Przemysław Barbrich, Jan Osiecki: Stany Zjednoczone już powoli wychodzą z kryzysu, Europa nadal jest w nim pogrążona. Czego zatem można się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy?
Kto z tej trójki jest w najgorszej sytuacji?
– Jeśli weźmiemy pod uwagę ocenę jakości portfela kredytowego oraz rachunek wyników, to należy uznać że banki musiały dostosować się do trudnych czasów jak najszybciej. Ich bilanse i rachunek wyników odzwierciedlają bieżącą kondycję klientów, których obsługują. W zdecydowanie trudniejszej sytuacji są klienci indywidualni oraz przedsiębiorcy.
Wszystko wskazuje na to, że rok 2013 będzie kolejnym – miejmy nadzieję, że już ostatnim – tak poważnym etapem czyszczenia bilansów przedsiębiorstw oraz klarowania się sytuacji ekonomicznej klientów indywidualnych banków. Skala odwrotu od sytuacji kryzysowych zależeć będzie przede wszystkim od rozwoju koniunktury w Europie i na świecie oraz strategii przedsiębiorstw i przedsiębiorców, jakie opracują i wdrożą na czas wychodzenia z sytuacji kryzysowej. Kondycja finansowa indywidualnych klientów banków będzie wynikiem stabilności ich dotychczasowych miejsc pracy oraz odwrotu od ciągle wysokiego i rosnącego wskaźnika bezrobocia. Nie dostrzegam na tym odcinku zdecydowanych systemowych przedsięwzięć zapowiadających poprawę kondycji klientów indywidualnych.
Co Pan myśli, oglądając w telewizji informacje o tym, że banki hiszpańskie zdecydowały, że przez dwa lata nie będą dokonywały windykacji kredytów hipotecznych? Czy ten precedens nie stanie się sygnałem dla całego środowiska bankowego, że na klientów należy uważać?
– Problem windykacji kredytów hipotecznych wiąże się zwykle z restrukturyzacją zadłużenia lub ewentualną sprzedażą mieszkań i w związku z tym eksmisją ludzi, którzy nie są w stanie spłacić rat kredytowych. A to powoduje zwykle narastanie szerszego problemu społecznego.
Hiszpańskie banki, na skutek m.in. nasilających się eksmisji z mieszkań oraz związanych z tym samobójstw, postanowiły na dwa lata zawiesić eksmisje klientów, którzy z powodu kryzysu, nie mogą spłacać kredytu. Postanowienie o tym podjęli przedstawiciele sektora bankowego, rządu i opozycji. Regulacje te mają objąć osoby znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji finansowej. W Hiszpanii w ciągu ostatnich czterech lat przeprowadzono prawie 400 tys. eksmisji, ostatnio kilkaset dziennie. Ich zawieszenie wcale nie oznacza zaprzestania windykacji kredytów. Ta zwykle trwa nadal, przybierając różne formy.
Załóżmy, że za kilka dni przyjdzie do Pana mikroprzedsiębiorca i powie: „nie dałem rady, firma mi upada, a więc poproszę o dwa lata przerwy w spłacie kredytu”. I co Pan wtedy mu powie?
– Każdy bank posiada zestaw instrumentów, które może zastosować w wypadku, gdy u klienta pojawiają się problemy z terminową obsługą zadłużenia kredytowego. Karencja w spłacie rat kredytowych, restrukturyzacja zadłużenia i związane z tym często warunkowe umorzenie odsetek od zadłużenia przeterminowanego to najczęściej stosowane rozwiązania wobec klientów, którzy pomimo trudności są w stanie dług wobec banku obsługiwać.
W tej kwestii co do zasady jesteśmy zgodni…
– … w Polsce sektor bankowy jest w przyzwoitej kondycji. Jednak w ciągu ostatnich czterech lat liczba zadłużonych klientów podwoiła się i w tej chwili mamy już blisko 2,2 mln klientów indywidualnych, którzy mają problemy z bieżącą obsługą zadłużenia kredytowego, część z nich jest przekredytowana. Jeśli mówimy o perspektywie sektora bankowego, to kondycja banków będzie pochodną kondycji ich klientów zarówno tych indywidualnych, jak i przedsiębiorstw. W przypadku pojawiania się problemów ze spłatą zadłużenia należy niezwłocznie wspólnie z klientem ocenić możliwość jego powrotu na drogę normalnej obsługi zadłużenia. Natomiast ze strony sektora bankowego nigdy nie pojawi się sygnał o tym, że klient może nie spłacać kredytów.
A jeśli oni po prostu nie mogą ich spłacić?
