Spadki na Ursusie znów nabrały tempa. Jeszcze niedawno spółka zapowiadała, że będzie miała dwie silne nogi biznesowe, obecnie w obu perspektywy są niewesołe.


We wtorek po południu za jedną akcję Ursusa inwestorzy płacili 1,24 zł. Oznacza to, że w ciągu ostatnich pięciu sesji wartość spółki spadła aż o 28 proc. To jednak tylko część wielkiego trendu spadkowego na Ursusie. Od początku roku wartość spółki spadła o 69 proc., czyli kapitalizacja Ursusa spadła o przeszło 2/3. Na początku roku Ursus wyceniany był na 238,5 mln zł, teraz to ledwie 80,1 mln zł.
Najnowsze spadki wydają się mieć związek z kolejnym giełdowym popisem polskiego polityka. Tym razem chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, który oznajmił, że PGE przejmie Autosan i w portfolio spółki znajdą się m.in. autobusy elektryczne. To ważny impuls dla akcjonariuszy Ursusa, autobusy elektryczne bowiem miały być jedną z dwóch biznesowych nóg spółki. Jeżeli kontrolowana przez Skarb Państwa spółka będzie miała swój autobus elektryczny, władze mogą mniej przychylnie patrzeć na prywatnego Ursusa.
Warto wspomnieć, że wystąpienia Kaczyńskiego nie potwierdziło PGE. Spółka nabrała wody w usta i do tej pory nie odpowiedziała na nasze pytania w tej sprawie. Ciężko więc przesądzać, że PGE przejmie Autosan, sama sprawa jednak powinna być bliżej zbadana przez KNF. Jeżeli negocjacje rzeczywiście trwają, jest to informacja poufna i poseł Kaczyński nie powinien wiedzieć więcej na ten temat, niż inni inwestorzy (powinien pojawić się komunikat). Jeżeli z kolei negocjacji nie było, sprawa może podchodzić pod manipulację kursem.
Nie tylko autobusy
Wracają do samego Ursusa, słowa Kaczyńskiego to i tak tylko jeden z kamyczków do sporego już ogródka problemów spółki. Segment autobusów już wcześniej nie spełniał pokładanych w nim nadziei, zwojowanie od zera rynku elektrycznych pojazdów nie okazało się bowiem takie łatwe. Na domiar złego problemy pojawiły się także w sekcji rolniczej.
1 października Ursus poinformował akcjonariuszy o 16 mln zł straty w pierwszym półroczu. Spółka skarżyła się na opóźnienia w realizacji wniosków w ramach dopłat unijnych z programu PROW 2014-20, co skutkowało załamaniem sprzedaży ciągników. Przez 9 miesięcy 2019 roku Ursus zarejestrował o ponad połowę mniejszą liczbę sprzedanych maszyn. Problemem była także ekspansja afrykańska, która wspierały kredyty z kasy państwowej. Teraz Ursus zaczął także i tutaj narzekać na brak wsparcia.
Sytuacja spółki pogorszyła się na tyle, że zarząd oznajmił, iż pracuje nad programem naprawczym. „Na obecnym etapie zarząd analizuje sytuację płynnościową spółki i grupy. Rozważamy różne scenariusze uzdrowienia finansów i już niebawem przedstawimy naszym akcjonariuszom i kontrahentom kompleksową propozycję wyjścia z tej wymagającej sytuacji” – oznajmił Ursus. Na ratunek spółce ruszył jej główny akcjonariusz, który we wrześniu objął 3,3 mln akcji nowej emisji, zasilając firmę 8,25 mln zł świeżego kapitału. By kurs trwale ruszył w górę potrzeba jednak fundamentalnego sygnału.
Adam Torchała


























































