REKLAMA

e-zakupy tylko dla cierpliwych

2009-09-23 06:19
publikacja
2009-09-23 06:19
23.09. Warszawa (PAP/Media) - Na towar zamówiony w sklepie internetowym możemy czekać nawet dwa miesiące. I wszystko będzie zgodne z prawem - zauważa "Metro".

Zakupy przez internet zrobiło w ubiegłym roku aż sześć milionów Polaków. Ale czym więcej klientów, tym większe kłopoty, szczególnie z terminową dostawą towaru. "Na początku września złożyłem zamówienie na cztery książki w księgarni internetowej Gandalf i z góry dokonałem przelewu na kwotę 85,14 zł, bo taka widniała na fakturze. 8 września otrzymałem e-mail, informujący o zaksięgowaniu pieniędzy. Książek jednak nie otrzymałem" - pisze do gazety pan Adam z Rzeszowa.

Niestety, zgodnie z prawem e-sklepy nie mają obowiązku informowania o tym, że oferowanego towaru aktualnie nie mają. "Gdy się jednak tak zdarzy, sklep powinien w ciągu 30 dni od momentu zawarcia umowy zawiadomić o tym klienta, a w razie rezygnacji z zakupu zwrócić otrzymane pieniądze" - mówi Maciej Chmielowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Klient, który zdecydował się jednak na zamówienie, powinien uzbroić się w cierpliwość. "Zgodnie z prawem przedsiębiorca na dostarczenie towaru ma kolejne 30 dni" - przyznaje urzędnik.

O tym więcej w obszernej publikacji gazety "Metro". (PAP)

saw/


Sprostowanie

W imieniu Księgarni Internetowej Gandalf informuję, iż wbrew temu, co sugeruje ww. artykuł, Klient naszej Księgarni - Pan Adam z Rzeszowa - miał wiedzę u tym, iż zamówiona przez niego książka może być niedostępna w magazynie i pomimo tego dokonał zamówienia, wiedząc o tym, iż - zgodnie z regulaminem Księgarni - ww. książka może nie zostać mu doręczona lub doręczona z opóźnieniem.

Anetta Wilczyńska, właściciel Księgarni Internetowej Gandalf


Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~Edyta Walczak
Zamówienie zostało zrealizowane, a cały artykuł sprowadza się do negatywnej oceny branży. Klient, który był przyczynkiem do powstania nagonki nie tylko na naszą Księgarnię ale i na całą branżę e-commerce, zamówił produkty z małym zapasem, czyli takie, których nakład jest na wyczerpaniu. O tym, że produkt może być niedostępny informujemy Zamówienie zostało zrealizowane, a cały artykuł sprowadza się do negatywnej oceny branży. Klient, który był przyczynkiem do powstania nagonki nie tylko na naszą Księgarnię ale i na całą branżę e-commerce, zamówił produkty z małym zapasem, czyli takie, których nakład jest na wyczerpaniu. O tym, że produkt może być niedostępny informujemy na stronie pod produktem. Klient ten OTRZYMAŁ książki (wbrew temu co jest napisane w artykule) w podanym na stronie terminie, czyli w ciągu 7 dni roboczych (czas realizacji akurat tego produktu to 3-5 dni plus dostawa kurierem 1-2 dni). Wywiązaliśmy się zatem z realizacji zamówienia, mimo że nakład produktu jest już praktycznie wyczerpany. Czas realizacji w naszej Księgarni jest różny: od 24h nawet do 2 tygodni - zależnie od tego, jaki jest to produkt. O czasie realizacji każdego produktu wyraźnie informujemy na stronie.
Podejście dziennikarza do sprawy skomentuję jedynie tym, że artykuł powstał bez merytorycznego przygotowania. Dziennikarz bez przeprowadzenia badania rynku e-commerce ocenił negatywnie całą branżę, w dodatku na niezbyt dobrze dobranym przykładzie Klienta.

Edyta Walczak, specjalistka ds. marketingu Księgarni Internetowej Gandalf.

Powiązane: Zakupy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki