Jeszcze kilka lat temu kierunki górnicze na AGH świeciły pustkami, a niektóre z nich w ogóle nie ruszały z powodu braku chętnych. Dziś, w obliczu walki o suwerenność surowcową Europy i narastającego konfliktu o metale ziem rzadkich, sytuacja drastycznie się zmienia. Rektor AGH, prof. Jerzy Lis w rozmowie o przyszłości polskiej nauki wskazuje na nowy "złoty wiek" nauk surowcowych.


Czy Polska stanie się zapleczem technologicznym dla globalnego górnictwa? Od górnictwa miejskiego, przez surowce krytyczne, aż po eksplorację kosmosu – polskie uczelnie techniczne szykują się do wielkiego powrotu, inspirując się modelami z Kanady i Australii. Sprawdzamy, które kierunki dają dziś największą gwarancję zatrudnienia w zmieniającym się świecie.
Jak wielu studentów zainteresowało się górnictwem? Blisko pięć lat temu chętnych było tak niewielu, że kierunek w ogóle nie ruszył. Czy można mówić o renesansie górnictwa na AGH?
ReklamaZobacz także
Nie powiedziałbym jeszcze o pełnym renesansie górnictwa, ale z pewnością widać wyraźny wzrost zainteresowania kierunkami górniczymi i surowcowymi w porównaniu z poprzednimi latami. Warto jednak spojrzeć na to szerzej, przez pryzmat struktury organizacyjnej naszej uczelni. Nauki pokrewne, a jednocześnie istotne dla szeroko rozumianego górnictwa, prowadzone są na różnych wydziałach.
Dla przykładu: geologia górnicza realizowana jest na Wydziale Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska, geodezja górnicza – na Wydziale Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska, technologie górnicze i przeróbka mechaniczna – na Wydziale Inżynierii Lądowej i Gospodarki Zasobami (dawnym Wydziale Górniczym), a maszyny górnicze – na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Robotyki. Nie można też zapominać o Wydziale Wiertnictwa, Nafty i Gazu, który kształci w zakresie górnictwa ropy i gazu. Tam również w ostatnim naborze wyniki rekrutacyjne były zauważalnie lepsze niż w poprzednich latach.
Podsumowując, mówiąc o naukach górniczych i ich rosnącej atrakcyjności, należy mieć na uwadze wszystkie te wydziały i ich łączne wyniki rekrutacyjne, które w ostatnim czasie wyraźnie się poprawiły.
Spadek zainteresowania studiami górniczymi obserwuje się nie tylko w Europie, ale i w Stanach Zjednoczonych. Czy Azja również odwraca się od tego kierunku?
Rzeczywiście, w ostatnich latach spadek atrakcyjności kształcenia na potrzeby górnictwa dotyczył nie tylko Polski, ale wcześniej był zauważalny także w Europie i USA. Kraje wysoko rozwinięte koncentrowały się na usługach zaawansowanych i handlu, czyli sektorach generujących największą wartość dodaną i najwyższe marże.
Towarzyszyła temu narracja, że bogactwo nie musi wynikać z „ciężkiej produkcji”, co prowadziło do przenoszenia przemysłu – w tym wydobywczego – do krajów o niższych kosztach pracy i energii. Produkcja surowcowa, uznawana za kapitałochłonną była wypierana do regionów rozwijających się, zwłaszcza w Azji, Afryce, Oceanii czy Ameryce Południowej.
Według raportu World Mining Data 2025, globalna produkcja górnicza wzrosła od 2000 roku o ponad 70%. Obecnie około 55% światowego wydobycia realizują cztery kraje: Chiny, USA, Rosja i Indie. Spośród kontynentów jedynie Europa notuje systematyczny spadek wydobycia, a trend ten utrzymuje się od wielu lat.
Myślę, że po ubiegłorocznej decyzji chińskiego Ministerstwa Handlu dotyczącej nadzoru nad sprzedażą metali ziem rzadkich oraz technologii ich wytwarzania, Europa powinna doznać pewnego odwrotu od wcześniejszych tendencji. To może mieć pozytywny wpływ na europejską strategię surowcową – w tym również na kierunki edukacji technicznej.
Przyjrzyjmy się surowcom krytycznym. Ich również nie da się zastąpić – trzeba je wydobywać. Czy poszukiwanie takich pierwiastków może być szansą dla polskich uczelni technicznych?
Unia Europejska w dokumencie Critical Raw Materials Act wskazała, w jaki sposób Europa powinna w przyszłości pozyskiwać surowce. Wyodrębniono trzy kluczowe obszary:
- technologie górnicze,
- przeróbkę i metalurgię,
- tzw. urban mining, czyli górnictwo miejskie.
W każdym z tych obszarów polskie uczelnie techniczne mają kompetencje, które mogą zostać wykorzystane w celu zwiększenia europejskiej suwerenności surowcowej.
Nie należy jednak sądzić, że sama zmiana sytuacji geopolitycznej automatycznie przełoży się na pełne wykorzystanie potencjału polskiej nauki. To może się udać, ale tylko przy wprowadzeniu kompleksowych rozwiązań prawnych, podatkowych, organizacyjnych i finansowych, które systemowo wesprą eksplorację, wydobycie i przetwarzanie surowców. Wówczas wiedza i kompetencje naszych uczelni znajdą realne zastosowanie w praktyce przemysłowej.
Warto przy tym inspirować się krajami takimi jak Kanada czy Australia – państwami o zbliżonej liczbie ludności, które potrafiły skutecznie połączyć potencjał naukowy z potrzebami sektora górniczego.
Podczas ubiegłorocznego Kongresu Górniczego w Lublinie wspominał Pan o zainteresowaniu krajów afrykańskich współpracą z polskimi uczelniami technicznymi. Czy to realna szansa dla naszych politechnik i AGH?
Zdecydowanie tak. Widzimy duże zainteresowanie ze strony krajów afrykańskich – takich jak RPA, Uganda czy Kenia – ale także azjatyckich, m.in. Chin, Indii, Kazachstanu, Mongolii, Wietnamu czy Pakistanu. Tamtejsze ośrodki naukowe są otwarte na wymianę doświadczeń, współpracę i transfer polskiej wiedzy górniczej. Chcą nie tylko kształcić studentów w Polsce, ale także doskonalić własne kadry, podnosić ich kwalifikacje i uczestniczyć we wspólnych projektach badawczych.
Oczywiście, takie przedsięwzięcia wymagają odpowiedniego finansowania i traktowania ich jako inwestycji – długofalowej, ale przynoszącej korzyści obu stronom. Podczas Polskiego Kongresu Górniczego w Lublinie podpisano porozumienie o współpracy w ramach tzw. Konwentu Dziekanów Wydziałów Górniczych, którego sygnatariuszami zostali rektorzy Politechniki Wrocławskiej, Politechniki Śląskiej oraz AGH w Krakowie.
Uważam, że transfer wiedzy górniczej i kompetencji do innych krajów powinien być naturalnym procesem, w którym polskie uczelnie kształcą kadry, jednostki naukowe wspierają realizację projektów, a krajowe firmy wykorzystują tę współpracę do ekspansji zagranicznej. Takie działania, oparte na synergii nauki, edukacji i biznesu, mogą realnie umiędzynarodowić polski przemysł górniczy – oczywiście przy odpowiednim wsparciu politycznym.
Z jednej strony mamy wyraźny zwrot gospodarczy w kierunku zielonych technologii, z drugiej obserwujemy rosnącą siłę sztucznej inteligencji. Jaką uczelnią staje się teraz Akademia Górniczo - Hutnicza, kiedy górnictwa mamy coraz mniej, a hutnictwo generalnie najlepsze lata ma za sobą, może z wyjątkiem sektora zbrojeniowego. Które kierunki ocenia Pan jako najbardziej perspektywiczne?
Akademia Górniczo-Hutnicza zawsze była uczelnią technologiczną, a nie wyłącznie „górniczo-hutniczą” w tradycyjnym znaczeniu tych słów. Nazwa nawiązuje do korzeni, ale dziś AGH to uniwersytet szerokoprofilowy, który dynamicznie dostosowuje się do zmian cywilizacyjnych i gospodarczych.
Obserwujemy bardzo silny rozwój kierunków związanych z transformacją energetyczną, cyfryzacją przemysłu, sztuczną inteligencją, automatyką, robotyką, elektroniką czy materiałami nowej generacji. Jednocześnie nie porzucamy tradycyjnych obszarów - przeciwnie, staramy się je redefiniować. Górnictwo w nowym wydaniu to dziś również eksploracja surowców krytycznych, górnictwo kosmiczne czy recykling surowców.
Hutnictwo z kolei ewoluuje w kierunku technologii niskoemisyjnych czy odzysku metali z odpadów przemysłowych.























































