275 euro kary - tyle trzeba będzie zapłacić mandatu w Portofino we Włoszech za "wałęsanie się podczas robienia selfie" w dwóch strefach miasta oznaczonych jako czerwone. To nie jedyne przepisy, które uderzają w kłopotliwych czy awanturujących się turystów. I nie chodzi o brak krawatów.


1,7 mln wczasowiczów odwiedziło włoskie miasta podczas świąt wielkanocnych. To oznacza 12-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim i kolejny rekord. W związku z tym te najbardziej oblegane przez turystów wprowadziły swoiste "strefy bez kolejki". Są to miejsca także najczęściej fotografowane, a co za tym idzie, nie będzie można w nich tworzyć zatorów, szukając idealnego kadru - donosi "The Times".
Portofino wprowadza kary za "turystyczne włóczęgostwo"
"Jest długie lato w Portofino. I dużo gości z wszystkich stron. I strumieniami płynie wino. Tu w Portofino przez całą noc" - może i płynie wino, jak w piosence, ale na pewno nie będzie można już zajmować niezwykle urokliwych miejsc i ślęczeć w nich godzinami.
Ma tam bowiem obowiązywać zakaz blokowania "stref bez kolejki" od rana do godziny 18 do 15 października. Ta wioska rybacka liczy sobie 369 mieszkańców. Słynnie z owoców morza, luksusowych butików i domów w pastelowych kolorach. Wakacje spędzają tu m.in. Steven Spielberg i Rihanna. Ale i oni będą mogli dostać mandat w wysokości 275 euro za "turystyczne włóczęgostwo" i robienie zatorów podczas kręcenia instarolek.
Dlaczego podjęto taką decyzję? - Nie mamy na celu uczynić z naszego miasta "ekskluzywnego miejsca" - wyjaśnia burmistrz Matteo Viacava. - Chcemy po prostu, by wszyscy mogli cieszyć się wspólnie pięknem, nie obawiając się niebezpieczeństw związanych ze zbyt dużym tłumem. Wielokrotnie służby ratownicze miały przez to problem z dojazdem na miejsce wypadku - dodaje. Chodzi m.in. o instagramerów czy tik-tokersów, którzy kręcąc filmiki, nie zważają na nikogo i na nic dookoła, w swoisty sposób zawłaszczali najładniejsze miejsca widokowe. - Portofino nie jest niczyją własnością, należy do wszystkich i wszyscy muszą to uszanować - apeluje burmistrz.
Awanturujacym się turystom mówimy stanowcze nie
Kilka europejskich miast także wpowadziło zakazy, które dotyczą przede wszystkim natrętnych turystów. Amsterdam na przykład ostrzega Brytyjczyków "by trzymali się od stolicy z daleka". Ma to pomóc w uwolnieniu masta od hałaśliwych i hedonistycznych czynów, z których zasłynęli szczególnie w Dzielnicy Czerwonych Latarni. Najnoszy filmik władz stolicy Holandii pokazuje aresztowanie potykającego się z powodu nadmiernego spożycia alkoholu (lub/i czegoś więcej) mężczyzny, które opatrzono informacją: "Przyjazd do Amsterdamu na szaloną noc równa się 140 euro grzywny i wpis do rejestru karnego. Jeśli przyjeżdżasz do Amsterdamu, by broić, lepiej się nie zbliżaj".
Campagnevideo Stay Away versie 1 from Gemeente Amsterdam on Vimeo.
Przeciwko temu zakazowi sprzeciwiają się m.in. osoby świadczące usługi seksualne, twierdząc, że nie tylko Anglicy zachowuja się skandalicznie, więc utożsamianie niepoprawnego stylu bycia z jedną narodowością jest dla niej krzywdzące.
Wyspy Kanaryjskie także mają dość
Dolores Corujo, zarządzająca Lanzarote określiła jasno - Wyspy Kanaryjskie są przesycone turystami z Wielkiej Brytanii. Wolałaby w zamian przyjąć innych, bardziej kulturalnych turystów z Europy kontynentalnej. Co więcej, dywersyfikacja podróznych ze względu na kraj pochodzenia ma też poprawić sytuację gospodarczą kraju, który nie będzie tak uzależniony od odwiedzających z Wysp.
Ale i tym razem słowom polityków przeciwstawiła się Federacja Turystyczna Lanzarote, która potwierdziła swoja otwartość wobec przybyszy z Wielkiej Brytanii, podkreślając swoje silne więzy z tym krajem. Wezwała także Corujo do sprostowania swojej wypowiedzi.
Hiszpania nie chce być najpiękniejsza
Obawiając się napływu turystów, burmistrz Siurany, wioski w Katalonii, sprzeciwił się wpisaniu jej na listę najpiękniejszych hiszpańskich wiosek. Argumentował to faktem, że ma tylko dwa ogólnodostępne parkingi, które pomieszczą tylko 200 aut, a więc nie jest gotowy na lawine turystów.
- Zbyt duża liczba odwiedzających to problem - stwierdził Salvador Salvado.- Jako burmistrz nie chcę, by moje miasto było zatłoczone. Turyści mają z niego wyjechać zadowoleni i wypoczęci, a nie poobijani - dodaje.
"Przyjeżdżacie, to płaćcie"
Od 3 do 10 euro mają zapłacić turyści powyżej 3 lat, którzy przyjeżdżają do Wenecji na cały dzień. Alhambra w Granadzie wymaga opłaty od 3 do 12 euro za wstęp po wcześniejszej rezerwacji.
Z kolei Majorka ograniczyła liczbę miejsc hotelowych do 430 tys., argumentując to "lepszej jakości turystyką".
Podobnie zrobiły parki narodowe. Calanques we Francji wymaga wcześniejszej rezerwacji. Snowdonia w Walli i Grota Olbrzyma w Irlandii Północnej ograniczają liczbę osób, które dzienie mogą tam wejść.
***
Popkultura i pieniądze w Bankier.pl, czyli seria o finansach "ostatnich stron gazet". Fakty i plotki pod polewą z tajemnic Poliszynela. Zaglądamy do portfeli sławnych i bogatych, za kulisy głośnych tytułów, pod opakowania najgorętszych produktów. Jakie kwoty stoją za hitami HBO i Netfliksa? Jak Windsorowie monetyzują brytyjskość? Ile kosztuje nocleg w najbardziej nawiedzonym zamku? Czy warto inwestować w Lego? By odpowiedzieć na te i inne pytania, nie zawahamy się zajrzeć nawet na Reddita.



























































