REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Wicepremier o następcy WDŻ: Przedmiot nieobowiązkowy. Nowak: Uderza w moralność

2025-01-12 15:07
publikacja
2025-01-12 15:07

Edukacja zdrowotna w szkołach będzie przedmiotem nieobowiązkowym, o udziale w nim będą decydować rodzice - poinformował w niedzielę wicepremier i minister obrony narodowej, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Według wcześniejszych zapowiedzi MEN przedmiot miał być obowiązkowy.

Wicepremier o następcy WDŻ: Przedmiot nieobowiązkowy. Nowak: Uderza w moralność
Wicepremier o następcy WDŻ: Przedmiot nieobowiązkowy. Nowak: Uderza w moralność
fot. Jacek Szydlowski / / FORUM

Kosiniak-Kamysz został zapytany podczas konferencji prasowej w Szczecinie o protesty przeciwko wprowadzeniu obowiązkowego przedmiotu edukacja zdrowotna w szkołach, jakie odbyły się w sobotę w tym mieście, a w niedzielę - w Krakowie i Radomiu. Dziennikarz TV Republika wskazał, że protestujący sprzeciwiają się seksualizacji dzieci i odbieraniu rodzicom prawa do decydowania o ich wychowaniu.

"Uspokoję wszystkich, którzy protestowali - przedmiot będzie nieobowiązkowy, będzie to decyzja rodziców; myślę, że będzie pozbawiony jakiejkolwiek ideologii - prawicowej czy lewicowej" - odpowiedział wicepremier. Podkreślił, że nastąpiła zmiana w tej sprawie.

Powiedział, że rozmawiał na temat tego przedmiotu z ministrą edukacji Barbarą Nowacką, ministrem spraw wewnętrznych i administracji Tomaszem Siemoniakiem oraz z premierem Donaldem Tuskiem.

"Edukacja młodzieży na temat zdrowia jest potrzebna, ale nie może być podlana żadnym sosem ideologicznym. To ma być rzetelna wiedza, nie ideologia - ani prawicowa, ani lewicowa" - podkreślił. Zaznaczył, że dla PSL ważne było, by zgodnie z konstytucją to rodzice decydowali o wychowaniu swojego dziecka.

Edukacja zdrowotna to wspólne przedsięwzięcie resortów edukacji narodowej, zdrowia oraz sportu i turystyki. Przedmiot ma być wprowadzony do szkół od roku szkolnego 2025/2026 w miejsce wychowania do życia w rodzinie (WDŻ) i miał być przedmiotem obowiązkowym. Pod koniec października resort edukacji opublikował projekt podstawy programowej.

Barbara Nowak: "uderza w moralność, w zdobycze cywilizacji chrześcijańskiej”

"Nie zgadzamy się z tym, co w tej chwili dzieje się w planach ministerstwa (edukacji narodowej-PAP), które możemy już nazwać ministerstwem likwidacji edukacji i które bardzo konsekwentnie wprowadza plan ogłupiania polskich dzieci i deprawowania polskich dzieci" – powiedziała PAP była małopolska kurator oświaty, obecnie radna województwa małopolskiego Barbara Nowak.

Krytykując pracę resortu edukacji oceniła, że "lewacka władza" za największe zagrożenie dla realizacji swoich pomysłów uważa lekcje religii. Byłej małopolskiej kurator nie podoba się również brak zadań domowych i – jak oceniła – przekazywanie mniejszej wiedzy "o ponad 20 proc. we wszystkich 18 przedmiotach".

"A teraz jest kwestia uderzenia w moralność, w te zdobycze wartości cywilizacji chrześcijańskiej, czyli deprawowanie dzieci w sposób zamierzony, celowy poprzez wprowadzanie permisywnej edukacji seksualnej, która ma być obowiązkowa" – powiedziała Barbara Nowak przypominając, że przedmiot wychowanie do życia w rodzinie nie był obowiązkowy.