– Klient zawsze jest zobowiązany do spłaty zaciągniętego kredytu. Jeśli pojawia się ogromna fala klientów przekredytowanych lub takich, którzy stracili płynność finansową, to należy tworzyć wspólny front przeprowadzenia efektywnych procesów oddłużeniowych. Zaniechanie tego typu działań w sytuacjach wyjątkowych jest szkodliwe dla całej gospodarki i powoduje najróżniejsze reperkusje społeczne. Tego typu działania nie mogą jednak osłabiać rygorów spłaty zaciągniętych w bankach kredytów.
W FM Banku jesteście przygotowani na taką sytuację? Macie odpowiednie narzędzia
– Banki, jak wcześniej wspomniałem, co do zasady mają przygotowane takie narzędzia. Wszystko zależy od perspektywy ekonomicznej klienta. Jeśli widzimy, że mimo wszystkich kłopotów i trudnej sytuacji prowadzi swój biznes i ma rokowania na przychody, z których będzie w stanie obsługiwać zadłużenie kredytowe, to możemy wówczas przeprowadzić proces restrukturyzacji kredytu.
Czyli…
– Na przykład udzielić zgody na karencję w spłacie kapitału kredytu, wydłużyć okres spłaty zadłużenia, warunkowo umorzyć odsetki karne itp. Są również sytuacje, gdy klient nie rokuje spłaty kredytu, wtedy następuje twardy proces windykacyjny kończący się próbą ściągnięcia należności także przez komornika w trybie postępowania egzekucyjnego.
Odejdźmy na chwilę od kredytów. Pojawił się sygnał, że być może będziemy mieli do czynienia z wojną depozytową, bo dostosowanie się części banków korporacyjnych do Bazylei III będzie wymagało zdobycia przez nie większego kapitału. Już w tej chwili jeden z banków korporacyjnych zdecydował się pokazać dobrą ofertę, aby przyciągnąć klientów indywidualnych z depozytami. Nie obawia się Pan tego starcia na rynku?
– Zwiększone zapotrzebowanie na finansowanie będzie efektem ożywienia gospodarczego i zapotrzebowania na kredyt w sektorze bankowym. Głównym źródłem finansowania akcji kredytowej banków są depozyty ludności oraz depozyty korporacyjne. W tej chwili banki przygotowały i ciągle przygotowują dosyć ciekawe oferty w tym zakresie. Bazylea III wejdzie w życie nie wcześniej niż w 2014 r., więc rok 2013 będzie czasem dostosowywania się do nowych wymogów. Regulacje Bazylei w zakresie wyliczania norm płynnościowych mogą być szczególnie dotkliwe dla banków, w których ma miejsce duży udział finansowania akcji kredytowej z depozytów korporacyjnych. Zgodnie z wymogami Bazylei III dla obliczania wskaźnika stabilności bazy depozytowej inaczej traktowane są depozyty korporacyjne, składane przez firmy, a inaczej – bardziej korzystnie – depozyty detaliczne .
Jeśli okaże się, że wskaźnik stabilności depozytów, liczony od depozytów korporacyjnych, będzie mniej korzystny, to zwiększy się wówczas zapotrzebowanie na depozyty od klientów indywidualnych. W przypadku ożywienia działalności kredytowej obszar ten będzie podlegać normalnym rynkowym zachowaniom. Jeśli będzie miał miejsce duży popyt na depozyty, to będzie również wzrastać ich cena. Należy dodać, że w Polsce istnieje pilna potrzeba wdrożenia zestawu regulacji zachęcających klientów indywidualnych do systematycznego długoterminowego oszczędzania.
Czy rok 2013 to moment, gdy lokaty trzy- lub sześciomiesięczne będą oprocentowane na siedem lub więcej procent?
– Dzisiaj nie odważyłbym się prognozować takich cen. Zauważalny jest spadek WIBOR i spadek ceny pieniądza na rynku, w związku z tym zakładam, że dosłownie pojedyncze banki zaoferują klientom tak dobre warunki. Nie należy oczekiwać bardzo istotnego ruchu cenowego na rynku depozytowym.
Kiedy FM Bank startował w lutym 2010 r. wielu sceptyków miało wątpliwości, czy przedsięwzięcie powiedzie się. Dziś może Pan powiedzieć: „ten biznes się kręci”?,/b>
– FM Bank jest bardzo ciekawym projektem biznesowym. To pierwszy w Polsce bank utworzony do kompleksowej obsługi finansowej mikro i małych firm. My de facto operujemy wyłącznie w sektorze mikrofirm.
Jak liczna jest grupa docelowa?
