FOMC jest obecnie bliższy stwierdzeniom, że ewentualne QE3 byłoby niezbędne tylko wtedy, gdyby satysfakcjonujący wzrost gospodarczy stanąłby pod znakiem zapytania. Zmiana tonu wypowiedzi wyraźnie rozczarowała rynki.
Przed inwestorami pojawił się zatem dylemat (ponownie). Czy dobre odczyty z amerykańskiej gospodarki mają dla nich oznaczać powód do optymistycznych zakupów akcji, czy raczej oznaczają mniejsze szanse na przeprowadzenie trzeciej rundy QE (ilościowego luzowania), czyli powód do wstrzymania się z zakupami. Wielu z nich pewnie jest zdania, że prędzej czy później QE3 będzie miało miejsce, a obecne zagrywki Rezerwy Federalnej generują tylko dezorientujące wahania nastrojów.
O 14:15 opublikowano prywatny raport firmy ADP przedstawiający kondycję amerykańskiego rynku pracy. W lutym przybyło 216 tys. nowych miejsc pracy, a obecnie spodziewano się wyniku na poziomie 200 tys. Dane okazały się lepsze od oczekiwań, gdyż w marcu w sektorze prywatnym przybyło jednak 209 tys. nowych miejsc pracy. Niemniej po publikacji raportu, kontrakty terminowe na główne amerykańskie indeksy utrzymały wyraźne straty (0,6-0,7 proc.)
Europejski Bank Centralny pozostawił dziś stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 1 proc. Dzisiejsze odczyty prezentujące aktywność sektora usługowego w Niemczech i całej Strefie Euro wskazały na pogorszenie sytuacji. W marcu lepiej w usługach było za to w Wielkiej Brytanii, a o godzinie 16:00 inwestorzy przekonają się o kondycji amerykańskiego sektora usług (oczekuje się spadku indeksu ISM).
Rozczarowanie protokołem FOMC zbiega się z niepokojącymi wynikami aukcji hiszpańskich obligacji. Choć Hiszpanie sprzedali dzisiaj obligacje o łącznej wartości 2,58 mld EUR, to musieli zaaceptować znacznie wyższy koszt zadłużania się. Tymczasem na rynku pierwotnym o 14:20 rentowność hiszpańskich 10-latek rosła już o 20 punktów bazowych.
Krzysztof Gołdy
Bankier.pl






























































