„Prawie rok temu zgłosiłam swoją wierzytelność do syndyka masy upadłościowej, jednak od tamtej pory nie otrzymałam żadnej informacji od syndyka czy innej instytucji o toczącym się postępowaniu wobec Amber Gold. Panuje głucha cisza, przestałam wierzyć w jakąkolwiek sprawiedliwość, a tym bardziej na odzyskanie zagarniętych pieniędzy”.

BS/Bankier.pl
To fragment jednego z e-maili, które trafiają do naszej skrzynki redakcyjnej prawie rok od ogłoszenia upadłości likwidacyjnej Amber Gold. Byli klienci tej firmy skarżą się, że nikt o nich nie pamięta, brakuje informacji o toczącym się postępowaniu, nie zanosi się także na to, aby klienci odzyskali zainwestowane pieniądze.
Nie chcemy tego złota, chcemy zapomnieć
Spółka Amber Gold dzięki swojej – kuszącej wysokimi procentami – lokacie w złoto znalazła tysiące klientów w Polsce. Po upadku spółki do syndyka masy upadłościowej zgłosiło się już ponad 12,5 tys. osób z roszczeniami na ponad 600 mln zł. Poszkodowanych jest jednak znacznie więcej. Część z nich nie zdecydowała się na walkę o utracone pieniądze, bo nie widzą sensu.
– Nie zgłosiłam swojej wierzytelności, ponieważ uważam, że w tym kraju nie ma sprawiedliwości, a prawo przychylne jest w większości przestępcom i osobom wpływowym. Nie wierzę już w instytucje sprawiedliwości i ludzi ustalających prawo, a co za tym idzie – w państwo polskie, straciłam dla nich szacunek – pisze do nas inna czytelniczka.
Zobacz także
![]() | » Spowiedź kierowników z Amber Gold |
Dodaje, że za nietrafione inwestycje w złoto za dużo już zapłaciła zdrowiem psychicznym i sytuacją rodzinną, a co gorsza, uświadomiła sobie swoją niewiedzę i naiwność nie tylko w odniesieniu do kuszących inwestycji, ale i do instytucji sprawiedliwości w Polsce. – Razem z upadłością Amber Gold straciłam wszystkie oszczędności.
Nie jestem więc w stanie wyrzucić następnych pieniędzy po to tylko, żeby po roku czy też kilku latach dowiedzieć się, że nie odzyskam już nic – kończy swojego e-maila czytelniczka.
Wytrwali poczekają… do 2015 roku
Ci, którzy mają siłę i chcą walczyć o zwrot swoich pieniędzy, zgłosili roszczenia w ustalonym przez syndyka terminie. Teraz wnioski są weryfikowane przez sędziego komisarza, aby ostatecznie trafić na listę wierzytelności. Termin wyznaczenia tej listy wyznaczono na I połowę 2015 roku, kiedy to prawdopodobnie rozpocznie się wypłata wierzytelności.
W pierwszej kolejności pieniądze pochodzące ze sprzedaży m.in. majątku spółki pójdą na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego, a następnie na zobowiązania wobec skarbówki i ZUS-u. Kolejne są roszczenia pracowników spółki, a dopiero na końcu zostaną zaspokojeni klienci. Wszyscy zadają sobie więc pytanie, czy wystarczy pieniędzy dla klientów? Niestety, jest to mało prawdopodobne.
– Nikt w naszej sprawie się z nami nie kontaktuje. Od czasu do czasu dowiadujemy się tylko z internetu, że syndyk przewartościował obliczenia i że po sprzedaży majątku spółki nie uzyska nawet 100 mln zł. Na stronach syndyka brak jakiejkolwiek informacji dla byłych klientów. Syndyk przeprowadził tylko jeden przetarg: na nieruchomości, które sprzedał za bardzo niską cenę – skarżą się w e-mailu do nas poszkodowani z Legnicy.
Nie kryją rozżalenia do służb publicznych i syndyka. – Jeżeli syndyk przez pół roku nie potrafi zliczyć naszych wierzytelności, to uważamy sprawę za zamiecioną pod dywanik. Syndyk wylicza, iż w pierwszej kolejności będzie musiał spłacić urząd skarbowy (a rzekomo pan P. płacił podatki z nadwyżkami), później pracowników, którzy z naszych oszczędności żyli z bardzo wysokich poborów i nie mają najmniejszych wyrzutów, że nas nabijali w butelkę. Nam nie pozostanie nic i dopiero w 2015 roku możemy liczyć na jakieś resztki. Kpina – piszą legniczanie.
| »Bulwersuje mnie krytyka klientów Amber Gold [list czytelnika] |
Pozwy zbiorowe i inne pomysły
Wśród poszkodowanych w sprawie Amber Gold znaleźli się i tacy, którzy postanowili nie czekać na syndyka i zaspokojenie się z majątku spółki. Próbowali skorzystać z oferty innych podmiotów, proponujących im odzyskanie zainwestowanych pieniędzy z majątku członków zarządu Amber Gold. Około 1000 osób przystąpiło do pozwu zbiorowego, prowadzonego przez kancelarię Chałas i Wspólnicy. Oni jednak także czują się dodatkowo pokrzywdzeni.
Czytelnicy piszą, że kancelaria nie chce im udzielać żadnych informacji, a jakikolwiek kontakt z prawnikami jest bardzo utrudniony. Nam również kancelaria odmówiła wyjaśnień w sprawie prowadzonego przez nich postępowania. – Ze względu na toczące się postępowanie, a także mając na uwadze interes poszkodowanych, jak również klauzule poufności oraz tajemnicę zawodową, w obecnej chwili nie jesteśmy upoważnieni do przekazania bardziej szczegółowych informacji – czytamy w wysłanej do nas odpowiedzi.
Przypomnijmy tylko, że sąd z mocy prawa odrzucił pierwszy pozew zbiorowy złożony przez kancelarię ( z powodu ogłoszenia upadłości Amber Gold). Kancelaria złożyła więc pozew grupowy przeciwko byłym członkom zarządu AG, zwrócony jednak z powodu braków formalnych. Po ich uzupełnieniu i odwołaniu sąd apelacyjny pozytywnie rozpatrzył zażalenie kancelarii. Kolejnym ich krokiem był wniosek o zabezpieczenie roszczeń na majątku parabanku, jednak został on odrzucony przez Sąd Okręgowy w Gdańsku.
| » Jestem klientem Amber Gold i wstydzę się tego |
Do klientów AG zaczęły się zgłaszać także firmy windykacyjne i niezrzeszeni prawnicy, którzy gwarantowali pokrzywdzonym zwrot utraconych pieniędzy. – Odzyskanie swoich wierzytelności zleciłem pewnej firmie windykacyjnej [tu pada nazwa]. Wyciągnęła ona ode mnie 9200 zł z żądaniem jeszcze dalszych 3000 zł, stwarzając złudzenie odzyskania tych pieniędzy.
Obecnie skierowałem pozew do sądu cywilnego – może dostanę jakieś pieniądze od tej nieuczciwej firmy windykacyjnej – opowiada nam pan Stanisław.
Także pan Janek stracił dodatkowe pieniądze na usługę tego, kto rzekomo miał dla niego odzyskać pieniądze. – Zaufałem radcy prawnemu, który do mnie napisał. Naciągnął mnie na 400 zł i nic nie wskórał, a obiecywał kokosy – pisze rozżalony czytelnik. Dodaje, że w sprawie owego radcy poszkodowani złożyli doniesienie do prokuratury.
Klienci Amber Gold to już społeczność
W parę dni po ogłoszeniu likwidacji AG klienci spółki zaczęli organizować się w grupy. Powstało nawet Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Amber Gold, które jednak po kilku miesiącach zakończyło swoją działalność. Swoją grupę postanowili także zawiązać ci klienci, którzy przystąpili do pozwu zbiorowego i czują się podwójnie oszukani.
Skrzyknęli się nie tylko po to, aby wymieniać się informacjami o toczącym się postępowaniu i dzielić się zdobytą wiedzą, ale także po to, aby sobie pomagać. Jak opowiedzieli nam w rozmowie telefonicznej, nikt nie zapewnił im chociażby pomocy psychologicznej, której wielu z nich potrzebowało i potrzebuje dalej. Sami więc taką pomoc zorganizowali. – Sprawa AG kładzie się cieniem na życiu wielu ludzi w Polsce. Są to ogromne straty, nie tylko materialne. Cierpią całe rodziny. Są to także dramatyczne przeżycia w postaci stanów depresji, utraty zdrowia itp., czego wyrazem są bardzo osobiste posty uczestników naszego forum – mówi nam przedstawicielka grupy. Poszkodowani pomagają sobie wzajemnie, bo wiedzą, że na pomoc państwa nie mają co liczyć.
W kolejnych artykułach opiszemy m. in., czy przystąpienie klientów do pozwu zbiorowego było racjonalne, czy klienci mają szansę na pieniądze z majątku członków zarządu, jeżeli majątek spółki okaże się niewystarczający, oraz w jaki sposób pieniądze z majątku będą rozdzielane. Napiszemy także więcej o grupie wsparcia, jaką utworzyli poszkodowani przez Amber Gold.
Barbara Sielicka
Bankier.pl
b.sielicka@bankier.pl

























































