatywnych, ale i pozytywnych (chociaż te są raczej bagatelizowane) skutków długich weekendów zazwyczaj intensyfikują się w okolicach maja każdego roku. Pragnienie odpoczynku po trudnym przednówku jest silne nie tylko wśród pracowników, ale widoczne jest również na rynkach finansowych, czy też w innych strefach aktywności gospodarczej.

Przywilej odpoczynku dostępny niegdyś tylko arystokracji staje się coraz bardziej egalitarny. Parafrazując więc powiedzenie z filmu dziś długi weekend - zdobycz socjalna. Oczekiwanie czegoś nowego, związanego z optymizmem majowym, rozkwitania nie tylko przyrody, może z jednej strony stanowić pozytywne natchnienie, ale może i rozleniwiać. W jednym i drugim wypadku skutki odczujemy w naszych kieszeniach.

Według Janusza Korwin Mikke Polskę stać na to żeby nie pracować przez kilka miesięcy. Samych sobót i niedziel jest prawie 100 dni w roku, a więc tylko z tego tytułu nie pracujemy prawie 3 miesiące, a dochodzą jeszcze inne święta.


______________________________


Obejrzyj wywiad Bankier.pl



Patrząc jedynie przez pryzmat ilościowych wyników gospodarczych wolne weekendy, a szczególnie tzw. „długie weekendy”, nie są korzystne. Statystycznie rzecz ujmując wielkość „strat” kilku dni wolnych według różnych ocen może sięgać od 0,5 do nawet 1 proc. Produktu Krajowego Brutto. Rząd za czasów Kazimierza Marcinkiewicza oszacował koszt jednego dnia wolnego na 4 mld zł. Sęk jednak w tym, że bilans korzyści kosztów związanych z dniami wolnymi nie jest tak oczywisty.

Po ubiegłorocznej dyskusji i wprowadzeniu restrykcyjnego zakazu handlu w dniach ustawowo wolnych (jest 12 takich dni) pierwszym przegranym długiego weekendu Anno Domini 2008 będzie handel. Zarówno 1 i 3 maja będzie dniem bez supermarketu. Na szczęście dla poniektórych zapasy będzie można uzupełnić w trakcie, chociaż 2 maja w wielu miejscach będzie wolny w zamian za 3 maja, który przypada w sobotę. Poważnie jednak podchodząc do sprawy na pewno obroty dużych sieci będą mniejsze.

Sprzedaż detaliczna prawdopodobnie ulegnie pewnemu przesunięciu w czasie lub na inne podmioty. Pracować mogą bowiem placówki prowadzone osobiście przez właściciela. Czas świąteczny jest zawsze okazją do większej konsumpcji produktów spożywczych, natomiast nieco mniejsza może być przez dni wolne sprzedaż dóbr trwałego użytku. Spoglądając na dane statystyczne po okresach świątecznych (szczególnie grudniowych), następuje cyklicznie spowolnienie dynamiki sprzedaży detalicznej.

Sprzedaż następnie odbudowuje się w marcu, kwietniu w okolicach kolejnych dni świątecznych. W bieżącym roku z uwagi na przyspieszony okres wielkanocny cykl ten uległ pewnemu zaburzeniu. Bardzo wysoka dynamika sprzedaży z poprzednich miesięcy w marcu była już na poziomie 15,7 proc. (prognozowano ponad 20 proc.), co z jednej strony może oznaczać wpływ właśnie dni wolnych, ale z drugiej strony może być efektem jednak spowolnienia gospodarczego. Nie bez znaczenia są rosnące ceny oraz trudniej dostępne kredyty.

Coraz droższe finansowanie hamuje potrzeby konsumentów, które ulegają też pewnemu nasyceniu, przynajmniej w krótkoterminowym horyzoncie czasowym. Dopiero dane o wynikach gospodarki za kolejne miesiące pozwolą bardziej jednoznacznie rozstrzygnąć dylematy związane z pogorszeniem warunków funkcjonowania polskiej gospodarki.

Z punktu widzenia weekendu (-ów) majowych istotne jest też odmienne traktowanie dni wolnych. Polacy coraz chętniej (wzorem nacji zachodnich) przeznaczają czas na wypoczynek i relaks. Chętniej niż przed laty korzystamy z wyjazdów i atrakcji turystycznych. Blisko co czwarty Polak planuje wyjazd na długi weekend, a pozostali też będą korzystać z różnych form relaksu. Żniwa dla branży turystycznej generują przede wszystkim wyjazdy zagraniczne.

