Niemcy budują wielką armię, ale wydaje się, że społeczeństwo niemieckie nie jest na nią gotowe - ocenił "Economist". Brytyjski tygodnik zwrócił uwagę, że duże wydatki na zbrojenia nadal nie są uznawane przez wszystkich Niemców za konieczność.


"Zeitenwende" w Niemczech, czyli zwrot w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, którą poprzedni niemiecki kanclerz Olaf Scholz zapowiedział po rosyjskiej pełnowymiarowej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r., pozwolił załatać "największe dziury" - ocenił inspektor generalny niemieckich sił zbrojnych gen. Carsten Breuer. Scholz zapowiedział, że na siły zbrojne Niemcy przeznaczą 100 mld euro, co według wyliczeń Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań Pokojowych (SIPRI) jest czwartym największym budżetem obronnym na świecie.
Tygodnik przypomniał, że Friedrich Merz, który objął urząd kanclerza 6 maja, zapowiedział, że jego celem jest przekształcenie niemieckiej armii w najpotężniejsze konwencjonalne siły zbrojne w Europie. Niemcy zamierzają osiągnąć nowy próg wydatkowy w NATO. W jego ramach państwa wchodzące w skład Sojuszu powinny przeznaczać 3,5 proc. PKB na wydatki na zbrojenia i dodatkowe 1,5 proc. na infrastrukturę obronną. W przypadku Niemiec będzie to roczny wydatek ok. 215 mld euro.
Inspektor sił lądowych gen. Alfons Mais zaznaczył, że czas nagli. Dlatego podejście promowane przez UE polegające na kupowaniu sprzętu wojskowego europejskiej produkcji zdaniem Maisa nie zawsze jest właściwe, ponieważ jego wyprodukowanie może trwać zbyt długo.
Były urzędnik w niemieckim resorcie obrony Nico Lange zwrócił uwagę, że w Niemczech są świetne lokalne rozwiązania technologiczne, które można by wykorzystać w budowaniu nowoczesnych sił zbrojnych. Lange sądzi jednak, że problemem są politycy, którzy wciąż tego nie rozumieją.
"Economist" zaznaczył, że jednym z większych problemów w niemieckiej armii są różnego rodzaju wymogi biurokratyczne. Zadanie wprowadzenia zmian zostało powierzone ministrowi obrony Borisowi Pistoriusowi. W opinii wielu osób wywiązuje się on ze swojej roli bardzo dobrze. Według sondaży jest najlepiej ocenianym członkiem rządu. W usprawnieniu funkcjonowania wojska ma pomóc ustawa o "planowaniu i przyśpieszeniu zaopatrzenia" sił zbrojnych.
Mimo że w niemieckim społeczeństwie zachodzi zmiana wobec dozbrajania się i inwestowania w wojsko, to problemem pozostaje pobór - zwrócił uwagę "Economist". Armia planuje mieć 203 tys. żołnierzy w czynnej służbie, jednak do tej pory zdołała poszerzyć swoje szeregi do 180 tys. Eksperci oceniają, że debata o konskrypcji może być bardzo trudna do przeprowadzania w kraju, gdzie duża część wciąż ma pacyfistyczne poglądy.
Zarazem pojawiają się dobre sygnały. "Czasem, gdy jestem na ulicy, ludzie zatrzymują mnie, aby powiedzieć +dziękuje za twoją służbę+, tak jak w Ameryce" - przyznał w rozmowie z tygodnikiem jeden z żołnierzy.(PAP)
awm/ kar/


























































