Ceny aluminium na światowych rynkach przekroczyły 3,5 tys. dolarów za tonę, to najwyższy poziom od czterech lat - wskazali autorzy raportu z Centrum Analiz PKO Banku Polskiego. Jednym z powodów wzrostu była skokowa podwyżka cen ropy wywołana sytuacją na Bliskim Wschodzie.


Eksperci PKO BP zwrócili uwagę, że notowania aluminium na giełdzie London Metal Exchange (LME) wzrosły do 3544 dolarów za tonę, poziomu najwyższego od prawie 4 lat. Wzrost od początku marca wyniósł 13 proc., a od początku roku 18 proc., a jedną z przyczyn tak dużej aprecjacji jest skok notowań cen ropy.
„Dla porównania: »doktor miedź«, pod negatywną presją ze strony silniejszego dolara oraz ryzyka pogorszenia koniunktury, straciła w tym miesiącu 3 proc. i kosztuje niecałe 13 tys. dol. za tonę” - zauważyli autorzy raportu.
W poniedziałek ropa Brent zdrożała o rekordowe 29 proc. i w szczycie kosztowała niemal 120 dolarów za baryłkę, najwięcej od czerwca 2022.
„Rynek dynamicznie zareagował na perspektywę przeciągającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie, skutkującego m.in. zablokowaniem Cieśniny Ormuz – trasy dostaw ok. 20 proc. światowej podaży ropy i paliw. Aluminium bywa natomiast nazywane »energią w postaci stałej«, bo ok. 40 proc. kosztów produkcji tzw. aluminium pierwotnego stanowi energia elektryczna” - wskazano w raporcie.
Paraliż dostaw z Bliskiego Wschodu
Ekonomiści zaznaczyli, że drugą przyczyną wzrostu cen aluminium są zakłócenia podaży metalu na Bliskim Wschodzie. 3 marca katarska huta Qatalum zawiesiła produkcję z powodu zatrzymania dostaw gazu przez QatarEnergy po ataku irańskich dronów. Zakład ten produkował niemal 650 tys. ton aluminium rocznie. Dostawy wstrzymał również Aluminium Bahrain, który w 2025 wyprodukował ponad 1,6 mln ton surowca. Iran oraz członkowie Rady Krajów Zatoki Perskiej odpowiadają w sumie za ok. 9 proc. światowej podaży tego metalu, a jeśli nie uwzględni się w niej Chin - za ok. 20 proc. Z kolei globalna produkcja aluminium pierwotnego w 2025 roku wyniosła niemal 74 mln ton.
Z raportu wynika też, że w ubiegłym roku udział producentów z Bliskiego Wschodu w europejskim imporcie aluminium oraz jego stopów wyniósł 21 proc., a w przypadku rynku amerykańskiego - 22 proc.
„Surowca w magazynach LME jest najmniej od lipca ub.r. W ankiecie Reutersa z końca stycznia 2026 r. konsensus cenowy na bieżący i przyszły rok wynosił niecałe 3 tys. dol. za tonę. Niektórzy gracze z Wall Street już w lutym rewidowali do góry prognozy notowań aluminium dla 2026-2027 w związku m.in. z osiągnięciem przez Chiny wewnętrznego limitu produkcji metalu - 45 mln ton. Poza tym islandzką hutę Grundartangi produkującą ponad 300 tys. ton metalu rocznie dotknęła awaria, w Mozambiku zamykana jest huta Mozal o wydajności ok. 560 tys. ton rocznie, natomiast indonezyjska produkcja rośnie powoli” - wskazali eksperci banku.
Widmo globalnego deficytu
Przewidywany globalny deficyt aluminium oceniany jest przez ekspertów na ok. 430 tys. ton w 2026 i ponad 600 tys. ton w 2027 roku.
„Długotrwały konflikt na Bliskim Wschodzie może zaostrzyć bilans rynku surowca i przyczynić się do aprecjacji aluminium. Pojawiły się »bycze« prognozy wzrostu notowań benchmarku LME do 3,6-3,7 tys. dolarów za tonę, a przejściowo nawet powyżej 4 tys” - wskazali ekonomiści PKO BP.
Od 28 lutego Izrael i USA prowadzą naloty na Iran. Iran ostrzeliwuje Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, uderzając w amerykańskie bazy wojskowe w tym regionie, jak i w infrastrukturę cywilną. Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła praktycznie do zamknięcia Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego z Zatoki Perskiej, przepuszczane są głównie dostawy z Iranu. Prawie całkowite zatrzymanie ruchu spowodowało zatory w eksporcie. (PAP)
gkc/ mick/
























































