Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych coraz ostrzej rywalizują o klienta. Aby go zdobyć, muszą nie tylko zaprezentować dobre wyniki swoich funduszy, ale zatroszczyć się także o odpowiedni poziom obsługi. Dla kogoś, kto posługuje się we własnej pracy komputerem oraz Internetem i bez nich nie wyobraża sobie codziennego życia, trzeba znaleźć taki sposób korzystania z usług TFI, aby maksymalnie ułatwić kontakt z funduszem. Dlatego zamiast przekonywać taką osobę do odwiedzenia biura maklerskiego lub placówki banku (na co może nie mieć chęci ani czasu), lepiej umożliwić nabywanie jednostek uczestnictwa na platformie internetowej. Wiele TFI stworzyło taką możliwość na własnych stronach internetowych.
Niezależnie od tego można rozpocząć inwestycje w funduszach polskich towarzystw, korzystając z Supermarketu Funduszy Inwestycyjnych (SFI), który rozpoczął działalność na początku ubiegłego roku. Supermarket powstał, aby klientom mBanku - detalicznego ramienia BRE Banku, zapewnić szeroki dostęp do oferty funduszy. I jak na razie spełnia chyba oczekiwania. Pozyskane w ramach usług SFI aktywa to ponad 250 mln zł (36 tys. klientów). Za działalność w ubiegłym roku SFI otrzymało nagrodę „Alicja 2003”, przyznawaną co roku przez miesięcznik „Twój Styl”. Jest to z pewnością wynik dobrej koniunktury dla sektora TFI. Fundusze inwestycyjne stały się w ostatnim czasie modną alternatywą dla wszystkich tych, dla których 4-5% rocznie uzyskane z lokaty nie jest zyskiem zadowalającym. W fundusze inwestować może każdy. Jest to jednak forma lokowania kapitału, która wymaga uwagi i daje tym lepsze wyniki, im więcej czasu możemy poświęcić na przemyślenia i podnoszenia naszej wiedzy o rynku kapitałowym - twierdzi Maciej Witkowski, odpowiedzialny za produkty inwestycyjne w mBanku.
Rok 2003 był na pewno udany dla SFI, od razu więc nasuwa się pytanie: co w tym roku? Czy nadal można liczyć na wzrost aktywów funduszy i czy inwestorzy będą korzystać z Internetu jako sposobu nabywania jednostek uczestnictwa? Wydaje się, że tak, tym bardziej że jak ocieniają specjaliści, również w 2004 r., dzięki dobrej sytuacji na giełdzie papierów wartościowych, można będzie liczyć na niezłe zyski w funduszach inwestujących w akcje. - Oczywiście historyczne dane nie są gwarancją, że w przyszłości fundusze będą miały równie dobre wyniki, ale wydaje się, że biorąc pod uwagę niezłe wyniki spółek giełdowych za 2003 r. i jednocześnie wciąż nie najlepszą sytuację na rynku papierów dłużnych, w 2004 r. tendencja, która rysuje się na horyzoncie ostatnich 3 miesięcy, powinna być utrzymana - dodaje Maciej Witkowski.
Jeżeli prognozy się sprawdzą, do funduszy napłyną kolejne aktywa. Dla przedstawicieli mBanku i innych instytucji finansowych, które oferują swoje usługi na platformie internetowej, najważniejsza pozostaje oczywiście kwestia zachęcenia klientów do inwestowania właśnie przez Internet. Jak na razie ten kanał sprzedaży nie stał się jeszcze zbyt popularny, chociaż zaczyna być już dostrzegany na rynku. Same TFI coraz częściej bowiem „umieszczają” swoje fundusze w ofercie banków internetowych, o własnych serwisach nie wspominając. W SFI klient ma do dyspozycji blisko 50 funduszy, o zróżnicowanej strategii inwestycyjnej, zarządzanych przez 8 TFI (Skarbiec, GTFI, PZU, SEB TFI Banku Handlowego, Warta, CA IB, DWS Polska).
Fakt pozyskania do współpracy tylu Towarzystw dowodzi, że zaczynają one dostrzegać korzyści z Internetu. Z pewnością nie jest to ich podstawowy kanał dystrybucji, ale na pewno wart jest tego, aby poświęcić mu trochę uwagi. Nie wymaga to zbyt wielkich nakładów sił i środków, a korzyści mogą być duże. - Łączne obroty, nabycia, odkupienia i konwersje na platformie w pierwszym miesiącu 2004 r. przekroczyły 110 mln zł. Przy utrzymaniu dotychczasowej dynamiki przyrostu aktywów realne jest pozyskanie ponad 430 mln zł netto do końca roku. - przewiduje Maciej Witkowski.
Byłby to z pewnością dobry wynik i kolejny argument przemawiający za tym, aby rozwijać alternatywne kanały sprzedaży, np. Internet. Co prawda nigdzie na świecie nie jest on dominującą formą dystrybucji jednostek uczestnictwa funduszy, ale ma przynajmniej kilkuprocentowy udział w rynku. Za ile lat poziom taki osiągnie rodzimy rynek funduszy - nie wiadomo. Jesteśmy bowiem ciągle na początku procesu rozwoju funduszy w Polsce, więc nie należy oczekiwać cudu. Najważniejszy krok został już jednak uczyniony - fundusze zdobywają klientów - również tych, którzy wiedzą, jak praktycznie wykorzystać możliwości płynące z Internetu.
Grzegorz Piotrowski




























































