REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Akta polskich żołnierzy na śmietniku. Służby się nie przejęły? Szef MON zabiera głos

2025-10-23 08:31, akt.2025-10-23 14:30
publikacja
2025-10-23 08:31
aktualizacja
2025-10-23 14:30

Dane żołnierzy z jednostek na flance wschodniej oraz dokumenty zawierające wrażliwe dla bezpieczeństwa państwa informacje znalazł właściciel działki w Suwałkach. Śmieci na jego działce wyrzuciła prawdopodobnie firma, która remontowała budynki armii - czytamy w czwartkowym artykule Onetu.

Akta polskich żołnierzy na śmietniku. Służby się nie przejęły? Szef MON zabiera głos
Akta polskich żołnierzy na śmietniku. Służby się nie przejęły? Szef MON zabiera głos
fot. Bumble Dee / / Shutterstock

Jak pisze portal, w październiku 2024 roku, wśród odpadów budowlanych na zakupionej przez siebie działce suwalski biznesmen Jacek Suchocki znalazł „stertę dokumentów, a wśród nich listę 14 żołnierzy wraz z ich stopniami wojskowymi i numerami referencyjnymi”. Na tydzień po ich znalezieniu – podaje portal – Prokuratura Rejonowa w Suwałkach poinformowała o wszczęciu śledztw ws. składowania odpadów wbrew przepisom ustawy. Według portalu, po niecałym miesiącu dowódca 16 Pułku Saperów z Orzysza przyznał, że żołnierze wymienieni na kartce znalezionej na działce służą w jego jednostce.

W kwietniu tego toku prokuratura umorzyła śledztwo. „W uzasadnieniu do umorzenia śledztwa prokuratura potwierdza ponownie, że znalezione dokumenty należały do jednostek w Orzyszu i Węgorzewie” - czytamy w Onecie. Jak pisze portal, powołani przez prokuraturę biegli mieli stwierdzić, że kartki z danymi żołnierzy „nie zawierają danych naruszających przepisy o ochronie danych osobowych”.

Po powrocie na działkę mężczyzna miał - jak pisze portal - natrafić na „kolejną partię dokumentów, których nie doszukała się wcześniej policja”. „Znajdują się tam schematy budowy uzbrojenia, konspekty wojskowych ćwiczeń, wypełniane przez żołnierzy testy i kartka formatu A4 z listą 29 żołnierzy. W przeciwieństwie do pierwszej listy 14 żołnierzy, która zawierała stopnie wojskowe i numery referencyjne, ta zawiera imiona, nazwiska oraz numery telefonów” – pisze Onet.

W sprawie odnalezionych dokumentów mężczyzna odezwał się do MON.

Na pytanie Onetu, czy m.in. ktokolwiek próbował odebrać wojskowe dokumenty, żandarmi mieli przekazać, że „na podstawie zebranych materiałów stwierdzono, że przedmiotowa sprawa nie wyczerpuje znamion czynu zabronionego, a jedynie stanowi przewinienie dyscyplinarne".

Według portalu, mężczyzna miał następnie – za poradą jednego z żołnierzy z Węgorzewa – zwrócić się do Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Funkcjonariusze SKW mieli komunikować się kilka razy z mężczyzną, jednak od pewnego czasu „nikt ze służb więcej się do niego nie odzywa”.

Szef MON: jeżeli ktoś nie zabezpieczył dokumentów jak należy, to zostaną wyciągnięte konsekwencje

Jeżeli ktoś złamał prawo, nie zabezpieczył dokumentów w taki sposób jak należy, czy nie przestrzegał staranności, to każda taka osoba będzie ukarana, będą wyciągnięte konsekwencje - zapowiedział w czwartek wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz odnosząc się do informacji Onetu.

Kosiniak-Kamysz pytany w czwartek w Siedlcach o te doniesienia zwrócił uwagę, że dokumenty te nie zawierały tajnych informacji, a sprawa ta jest z 2023 roku, kiedy jeszcze nie był ministrem obrony narodowej. - Ta sprawa miała miejsce w 2023 roku. Nie ja wtedy byłem ministrem obrony, ale ja tę sprawę posprzątam. To jest moje zadanie, muszę sprzątać po moich poprzednikach - podkreślił wicepremier.

Pytany, jakie będą kolejne działania dążące do ochrony danych żołnierzy, minister odparł, że jest „bardzo precyzyjna ustawa o ochronie informacji niejawnych”. - Ale w tym wypadku, tego nie dotyczy, bo tam nie było informacji oklauzulowanych - dodał Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył jednocześnie, że niezależnie od tego należy bardzo starannie obchodzić się z każdym dokumentem, szczególnie w wojsku. - Dla mnie to jest sprawa najwyższej wagi - podkreślił szef MON.

W ocenie Kosiniaka-Kamysza, każda sprawa wymaga weryfikacji. Jak dodał, po to jest Żandarmeria Wojskowa, Służba Kontrwywiadu i departament kontroli. - Wszystkie te jednostki mają wyraźne polecenie: jeszcze raz zweryfikować umiejętności, zdolności i wiedzę w przestrzeganiu prawa - powiedział minister.

Jak zauważył, „to nie jest kwestia enigmatycznej jednostki, to jest kwestia jakiegoś człowieka, który to prawo złamał, jeżeli nie dbał o ochronę informacji”. - Jeżeli ktoś złamał prawo, złamał ustawę o ochronie informacji, nie zabezpieczył dokumentów w taki sposób jak należy, czy nie przestrzegał staranności, to każda taka osoba będzie ukarana, będą wyciągnięte konsekwencje - zaznaczył Kosiniak-Kamysz.

Według niego, każdy kto źle obchodzi się z dokumentami oklauzulowanymi musi liczyć się z konsekwencjami. - Wszystkie kroki, które podjąłem w ostatnim czasie - wzmożenia kontroli w tym zakresie, uwrażliwienia, przeszkolenia tych, którzy tego potrzebują zostały wdrożone - dodał Kosiniak-Kamysz.

nl/ jpn/

Źródło:PAP
Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (5)

dodaj komentarz
maliniak2025
nie wiem co bym zrobil w takiej sytuacji, ale chyba najlepiej było by po prostu wysłac sms-y do wszystkich z tej listy i powiedzieć by zmienili nr. telefonów. To przynajmniej było by szybkie i realnie pomogło. Proszenie służb o pomoc to odkładanie wszystkiego ad calendas graecas
samsza
jeszcze go nie zamknęli ?
przecież to on właściciel działki, na terenie której są te dokumenty, znaczy to on "niewłaściwe" przechowuje
:)
samsza
bankier.pl publikował chyba o wykorzystaniu starych opon, nie pamiętam czy nie na placu zabaw, a potem ściganie ich, że przechowywali (!) te opony wbrew przepisom i domagali się chyba milionowej kary

w Polsce to możliwe tego gościa ścigać
energizerjohn51
Państwo z dykty PO i kolesiów z PSLu
bha
Dla mnie to od dekad raczej,, Wszyscy są siebie warci'' i to ze wszystkich stron i kierunku........

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki