Wtorek przyniósł umiarkowane wzrosty na nowojorskich giełdach. „Oficjalnym” powodem były – jakże by inaczej – lepsze od oczekiwań wyniki spółek. Był to dziwny dzień, w którym „wszystko” drożało: akcje, obligacje, dolar i złoto.


Dow Jones poszedł w górę o 0,42%. S&P500 zyskał 0,62%, osiągając wartość 2.139,60 pkt. Nasdaq wzrósł o 0,85%. Wzrostom towarzyszyły dość niskie obroty – wolumen na NYSE i Nasdaqu był o 15% niższy od średniej z ostatnich 20 sesji.
Dość niecodziennym zjawiskiem był fakt, że wraz z akcjami drożały amerykańskie obligacje skarbowe, a umocnieniu dolara wobec euro towarzyszył wzrost cen złota. Zatem z punktu widzenia amerykańskiego inwestora w górę poszły notowania wszystkich głównych klas aktywów.
W centrum uwagi znalazły się raporty kwartalne spółek. Na tym froncie jak zwykle przeważają „pozytywne niespodzianki”. Według obliczeń Reutersa sporządzonych na bazie 52 spółek z S&P500, które jak do tej pory przedstawiły wyniki, w 81% przypadków zysk na akcję okazał się wyższy od oczekiwań analityków.
Dodajmy, że w ostatnich miesiącach oczekiwania te tradycyjnie były obniżane. Niemniej jednak rynek się cieszy, że amerykańskie spółki mają szansę przerwać trwającą pięć kwartałów serię malejących zysków.
Bohaterem dnia był Netflix, którego akcje podrożały o 19% po informacji o silniejszym od oczekiwań wzroście liczb abonentów. Po publikacji wyników za trzeci kwartał o ponad 2% zdrożały akcje banku Goldman Sachs.
Nie obyło się też bez rozczarowań. Kurs akcji IBM spadł o 2,6% po tym, jak informatyczna spółka odnotowała 18. z rzędu kwartał spadku przychodów.
Krzysztof Kolany

























































