Lotnisko w Brukseli zmaga się wciąż z poważnymi utrudnieniami po piątkowym cyberataku na zewnętrznego dostawcę usług informatycznych. Jak poinformował w niedzielę rzecznik portu, tego dnia łącznie 44 rejsy zostały odwołane lub przekierowane na inne lotniska - podała agencja Belga.


Według danych portu, w niedzielę zaplanowanych było 257 odlotów. Aby uniknąć chaosu, linie lotnicze poproszono o wcześniejsze skasowanie połowy lotów. Ostatecznie odwołano 38 rejsów, a sześć samolotów wylądowało poza Brukselą. Dodatkowy personel został wezwany do pracy, jednak odprawa pasażerów prowadzona jest ręcznie, co znacząco wydłuża czas obsługi.
Władze lotniska zaapelowały, aby pasażerowie sprawdzali status swojego lotu u przewoźnika i przybywali na lotnisko tylko w przypadku potwierdzonego rejsu. Zalecono również, aby w przypadku podróży w obrębie strefy Schengen pojawić się na lotnisku dwie godziny przed planowanym odlotem, a przy lotach poza Schengen – co najmniej trzy godziny wcześniej.
W związku z cyberatakiem na lotnisko w Brukseli PLL LOT odwołały trzy rejsy – powiedział w niedzielę PAP rzecznik przewoźnika Krzysztof Moczulski. Chodzi o loty z Brukseli, tamtejszy port lotniczy od piątku zmaga się z efektami cyberataku. Pasażerowie posiadający bilety na odwołane loty mogą liczyć na pomoc.
Rzecznik podkreślił, że trudności mogą potrwać jeszcze kilka dni, gdyż problem nie został dotąd rozwiązany. - Sytuacja jest bezprecedensowa. Robimy wszystko, by utrzymać ciągłość operacji, ale bez wsparcia systemów informatycznych procesy są dużo wolniejsze – zaznaczył przedstawiciel zarządu cytowany przez Belgę.
W Genewie ponowne kontrole
Setki pasażerów na lotnisku w Genewie musiały w niedzielę przejść powtórna kontrolę bezpieczeństwa. Był to rezultat błędu obsługi, która skierowała pasażerów lotu z Maroka do niewłaściwej strefy - poinformował szwajcarski portal 20 Minuten.
Podróżujący z Marrakeszu pasażerowie, którzy powinni zostać skierowani do kontroli paszportów, trafili zamiast tego do strefy dla osób, które już przeszły kontrolę bezpieczeństwa i czekały na wylot - wyjaśnił portal.
W rezultacie dyrekcja lotniska zdecydowała o ewakuowaniu tego sektora i ponownym skontrolowaniu wszystkich pasażerów. Rzecznik lotniska Ignace Jeannerat oświadczył, że decyzja zapadła w celu zapewnienia wysokiego stopnia bezpieczeństwa.
Do końca dnia odwołano co najmniej sześć startów i lądowań z powodu kumulujących się opóźnień. Opóźnienia niektórych lotów przekraczały 2,5 godziny.
Port lotniczy zwrócił się do podróżnych o sprawdzenie statusu lotu przed wyjazdem na lotnisko.
W niedzielę port powinien był obsłużyć łącznie około 50 tys. pasażerów.
Do cyberataku doszło w piątek wieczorem i objął on nie tylko port w Brukseli, lecz także inne europejskie lotniska. Atak wymierzony był w amerykańską firmę Collins Aerospace, która dostarcza systemy obsługujące odprawę i boarding pasażerów. Firma potwierdziła, że prowadzi intensywne prace nad przywróceniem pełnej funkcjonalności usług, lecz na razie nie podano terminu rozwiązania problemu.
Minister cyfryzacji: Polska nie padła ofiarą sobotniego cyberataku, ale mamy zdolności skutecznego ich odpierania
Jeżeli Polska stałaby się celem ataku, który skutecznie doprowadziłby do przesilenia infrastruktury krytycznej, która wpłynęłaby na każdego obywatela, to my jesteśmy w stanie odpowiedzieć tym samym – powiedział w niedzielę w TVN24 wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Odnosząc się do cyberataku, który miał miejsce w sobotę i był wycelowany w systemy na lotniskach w Brukseli, Berlinie i Londynie, wicepremier Gawkowski zaznaczył, że Polska nie padła ofiarą ataku.
Minister podkreślił, że sytuacja, która miała miejsce na lotniskach, nie dotyczyła bezpośrednio funkcjonowania portów lotniczych, lecz systemów, w które były zaopatrzone.
Dodał, że na Polskę codziennie spada kilka tysięcy ataków, w dużej mierze dotyczących infrastruktury krytycznej, jednak ponad 99 proc. z nich jest odpieranych.
– Jeżeli Polska stałaby się celem ataku, który skutecznie doprowadziłby do przesilenia infrastruktury krytycznej, która wpłynęłaby na każdego obywatela, to my jesteśmy w stanie odpowiedzieć tym samym – zaznaczył szef resortu cyfryzacji.
Jak wyjaśnił, przesilenie infrastruktury krytycznej oznacza np. sytuację, gdyby w Polsce został wyłączony prąd. Dodał, że Polska ma zasoby, które pozwalają na odparcie i ewentualny kontratak. – My nie będziemy zaczynali, my nie będziemy prowokowali. Ale oświadczam, że mamy zdolności – podkreślił minister.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ mal/

























































