Rozmawiający z "Dziennikiem" oficerowie CBŚ są zaniepokojeni, mówią, że dotychczas Komenda Główna dostawała informację o zatrzymaniu już po jego dokonaniu. Funkcjonariusze boją się przecieków, podobnych do tego w aferze starachowickiej.
"Dziennik" pisze, że niektórzy oficerowie CBŚ unikają podawania pełnych informacji o planach, na przykład nie podając partyjnej przynależności osoby, która ma zostać zatrzymana. Inni jednak wpisują wszystko, licząc na awansy.
Były szef MSWiA, Ryszard Kalisz mówi "Dziennikowi", że ma wrażenie, iż takich informacji oczekują polityczni zwierzchnicy komendanta Bieńkowskiego i kojarzy mu się to z przeciekiem starachowickim.
"Dziennik"/krzycz
Źródło:IAR





























































