Komisarz UE ds. handlu Marosz Szefczovicz uważa, że Unia nie miała wyjścia i musiała zawrzeć porozumienie handlowe z USA; w przeciwnym razie Waszyngton wprowadziłby wysokie cła na towary z UE, co uderzyłoby w jej firmy i doprowadziło do utraty setek tysięcy, jeśli nie milionów, miejsc pracy.


Szefczovicz odpowiadał w poniedziałek w Brukseli na pytania dziennikarzy, dotyczące zawartego w weekend przez KE porozumienia handlowego z USA.
Był pytany m.in. o komentarz do rozczarowania wyrażanego przez niektóre państwa członkowskie wobec treści umowy wynegocjowanej przez Komisję Europejską, która – ich zdaniem – jest korzystniejsza dla USA.
Odparł, że KE podczas negocjacji była w stałym kontakcie z państwami członkowskimi.
- Jest całkiem oczywiste, że świat, który istniał przed 2 kwietnia, odszedł w zapomnienie i po prostu musimy się dostosować. Musimy stawić czoła wyzwaniom wynikającym z tego nowego podejścia. Wierzę, że strategiczna współpraca z naszym strategicznym partnerem (USA – PAP), to lepsze rozwiązanie niż totalna wojna handlowa – dodał.
Tego dnia prezydent USA Donald Trump ogłosił w Białym Domu nową politykę handlową – pakiet nowych taryf importowych.
Szefczovicz podkreślił, że gdyby nie udało się zawrzeć porozumienia z Waszyngtonem, UE byłaby narażona na cła powyżej 30 proc., a następnie ogromne napięcia polityczne. Wiele małych i średnich przedsiębiorstw znalazłoby się pod ogromną presją, co przełożyłoby się na - jak zaznaczył - „utratę setek tysięcy, jeśli nie milionów, miejsc pracy”.
Jego zdaniem sytuacja stałaby się katastrofalna, a UE musiałaby negocjować nową umowę, ale na „znacznie, znacznie gorszych warunkach”. „Jestem w stu procentach pewien, że ta umowa jest lepsza, niż wojna handlowa ze Stanami Zjednoczonymi” – podsumował.
Dopytywany, czy uważa porozumienie za dobrą umowę, mimo że jest ono bardziej korzystne dla Waszyngtonu, odparł, że jest to „zdecydowanie najlepsza oferta, jaką mogliśmy uzyskać w tak trudnych okolicznościach”. Dodał, gdyby ziścił się scenariusz nałożenia przez USA 30-procentowych ceł na unijny eksport, to „praktycznie wstrzymałoby to cały handel” UE z USA.
Słowak powiedział też, że porozumienie „przynosi nową stabilność i otwiera drogę do strategicznej współpracy”.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen uzgodniła w weekend z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem umowę handlową pomiędzy UE a USA. Von der Leyen ogłosiła, że zgodnie z nią 15-procentowa stawka celna, obejmie przeważającą część eksportu unijnego do Stanów Zjednoczonych, m.in. przemysł samochodowy, półprzewodnikowy i farmaceutyczny.
Premier Francju: Nastał mroczny dzień
Premier Francji Francois Bayrou ocenił w poniedziałek, że nastąpił „mroczny dzień”, w którym Europa „godzi się z podporządkowaniem”; premier skomentował w ten sposób zarys umowy w sprawie ceł, przedstawiony w niedzielę przez szefową KE i prezydenta USA.
Premier Węgier Viktor Orban stwierdził, że umowa handlowa jest gorsza od porozumienia osiągniętego wcześniej przez USA z Wielką Brytanią.
Z kolei kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił, że zarys zawartej umowy handlowej jest dobry i pozwala zapobiec wojnie celnej, która byłaby szkodliwa dla sektora motoryzacyjnego.
Ministra gospodarki Niemiec: Wyzwanie dla eksporterów
Przewidująca 15-procentowe cła umowa handlowa między UE a USA stanowi wyzwanie dla niemieckich eksporterów - oceniła w poniedziałek niemiecka ministra gospodarki i energii Katherina Reiche (CDU).
Belgia z ostrożnym optymizmem
Premier Belgii Bart De Wever wyraził ostrożny optymizm w związku z porozumieniem handlowym zawartym w niedzielę wieczorem między UE a USA. Belgijskie federacje przedsiębiorców – VBO oraz technologiczna Agoria – tymczasem z zadowoleniem przyjęły zawarte ustalenia, oceniając je jako krok zapobiegający wojnie handlowej.
- To moment ulgi, ale nie powód do świętowania. Cła wzrosną w kilku obszarach, a niektóre kluczowe kwestie pozostają nierozwiązane - napisał De Wever na platformie X. Podziękował także przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen za jej rolę w negocjacjach. - Mam szczerą nadzieję, że Stany Zjednoczone w końcu porzucą złudzenie protekcjonizmu i ponownie docenią wartość wolnego handlu – fundamentu wspólnego dobrobytu – dodał.
Szef belgijskiego rządu podkreślił również konieczność pogłębiania jednolitego rynku UE, redukcji zbędnych regulacji oraz budowania nowych partnerstw handlowych na świecie.
Belgijska Federacja Przedsiębiorstw (VBO), cytowana przez agencję Belga, oceniła, że porozumienie stanowi ważny krok w kierunku bardziej stabilnych relacji transatlantyckich. Jak zaznaczono, bez umowy od 1 sierpnia obowiązywałyby 30-procentowe amerykańskie cła na wiele produktów z UE.
- To źródło stabilności po miesiącach niepewności, które szkodziły aktywności gospodarczej. Przewidywalne i otwarte otoczenie biznesowe pozostaje kluczowe dla konkurencyjności i zaufania firm - oświadczyło VBO.
Podobne stanowisko wyraziła federacja Agoria, zrzeszająca belgijski sektor technologiczny. Jej dyrektor generalny Bart Steukers ocenił, cytowany przez Belgę, że „w kontekście geopolitycznym można zaakceptować to porozumienie, które daje przynajmniej „minimalną stabilność”. - To gorzka pigułka, ale udało się uniknąć najgorszego - stwierdził.
Obie organizacje wezwały do dywersyfikacji relacji handlowych oraz przeprowadzenia reform strukturalnych poprawiających klimat inwestycyjny w Belgii.
























































