Ministra klimatu i środowiska, posłanka klubu parlamentarnego Centrum Paulina Hennig-Kloska zapewniła we wtorek, że jej funkcja w resorcie nie jest zależna od rekomendacji szefowej Polski 2050 Katarzyny Pełczyńskiej Nałęcz. Dodała, że „nic się nie zmienia” w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.


W ubiegłym tygodniu ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska ogłosiła wraz z grupą parlamentarzystów odejście z partii Polska 2050 i powołanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. Deklarację przystąpienia do klubu zgłosiło 15 posłów i 3 senatorów z dotychczasowego klubu Polski 2050 oraz jeden europarlametarzysta.
Po ogłoszeniu nowego klubu Centrum szefowa Polski 2050, ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która z Henning-Kloską wygrała rywalizację o przewodnictwo w ugrupowaniu oświadczyła, że partia wycofuje rekomendacje na ministrów dla osób, które z niej odeszły. - Osoby, które zdecydowały się odejść nie są już dłużej ministrami oraz wiceministrami rekomendowanymi przez partię - powiedziała.
We wtorek na antenie Radia ZET ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska została zapytana, czy w związku ze słowami Pełczyńskiej-Nałęcz obawia się o swoje miejsce w ministerstwie. - Mam nadzieję, że koleżanka zauważyła, że jej wpływ na życie polityczne kraju trochę się zmniejszył i moja funkcja nie zależy od jej rekomendacji - powiedziała Hennig-Kloska.
Dodała, że „klub Centrum jest niezależnym podmiotem, który wchodzi do koalicji i w tym zakresie zamierza na jej rzecz dalej pracować”.
Dopytywana o to, czy rozmawiała już z premierem Donaldem Tuskiem o swojej funkcji w resorcie klimatu odparła, że odbyła krótką rozmowę, ale pozostawia temat do „dłuższego omówienia dwustronnego”.
- Nic się w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nie zmienia. Kierownictwo ministerstwa pozostaje bez zmian - dodała szefowa resortu.
Ministrowie, którzy odeszli z Polski 2050 to szefowa resortu klimatu, posłanka klubu Centrum Paulina Hennig-Kloska oraz wiceszef MON Paweł Zalewski, który odszedł z Polski 2050 jeszcze przed powstaniem klubu Centrum i pozostał niezrzeszony.
Napięta sytuacja w Polsce 2050 narastała od czasu unieważnionej w styczniu drugiej tury wyborów na nowego szefa partii. O przywództwo w ugrupowaniu ubiegały się Hennig-Kloska i Pełczyńska-Nałęcz. W partii powstały trzy frakcje: obu kandydatek i dotychczasowego lidera Szymona Hołowni, a na wewnętrznych forach pojawiały się też pomysły unieważnienia całych wyborów na szefa i startu Szymona Hołowni w nowych.
Spór dotyczył też kwestii obsadzenia wakatów w Radzie Krajowej i postulowanego przez frakcję Hennig-Kloski odwołania Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego, której zwolennicy chcieli, by na tym stanowisku zastąpił go Suchoń. Punktem zwrotnym była sobotnia Rada Krajowa, która zobowiązała członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali „eskalacji napięć”. Do tego czasu zawieszono też postępowania dyscyplinarne oraz wstrzymano wszelkie zmiany personalne. Uchwała została źle przyjęta przez część działaczy, którzy określili ją jako „kagańcową”. (PAP)
jj/ mro/


























































