W ostatnich tygodniach pod baczną uwagą inwestorów znajdują się walory Ursusa – producenta ciągników, maszyn i urządzeń rolniczych. Przyczyn jest kilka i odnoszą się one głównie do ambitnych planów ekspansji na rynki zagraniczne, co znajduje odbicie w wycenie spółki i przyciąga uwagę inwestorów.
Kurs akcji spółki z branży przemysłu elektromaszynowego oscyluje blisko swoich historycznych rekordów. Ostatni raz tak wysoko ceny akcji znajdowały się w październiku 2012 roku. Wówczas walor zbliżał się do poziomu 5 zł za jedną akcję, jednak tej bariery jeszcze nigdy nie sforsował.
Obecnie kurs akcji oscyluje w okolicach 4,50 zł, chociaż jeszcze około miesiąca temu jedną akcję można było kupić za 2,50 zł, co daje 70-proc. stopę zwrotu. Tak dynamiczny wzrost jest efektem płynących na rynek wiadomości o ambitnych planach ekspansji na rynki zagraniczne.
Jedną z pierwszych informacji, które wywołały znaczny, bo ponad 10 proc. wzrost notowań, był opublikowany 17 marca komunikat o utworzeniu spółki joint venture w Algierii, której celem miałyby być montaż, sprzedaż, dystrybucja i serwis ciągników oraz maszyn na rynku algierskim i innych rynkach afrykańskich. Także w tym samym dniu na rynek wypłynęła informacja o podobnej umowie w Namibii.
Kilka dni później spółka opublikowała raport roczny, w którym poinformowała, że osiągnęła 17,08 mln zł skonsolidowanego zysku netto wobec 7,72 mln zł zysku rok wcześniej. Wynik ten jednak w dużej mierze został wygenerowany poprzez sprzedaż jednej ze spółek zależnych – Bioenergia Invest. W kontekście wyników bardziej miarodajne są wyniki generowane na działalności operacyjnej. A tutaj w 2016 r. Ursus odnotował stratę operacyjną na poziomie 2,64 mln zł wobec 16,1 mln zł rok wcześniej. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży natomiast sięgnęły 284,4 mln zł wobec 324,43 mln zł rok wcześniej. Wyniki jednak nie wpłynęły znacząco na kurs akcji. Walor zakończył dzień 1-proc. spadkiem.
Prawdziwą euforię na akcjach spółki mogliśmy zobaczyć 23 marca. Ursus w komunikacie poinformował o podpisaniu w Zambii umowy na dostawę maszyn o wartości 100 mln USD. W ramach kontraktu spółka z Lublina dostarczy 2694 ciągników i 2506 maszyn rolniczych. Jest to największy w historii kontrakt, jaki udało się pozyskać spółce. Po tej informacji notowania musiały być równoważone, a sesję ostatecznie zakończyły 37-proc. wzrostem.
Ursus znany głównie z produkcji ciągników coraz śmielej patrzy w kierunku elektromobilności. Stawia na elektryczne autobusy, czego dowodem może być ubiegłotygodniowa prezentacja autobusu elektryczno-wodorowego, którego produkcja miałaby miejsce w Lublinie. Szansy upatruje głównie na rynku polskim, licząc na wsparcie publiczne takich rozwiązań.
W zeszłym tygodniu Filip Walczak, dyrektor handlowy Ursus SA, poinformował, że spółka dostarczy 54 autobusy dla warszawskiego przewoźnika, co byłoby największą dostawą tego rodzaju pojazdów w Polsce. Dzisiaj jednak ZTM poinformował, że w przetargu została wybrana inna oferta, po czym notowania Ursusa spadają o ponad 4 proc.


























































