Podczas podsumowania 100-dniowych rządów premier Kazimierz Marcinkiewicz pochwalił się siedmiodniowym terminem rejestracji działalności gospodarczej w gminie. Usłyszeli to dziennikarze, zaproszeni goście, no i zaczęło się... - pisze "Dziennik Zachodni".
Czy to w ogóle jest możliwe? "Nie ma mowy o żadnym siedmiodniowym terminie" - odpowiadają zgodnie czytelnicy "DZ".
Gazeta sprawdziła jak to wygląda w śląskich magistratach, gdzie rejestrują się osoby prowadzące działalność gospodarczą. Na wpis do ewidencji trzeba czekać tak długo, jak za rządów Buzka, Millera czy Belki - komentuje gazeta - czyli 14 dni. Osoby chcące uzyskać wpis w Krajowym Rejestrze Sądowym muszą się liczyć z terminem do 30 dni.
Niestety bez nowelizacji ustawy o swobodzie działalności gospodarczej czasu oczekiwania nie da się skrócić. "Taki jest ustawowy termin", mówią w katowickim magistracie.
"Mamy już w tej sprawie pytania, dlatego sprawdziłam: projekt nowelizacji nie wpłynął do Kancelarii Premiera, więc nie mógł być rozpatrzony" - poinformowała "DZ" pracownica Centrum Informacyjnego Rządu, która odsyła w tej sprawie do Ministerstwa Gospodarki.
Jak czytamy w dzienniku, siedmiodniowa rejestracja powinna wejść w życie jeszcze do końca tego roku.
"Tak planował rząd Belki. Po co więc lokować sprawę po stronie plusów dla rządu? W podobnych przypadkach prezydent Lech Wałęsa zwykł mówić o 'plusach ujemnych'" - komentuje gazeta.
PW
Na podstawie: "Dziennik Zachodni"
Beata Sypuła, "Siedmiodniowy termin rejestracji?"
Firma w 7 dni?
2006-02-10 10:26
publikacja
2006-02-10 10:26
2006-02-10 10:26


















