– To ogromna nisza rynkowa, bo działa w niej blisko 1 650 000 aktywnych przedsiębiorców. Analitycy i obserwatorzy rynku twierdzą, że skupienie się na tym segmencie to bardzo dobry pomysł. Zwłaszcza że nisza ta jest bardzo żywotna i podlega różnym zmianom. Co roku nową działalność otwiera ok 300 000 przedsiębiorców. Część szuka źródeł finansowania swojej działalności w sektorze bankowym. Potencjał tej grupy wciąż jest niedoceniany. Ograniczaniu ciągle wysokiego bezrobocia powinna służyć bardzo aktywna polityka wspierania indywidualnej przedsiębiorczości w Polsce. Ułatwianie dostępu do finansowania, system nowoczesnych poręczeń kredytowych dla indywidualnych przedsiębiorców przyspieszy rozwój firm już istniejących oraz będzie zachętą do zakładania nowych. A to z kolei będzie mieć istotny wpływ na tworzenie, bardzo potrzebnych w Polsce, nowych miejsc pracy.
Trudne czasy zawsze rodzą nowe wyzwania My je podjęliśmy, i to z dobrym skutkiem. Nas model biznesowy jest trafny i daje gwarancję rozwoju, dlatego bank będzie nadal zwiększać swoją aktywność w sferze obsługi finansowej mikroprzedsiębiorców w Polsce.
Tyle że wielu przedsiębiorców działających na rynku obawia się w tej chwili inwestować w rozwój. Wolą poczekać i zobaczyć, jaka będzie sytuacja, a zatem zainteresowanie kredytem spada. Co ma przyciągnąć przedsiębiorcę do was i zachęcić go do wzięcia kredytu?
– Przedsiębiorca działający na polskim rynku w pierwszej kolejności powinien zabezpieczyć swoją firmę na wypadek poważnego tąpnięcia jej przychodów i zapewnić jej płynność. Jednocześnie musi włączyć myślenie strategiczne w kierunku wykorzystania spowolnienia do umocnienia rynkowej pozycji firmy. Z kolei podstawowym kryterium sięgania po kredyt jest wiara w swój biznes i w rozwój firmy. Jeśli przedsiębiorca prowadzi firmę i udowadnia, że ma szanse na zwiększenie przychodów oraz dalszy jej rozwój, to bank chętnie wesprze go kredytem. Zachętą może być pozytywnie oceniony biznesplan złożony na etapie ubiegania się o kredyt.
Do odważniejszego korzystania z kredytów przedsiębiorców zachęci lepsza perspektywa ekonomiczna. Jednak wielu z nich świetnie odnajduje się nawet w obecnej trudnej sytuacji gospodarczej i tworzy nowe, ciekawe projekty, które mają duże szanse na powodzenie.
Zaczęliśmy rozmowę od kredytów i na nich skończymy. Zbliża się czas wejścia w życie nowych Rekomendacji S i T. To oznacza zmiany na rynku kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych. Sprawa nie dotyczy FM Banku, więc Panu jako bezstronnemu obserwatorowi będzie łatwiej ocenić: czy nadzór przesadził i trochę odpuszcza, czy też zmiany, jak twierdzą niektórzy, nic nie wniosą, bo pętla regulatora nadal jest mocno zaciśnięta?
– Przychylam się, do opinii, że przeregulowany jest obszar kredytu konsumpcyjnego i finansowania kredytów mieszkaniowych. Dlatego należy spodziewać się istotnego odejścia od tego sposobu ingerowania w zarządzanie ryzykiem kredytowym banków.
KNF przygotowuje zmiany Rekomendacji T, które mają ożywić rynek kredytów konsumenckich. Banki zapewne będą mogły stosować uproszczone zasady oceny zdolności kredytowej klientów detalicznych. W tym miejscu należy dodać, że wcześniejsze przeregulowanie tego obszaru spowodowało wykluczenie części klientów banków z dalszego kredytowania. Konsumenci otrzymali oferty kredytowe z instytucji parabankowych, co przyczyniło się do zakłócenia bezpieczeństwa obrotu kredytowego na rynku finansowym.
Z kolei zmieniona z początkiem 2012 r. Rekomendacja S dotyczy głównie kredytów hipotecznych i określa, w jaki sposób banki powinny liczyć zdolność kredytową swoich klientów. Określanie poziomu wskaźnika LtV dla kredytów hipotecznych powinno umożliwić bankom elastyczne działanie. Rezygnacja z ustalania poziomu zobowiązań do dochodów kredytobiorców i przekazanie tej kompetencji w ręce banków jest zapewne właściwym kierunkiem zmian obu regulacji.
Powinniśmy z kolei zadbać o uszczelnienie i stałą aktualizację informacji o wszelkich zobowiązaniach klientów sektora bankowego. Należy rozwijać i wspierać systemowe rozwiązania umożliwiające uniknięcie podejmowania decyzji kredytowych na podstawie niepełnych lub fałszywych informacji o zobowiązaniach klientów banków. Podstawę do podejmowania przez banki trafnych decyzji w zakresie oceny zdolności i wiarygodności kredytowej kredytobiorcy musi być sprawdzona informacja o nim.

























