Jej zdaniem nazwa edukacja zdrowotna jest mylna. "Tak naprawdę nie chodzi o zdrowie dzieci. Na pewno w tym komponencie, o którym my mówimy. Chodzi o zniszczenie młodego człowieka właśnie popychając go do dowolnej i szybkiej inicjacji seksualnej w oderwaniu od miłości, od zasad tych, które niesie ze sobą cywilizacja chrześcijańska" – przekonywała Barbara Nowak.

Według byłej małopolskiej kurator, w edukacji zdrowotnej dzieci będą otrzymywały informacje o tym, że "seks ma funkcjonować w oderwaniu od miłości, od małżeństwa, w dowolnych związkach, bez odpowiedzialności za drugiego człowieka". Wprowadzenie przedmiotu oznacza także, według B. Nowak, "namawianie do tranzycji dzieci, do określenia się według płci".

Podobne protesty odbyły się już w innych miastach, m.in. w Warszawie 1 grudnia.

Czym jest edukacja zdrowotna? Przedmiot ma zastąpić Wychowanie do Życia w Rodzinie

Przedmiot edukacja zdrowotna w szkołach ma zastąpić przedmiot wychowanie do życia w rodzinie (WDŻ). Z projektu MEN wynika, że edukacja zdrowotna będzie dostosowana do wieku uczniów. Uczniowie mieliby dowiedzieć się na nowym przedmiocie m.in. tego, czym są ruchy antyszczepionkowe, jakie są metody antykoncepcji, czym różni się naprotechnologia od in vitro a także omawiać zagrożenia związane z różnymi aspektami seksualności oraz sposoby reagowania w sytuacji doświadczenia przemocy seksualnej lub gdy ktoś mówi o takim doświadczeniu.

Projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie ramowych planów nauczania, który wprowadza edukację zdrowotną, trafił w połowie listopada do konsultacji. Zakłada, że przedmiot zostanie wprowadzony do szkół od roku szkolnego 2025/2026.

Wicepremier i minister obrony narodowej, lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinmformował w niedzielę, że edukacja zdrowotna w szkołach będzie przedmiotem nieobowiązkowym, o udziale w nim będą decydować rodzice. "Uspokoję wszystkich, którzy protestowali - przedmiot będzie nieobowiązkowy, będzie to decyzja rodziców; myślę, że będzie pozbawiony jakiejkolwiek ideologii - prawicowej czy lewicowej" - przekazał w Szczecinie. "Edukacja młodzieży na temat zdrowia jest potrzebna, ale nie może być podlana żadnym sosem ideologicznym" - zaznaczył. (PAP)

akar/ ak/ kno/ misz/ jpn/

Źródło:PAP
Tematy
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?
Ile pożyczki na raty możesz uzyskać?

Komentarze (7)

dodaj komentarz
to_i_owo
Czyli przedmiot o podstawach ideologii progresywnej dla niepoznaki nazwą "Edukacja Zdrowotna"
samsza
Mówią o czymś ale nie wiadomo o czym.
Współczesna debata.
:)
lebski_gosc
Psl zmienia już kierunek gdyż jest pod progiem wyborczym.
jjmm2u
Oby coraz niż tego im życzę.
klimaciarz
Nie spodziewałem się innego kroku. Przecież gdyby nie zmienili zdania, to miliony Polaków, we wrześniu, wyszłoby na ulicę. Z tym narodem można robić wszystko, póki jest uśpiony, podzielony i skłócony, ale gdyby, np. poprzez taką sytuację, politycy, jakoś go "obudzili", to zapanować, nad rozjuszonym "stadem" Polaków,Nie spodziewałem się innego kroku. Przecież gdyby nie zmienili zdania, to miliony Polaków, we wrześniu, wyszłoby na ulicę. Z tym narodem można robić wszystko, póki jest uśpiony, podzielony i skłócony, ale gdyby, np. poprzez taką sytuację, politycy, jakoś go "obudzili", to zapanować, nad rozjuszonym "stadem" Polaków, mogłoby być niezwykle ciężko. Można powiedzieć, że rząd poszedł po rozum do głowy, ze względu na własne dobro...i dzieci też na tym skorzystają.

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki