Dynamika produkcji przemysłowej w Polsce odbiła. Publikowany przez GUS wskaźnik sięgnął w lutym nieco wyższego poziomu niż oczekiwali analitycy.


Główny Urząd Statystyczny opublikował dziś dane dotyczące produkcji przemysłowej w lutym. Wynika z nich, że w ujęciu rocznym nastąpił wzrost o 4,7 % wobec 1,7% odnotowanych w styczniu. W ujęciu miesięcznym zanotowano natomiast wzrost o 1,3% wobec spadku o 3,1% w styczniu.
Analitycy prognozowali wzrost o 4% w ujęciu rocznym, więc dzisiejszy odczyt można uznać za pozytywną niespodziankę. Odnotowany przez GUS wzrost o 4,9% to – nie licząc grudnia 2014 r. – wynik od kwietnia ubiegłego roku.

W stosunku do lutego 2014 r. wzrost produkcji sprzedanej odnotowano w 24 spośród 34 działach przemysłu – największe w produkcji wyrobów farmaceutycznych (o 18,9%), komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (16%), urządzeń elektrycznych (13,8%), pojazdów samochodowych, przyczep i naczep (13,5%), maszyn i urządzeń (11,8%), mebli (11,6%), papieru i wyrobów z papieru (8,1%). Spadek produkcji sprzedanej przemysłu wystąpił w 9 działach, najmocniej w wydobyciu węgla kamiennego i brunatnego (-16,5%) oraz w produkcji napojów (-5,5%).
Komentarz eksperta
Dobre dane o produkcji przemysłowej
Bardzo dobre dane o produkcji przemysłowej wskazują, że polska gospodarka po pierwsze nie boi się Rosji, a po drugie - czuje, że koniunktura znacznie się poprawiła. Odnotowano duże wzrosty w produkcji wyrobów farmaceutycznych, komputerów, elektroniki i pojazdów samochodowych.
Mocno pogorszył się wynik górnictwa i produkcji energii, ale to przede wszystkim wynik mniejszego zużycia. Gorsze dane dotyczą sprzedaży detalicznej, ale po uwzględnieniu deflacji wzrost sprzedaży wyniósł ponad 2% rdr. Różnice pomiędzy realnym i nominalnym tempem wzrostu wynikają ze spadku cen detalicznych.
Analitycy twierdzą, że dane o sprzedaży negatywnie zaskoczyły. Spodziewano się czego innego ze względu na realny wzrost wynagrodzeń i lepszą kondycję rynku pracy. Polacy jeszcze boją się wydawać pieniądze i nie są chętni do kredytów konsumpcyjnych. Skoro tego nie robią, to może oszczędzają. Jeśli tak - to będzie lepiej.
Michał Żuławiński





























































