Brak powodów do optymizmu
Fundusze inwestycyjne podobnie jak OFE zmniejszyły procentowy udział akcji w swych portfelach. Największy z nich - Pioneer I (zrównoważony) zmniejszył udział akcji w portfelu do około 50%. Co prawda Pioneer III (akcyjny) utrzymuje udział akcji na podobnym poziomie od dwóch tygodni (po wcześniejszym spadku), jednak rozmiary aktywów tego funduszu są dużo niższe, i jego ewentualne decyzje inwestycyjne w mniejszym stopniu wpływają na koniunkturę giełdową (mniejsze wartości zleceń kupna lub sprzedaży). Jedynie fundusze DWS (DWS I oraz DWS III)przez ostatni tydzień dość mocno zwiększyły udział akcji w swych portfelach. Obserwując te fundusze od dłuższego czasu zauważyłem, iż są one bardzo mobilne. Często zmieniają stopień zaangażowania w akcje. To chyba pozostałości po metodach stosowanych przez Roberta Nejmana, który niedawno jeszcze pracował w tym funduszu. Z tego co wiem, fundusz ten jest bardzo aktywnym graczem na rynku kontraktów terminowych. Zresztą wystarczy spojrzeć na procentowy udział akcji w portfelu (niższy niż dla Pioneera), by się przekonać, że znaczna część posiadanych akcji jest zapewne cały czas ubezpieczona krótkimi pozycjami w kontraktach na WIG20. To bardzo mądry sposób działania. Gdyby trend spadkowy miał się w końcu odwrócić, dużo łatwiej i szybciej byłoby zamknąć pozycje na kontraktach i wystawić wszystkie akcje na działanie wzrostu, niż kupować akcje na giełdzie. Dzieję się tak, z uwagi na coraz większą płynność na rynku kontraktów terminowych.
Cóż dodać? Fundusze raczej pesymistycznie patrzą w przyszłość, zmniejszając zaangażowanie procentowe w akcje w swych portfelach. W ostatnich komentarzach wspominałem, iż nie lubię takich "dziwnych dni" na GPW, kiedy to fundusze nawzajem się szachują. Jedne ciągną akcje w górę, by poprawić swe wyniki, inne w tym czasie starają się dołować akcje, by zaniżyć wynik konkurenta. Przez cały ten czas trzymałem się więc z dala od rynku akcji oraz kontraktów terminowych. 100% kasy miałem ulokowanych w obligacjach trzyletnich. Korzystałem z uroków wysokich stóp procentowych. Pamiętam jednak, iż w kilku komentarzach z kwietnia i maja sugerowałem najbardziej aktywnym graczom zajmowanie długich pozycji w akcjach. Aktywni gracze mają tę możliwość, iż szybko mogą zamknąć błędnie otwarte pozycje stosując linie obrony z analizy technicznej. Ja nie miałem tyle wolnego czasu, więc wolałem przeczekać ten "dziwny" okres. Niestety na jednej z list dyskusyjnych zarzucono mi, iż błędnie nawoływałem do kupna akcji. Jeszcze raz podkreślam. Teksty te kierowałem do najbardziej aktywnych graczy, którzy w każdej chwili powinni mieć świadomość możliwej zmiany kierunku ruchu cen akcji. Inie obrony w takich przypadkach bardzo pomagają. A tak po prawdzie, to wzrost jakiś jednak był. Szkoda, że część moich czytelników widzi tylko złe strony moich komentarzy. Trudno - taki to los komentatora i analityka. Każdy nawet najmniejszy błąd jest wytykany palcem. I ja przyjmuję to do wiadomości. Postaram się na przyszłość mniej robić tego typu błędów.
A co moim zdaniem na przyszłość? Korzystając z kilku innych źródeł informacji i własnych analiz dochodzę do wniosku, że to jeszcze nie koniec spadków. Teraz kilka dni będziemy mieli moim zdaniem do czynienia z pułapką bessy. Może to potrwać kilka dni lub kilkanaście nawet. A potem rynek dostrzeże swój błąd. Dalej niż na 3 miesiące nie wybiegam naprzód. To tyle. Życzę miłego weekendu, a sobie robienia mniej błędów.
Jacek Maliszewski


























































