

Jak donosi „Wall Street Journal”, z Azji coraz częściej napływają głosy o przeniesieniu na ten kontynent większej części światowego handlu złotem.

Azjaci już teraz kupują najwięcej złota na świecie, ale większość transakcji wciąż zawierana jest w Londynie. Teraz może się to odmienić. Trzy duże finansowe centra w Chinach umożliwiły inwestorom zawieranie kontraktów opartych na fizycznym kruszcu.
We wrześniu możliwość zawierania tego typu kontraktów w juanach zaoferowało The Shanghai Gold Exchange. W tym tygodniu takie same kontrakty pojawiły się w Singapurze, co ogłosiły IE Singapore, Singapore SBMA, SGX i World Gold Council. CME Group Inc. planuje wkrótce zaoferować inwestorom zawieranie umów w Hongkongu, ale tym razem w dolarach.
Jak wynika z raportu World Gold Council – popyt na złoto w Chinach, Hongkongu i Tajwanie (liczonych razem) był największy na tle wszystkich państw świata w drugim kwartale bieżącego roku. Ukształtował się on na poziomie 207,9 ton. Dla porównania – w Europie było to łącznie 57,6 ton, a w USA jedynie 38,1 ton. Z Chińczykami mogą się równać tylko Hindusi, którzy kupili 204,1 ton kruszcu.
W Azji złoto wciąż jest popularnym sposobem na gromadzenie majątku. Popyt w Chinach w 2013 roku wyniósł prawie 1300 ton i był to wzrost o 160% w ciągu 5 lat. Chiny są nie tylko największym konsumentem, ale też producentem i importerem złota. Według danych World Gold Council, dwie trzecie światowego handlu jest udziałem Azjatów.
Wielu analityków ma jednak wątpliwości co do możliwości zdetronizowania Londynu w roli centrum światowego handlu złotem. Główną przeszkodzą są chińskie regulacje, które zakazują eksportu kruszcu poza granice Państwa Środka, co tłumaczone jest koniecznością zaspokojenia wewnętrznego zapotrzebowania. Eksperci wskazują też na trudności w przepływie kapitału, również wynikające z chińskiego prawodawstwa.
Marcin Surowski
























































