Komisja Etyki Reklamy uznała za niezgodną z dobrymi obyczajami reklamę operatora Orange "Historie na kartę: 6 złotych monet". Zarzucono jej, że nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z zasadami uczciwej konkurencji.


W treści skargi wniesionej do KER na internetową reklamę usług telekomunikacyjnych firmy Orange "Historie na kartę: 6 złotych monet" zarzucono jej, że przedstawia przemoc. "Krew tragedia publikowana w kanale YouTube dodatkowo naraża na publikacje dzieciom - Orange przesadził" - zgłaszał skarżący.
Arbiter-referent wniósł o uznanie reklamy za sprzeczną dobrymi obyczajami w związku z elementami, które zachęcają do stosowania przemocy. Zakwalifikował również reklamę jako niezgodną z art. 25 Kodeksu Etyki Reklamy, ponieważ w jego opinii łamie zasadę, że „reklamy skierowane do dzieci lub młodzieży muszą uwzględniać stopień ich rozwoju oraz nie mogą zagrażać ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi".
Firma Orange odpierała zarzuty, powołując się na żartobliwy charakter reklamy i nawiązania do epoki średniowiecza, w których podobne sceny nie są rzadkością.
"Przedmiotowa reklama została stworzona jako nawiązanie do okresu średniowiecza. Obecnie coraz bardziej popularne stają się wszelkiego rodzaju rekonstrukcje nawiązujące do wydarzeń historycznych. Dodatkowo, bardzo popularne są seriale czy filmy nawiązującego do tego okresu, szczególnie wśród młodych odbiorców. Filmy czy seriale nawiązujące do tego okresu w większości epatują brutalnymi scenami i dość realistyczno-naturalistycznym sposobem ukazania danego tematu czy historii. Oferta na kartę Orange Polska kierowana jest do segmentu ludzi młodych jednakże pełnoletnich. To oni w większości są odbiorcami tej oferty. Reklama miała na celu nawiązać 'tematycznie' do okresu średniowiecza jedynie w sposób komediowy. W żadnym momencie reklama nie ukazuje tematu w sposób poważny czy dosłowny" - uzasadnia swój przekaz operator.
Mimo to, Komisja Etyki Reklamy orzekła, że wspomniana reklama Orange narusza normy art. 2 ust. 1 i art. 5 Kodeksu Etyki Reklamy. "Zawiera elementy przemocy i tym samym może zachęcać do aktów przemocy i wpisywać się w sferę brutalizacji życia społecznego i nie można tego usprawiedliwić konwencją dowcipu/pastiszu. Ponadto, trywializacja aktów przemocy i zabijania w przekazach reklamowych (nawet w konwencji żartu), zaprzecza poczuciu odpowiedzialności społecznej" - czytamy w uzasadnieniu.
Zespół orzekający w tej sprawie uznał również , że przedmiotowa reklama nie była skierowana do dzieci i młodzieży i jako taka nie zagraża ich fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu dalszemu rozwojowi.
Malwina Wrotniak-Chałada

























