Mocny złoty sprzyja realizowaniu wycieczek marzeń i już dawno najbardziej atrakcyjne oferty są wyprzedane. Oferta krajowa nie jest jeszcze tak wyrafinowana, jak w bardziej rozwiniętych turystycznie regionach świata, ale i tutaj z roku na rok jest coraz lepiej. Usługi w nowoczesnych gospodarkach stanowią nawet o dwóch trzecich potencjału gospodarczego, więc ich rozwój jest decydujący dla utrzymania tempa wzrostu gospodarczego. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki dużej wartości dodanej w usługach.

Problemem dla rozwoju turystyki w naszym kraju jest permanentne niedoinwestowanie infrastruktury. Bez dróg, miejsc noclegowych, czy zaplecza gastronomicznego trudno jest mówić o dużych możliwościach odpoczynku. Jak na razie więc znaczna część pieniędzy wydatkowana na turystykę trafia za granicę. W przeciwieństwie do turystyki dni wolne natomiast nie poprawiają bilansu infrastruktury. Wyraźnie widoczny jest efekt statystyczny w budownictwie związany z dniami wolnymi.

Efekt pogłębia sezonowość branży budowlanej. Maj jest okresem kiedy przyroda sprzyja prowadzeniu prac budowlanych na zewnątrz. Każdy dzień zwłoki oznacza więc opóźnienia w realizowaniu projektów. Patrząc jednak na tempo chociażby przygotowań do EURO 2012 można odnieść wrażenie, że i bez dni wolnych tracimy mnóstwo czasu.

Z uwagi na czynniki sezonowe na dniach wolnych niewątpliwie traci dynamika produkcji budowlano-montażowej. Analizując wyniki gospodarki w poprzednich latach można zauważyć, że produkcja budowlano-montażowa w znacznej mierze uzależniona jest od koniunktury gospodarczej oraz ogólnego wzrostu nakładów inwestycyjnych. Dwa długie weekendy w maju niewątpliwie będą miały wpływ na zmniejszenie produkcji.

Z drugiej jednak strony sprzyjające warunki atmosferyczne w okresie zimowym w mniejszym stopniu niż w latach poprzednich spowolniły dynamikę wzrostu produkcji. Oceniając jednak wyniki sektora budowlano-montażowego w kontekście słabszych wyników produkcji przemysłowej może być to kolejny sygnał spowolnienia całej gospodarki, której wyniki statystycznie mogą ulec pogorszeniu przez jeszcze większą liczbę dni wolnych.

Słabsze marcowe wyniki produkcji przemysłowej mogą być tylko efektem statystycznym (podobnie jak spadek w grudniu ubiegłego roku), niemniej jednak może być to już raczej efekt gorszej koniunktury, a nie większej liczby dni wolnych (w marcu z uwagi na okres świąteczny). Oceniając majowy puls gospodarki na pewno branża przemysłowa poniesie straty w związku aż z dwoma weekendami majowymi.

Podobnie stratny będzie handel wielko-powierzchniowy, bo chociaż po Polakach nie można spodziewać się, że mniej będziemy konsumować produktów spożywczych w trakcie okresu wolnego (a wręcz przeciwnie), to już wyniki handlu innymi artykułami na pewno będą gorsze. Na kieszeń Kowalskiego wpływ majowego weekendu na pewno wpływ będzie niezbyt korzystny. Według raportu FRU.pl przeciętnie na zarezerwowany wyjazd zagraniczny wydaliśmy 2400 zł.

W ubiegłym roku ta kwota była zdecydowanie niższa. Mocniejszy złoty zachęca nas do wydawania jeszcze większych kwot za granicą. Skutki społeczne i ekonomiczne odpoczynku można powiedzieć są jednak bezcenne. Zrelaksowani i wypoczęci tym chętniej przecież wrócimy do pracy i będziemy „intensyfikować wzrost gospodarczy”. Dla malkontentów pozostaje wizja kolejnego długiego weekendu pod koniec maja, do którego trzeba po prostu wytrwać. Dziś żyjemy już nie dla pracy, ale coraz częściej pracujemy, żeby odpoczywać.

Bogusław Półtorak
Główny Ekonomista Bankier.pl S.A.
Źródło:
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~MECH
.....NIE DAJCIE SIE ROBIC W BABUKO...nawet temat tego artykułu już nam coś sugeruje!!!..Długi weekend nic nas nie kosztuje!!! ze ktoś nie zarobi to nie znaczy ze coś stracił!!! a wiecie ze w Polsce najwięcej pracujemy w Unii? tz chodzi mi o godziny.....i dziwnym trafem akurat najmniej zarabiamy....wiec nie dajcie sie robić .....NIE DAJCIE SIE ROBIC W BABUKO...nawet temat tego artykułu już nam coś sugeruje!!!..Długi weekend nic nas nie kosztuje!!! ze ktoś nie zarobi to nie znaczy ze coś stracił!!! a wiecie ze w Polsce najwięcej pracujemy w Unii? tz chodzi mi o godziny.....i dziwnym trafem akurat najmniej zarabiamy....wiec nie dajcie sie robić w konia mediom i tym podobnym....kasa to nie wszystko:)) Pozdrawiam
~Krys
co za idiotyczne wyliczenie. Znieśmy w ogole wolne dni i pracujmy 7/7 i 365/365 to w gospodarce nie będzie "strat". A jeśli chodzi o majowy weekend to może fabryki stoją, ale więcej zarabia sektor usług - hotelarstwo, gastronomia, komunikacja i co tam jeszcze.
~lysy
popieram!! malego pracodawce!! jego sprawa chce pracowac to nie powinno sie mu zabraniac - a jak ja chce cos sobie w te dni kupic to nie moge bo komuchy zarzadzily swieto!!!
pracownik wypoczety - popieram, tylko ze pracujesz dla pracodawcy i w jego interesie jest zebys Ty byl wypoczety - dlatego on jesli jest egoista czyt zalezy
popieram!! malego pracodawce!! jego sprawa chce pracowac to nie powinno sie mu zabraniac - a jak ja chce cos sobie w te dni kupic to nie moge bo komuchy zarzadzily swieto!!!
pracownik wypoczety - popieram, tylko ze pracujesz dla pracodawcy i w jego interesie jest zebys Ty byl wypoczety - dlatego on jesli jest egoista czyt zalezy mu na swoim biznesie(min maly pracodawca) to zatruddni tyle ludzi i tyle da wolnego zebys Ty byl wypoczety i efektywnie pracowal!!!!
wiem ze to ciezko pojac ale jak sie tyle lat zyje w komunizmie a potem w socjalizmie - to ciezko ruszyc glowa...
~blackG
Jeszcze nie widziałem pracodawcy, który dawałby wolne, żeby jego pracownicy odpoczeli. raczej dociskanie śruby. Bzdura do kwadratu.
pelek.net odpowiada ~blackG
Jeszcze nie widziałem pracownika, który by uczciwie przepracował 6 godzin dziennie (Praca przy komputerze z 10 min przerwy co godzina + 30 min przerwy na obiad)
~Tomek odpowiada pelek.net
Kolego, to posiedź sobie bite 8 godzin bez przerw przy komputerze i pracuj wydajnie!

NIEREALNE!

Kwestia jeszcze co robi bo sam jestem informatykiem-programistą (także na własnej działalności) i często pracuję po naście godzin przy komputerze ale bardziej jestem wydajny pracując 6-8 godzin z przerwami niż 10-14 godzin
Kolego, to posiedź sobie bite 8 godzin bez przerw przy komputerze i pracuj wydajnie!

NIEREALNE!

Kwestia jeszcze co robi bo sam jestem informatykiem-programistą (także na własnej działalności) i często pracuję po naście godzin przy komputerze ale bardziej jestem wydajny pracując 6-8 godzin z przerwami niż 10-14 godzin bez przerw!

Zasugerowałem się Twoim nickiem reklamowym - URL strony - może Ty jako szef postrzegasz perspektywę kilkunastominutowych przerw jako odpoczynek, "zabawę" dla pracownika lub stratę dla firmy (pracowałem dla takich obłudników - przeszedłem na swoje a takie firmy nadal korzystają z moich usług ale nikt nie stoji nad głową, nie popędza a dostają taką samą usługę przy spokojniejszym i prawidłowym nakładzie pracy) ale dla ciężko pracujących informatyków jest to katorga bo praca przy kompuerze to nie tylko klepanie w guziczki na klawiaturze ale i myślenie, planowanie itd. (planowanie potrafi trwać dłużej niż wykonanie a to też praca!) - sam masz takie usługi w ofercie więc powinieneś rozumieć!

Daruj sobie takie porównania!

Praca fizyczna jest mniej męcząca i bardziej zdrowa dla organizmu niż przy komputerze (często też jest mylona z graniem w gry dla przyjemności!)

I od kiedy prywatne firmy dają możliwość korzystania z takich długich przerw w trakcie pracy?
Ustawa nakazująca taką praktykę to fikcja, często w prywatnych firmach i tak nakazują pracować ponad 8 godzin bez ich ewidencji co sprawia, że wszystkim wydaje się, że mamy lekko!
pelek.net odpowiada ~Tomek
Tomku,
Mylnie odebrałeś mój wpis. Fakt - jestem szefem ale jednocześnie pracuję jako programista. "Szefem" jestem od dwóch lat, wcześniej przez długi czas pracowałem jako programista i kierownik projektów. Doskonale zdaję sobie sprawę z kwestii, o których mówisz. Do tego stopnia, że wolę aby pracownik przyszedł 2 godz
Tomku,
Mylnie odebrałeś mój wpis. Fakt - jestem szefem ale jednocześnie pracuję jako programista. "Szefem" jestem od dwóch lat, wcześniej przez długi czas pracowałem jako programista i kierownik projektów. Doskonale zdaję sobie sprawę z kwestii, o których mówisz. Do tego stopnia, że wolę aby pracownik przyszedł 2 godz później wyspany niż męczył się nieefektywną pracą, która jest niekorzystna zarówno dla niego (powoduje zniechęcenie i wypalenie zawodowe) oraz dla mnie bo firma traci na tym pieniądze.

Programista (nie mylić z koderem), projektant nie jest w stanie pracować w sposób efektywny przez 8 - 10 godzin. W tej kwestii zgadzamy się w 100%.

Sednem mojej wypowiedzi było to, że większość pracowników (co stwierdzam z przykrością) wykorzystuje fakt iż w zespole, którym kieruje (nie jest to moja firma) nikt nie wymaga aby pracownik przesiedział przed ekranem i klawiaturą bite 8 godzin. Jestem zachwycony gdy faktyczny czas pracy to 6 godzin. I tyle staram się wymagać. Problemem jest to, że sporo ludzi w takich warunkach pracy zaczyna stosować "przekładactwo na jutro". Zaczyna się kombinowanie co by tu zrobić, żeby jeszcze mniej pracować.

Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale z przykrością zauważam, że jest to niebezpiecznie duża część pracowników.
~justus
Nic nas nie kosztują. Proszę spojrzeć na film propagandowy z czasów PRL gdzie wyliczano ile to by można zrobić gdyby się ludzie do pracy nie spóźniali. Bzdury i tyle. W gospodarce nie ma takich prostych wyliczeń że 5 minut razy 12 milionów zatrudnionych to milion roboczogodzin a przez milion roboczogodzin można zbudować.... itd.Nic nas nie kosztują. Proszę spojrzeć na film propagandowy z czasów PRL gdzie wyliczano ile to by można zrobić gdyby się ludzie do pracy nie spóźniali. Bzdury i tyle. W gospodarce nie ma takich prostych wyliczeń że 5 minut razy 12 milionów zatrudnionych to milion roboczogodzin a przez milion roboczogodzin można zbudować.... itd. Takie wyliczanki to niestety propagandowe durnoty.I proszę nie zapominać że pracownik wypoczęty jest bardziej wydajny.
~panjaneczek
do - mały pracodawca
Czy zastanawiał się pan nad tym, że ci ludzi powinni kiedyś odpocząć, bo tłumaczenie, że cały czas jest praca nie jest tłumaczeniem od człowieka do człowieka, to przecież nie roboty, a oni nie są na robotach, prawda. Kłania sie planowanie zatrudnienia, etatyzacja i udział w kosztach. Pan też kiedyś będzie
do - mały pracodawca
Czy zastanawiał się pan nad tym, że ci ludzi powinni kiedyś odpocząć, bo tłumaczenie, że cały czas jest praca nie jest tłumaczeniem od człowieka do człowieka, to przecież nie roboty, a oni nie są na robotach, prawda. Kłania sie planowanie zatrudnienia, etatyzacja i udział w kosztach. Pan też kiedyś będzie wiekowy i co wtedy.
~maly pracodawca
Dla mnie imoich 5 pracownikow wolne ustawowo dni to paranoja ,
w Maju zysk spadnie o ok. 20 tys. pln. prowdze interes w galerii handlowej
i nikt nie zwroci mi za olbrzymi czynsz , prcownicy maja placone dniowki
wiec tez nie zarobia , podatek zaplace mniejszy ale co z tego jak zysk mniejszy
Chore ! niech poslowie przestana
Dla mnie imoich 5 pracownikow wolne ustawowo dni to paranoja ,
w Maju zysk spadnie o ok. 20 tys. pln. prowdze interes w galerii handlowej
i nikt nie zwroci mi za olbrzymi czynsz , prcownicy maja placone dniowki
wiec tez nie zarobia , podatek zaplace mniejszy ale co z tego jak zysk mniejszy
Chore ! niech poslowie przestana decydowac za mnie ! ja chce pracowac !
a jak ktos woli lezec d............... do gory to tez jego sprawa!

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki