Subiektywna ocena - Polska
Sytuacja jest nad wyraz skomplikowana. Walczy we mnie logika mówiąca o tym, że rynek powinien spadać, z dwoma innymi czynnikami sugerującymi sytuację zupełnie odwrotną. Ta logika prowadząca do spadków to sytuacja na giełdach światowych, Bliski Wschód, problemy polityczne, projekt budżetu, dane makroekonomiczne, przetarg na UMTS (coraz bardziej wydaje się, że nieudany) i odejście prezes NBP.Dwa inne czynniki mówiące o wzrostach to analiza techniczna o czym poniżej i fakt, że zbliża się koniec roku kiedy zwyczajowo kończą się również spadki, a zaczyna co najmniej akumulacja jeśli nie wzrost. Olbrzymia większość analityków wierzy w to, że ostatni dołek był już końcem spadków. Niestety, taka sytuacja, kiedy analitycy są jednomyślni zazwyczaj wskazuje jednoznacznie na całkiem inny rozwój wypadków.
Jeśli chodzi o dane makro to w tym tygodniu GUS podał dynamikę produkcji przemysłowej - 5% wobec oczekiwanej 5,4%. To niewielka różnica, ale zachwyty analityków, które czytałem w Reutersie wydają mi się przynajmniej dziwne. Oczekiwania były niewielkie, a dynamika jeszcze mniejsza. Nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie niektórzy analitycy mówią o tym, że rokuje to dobrze dla eksportu. To, że zmniejsza się popyt wewnętrzny wcale nie świadczy, że rośnie eksport. Nie są znane proporcje wykorzystania produkcji (eksport - popyt wewnętrzny). Ja uważam, że eksport wcale nie będzie taki dobry i, że ta dynamika źle wróży danym o deficycie obrotów. Poza tym ciągle spadająca dynamika produkcji to przecież mniejsze zyski spółek.
W Eurolandzie też nie widać światełka w tunelu. Euro bardzo słabe, a indeks Ifo, (wskaźnik nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców) spadł we wrześniu czwarty miesiąc z rzędu do poziomu 98 pkt. W maju było 102 pkt. Oznacz to, że gospodarka niemiecka zwalnia w stopniu dużo większym niż oczekiwano (98,9). To jest największa gospodarka Eurolandu i musi mieć wpływ zarówno na cały obszar euro jak i na nasz eksport.
W tym tygodniu mieliśmy dwie ucieczki z ringu. Jedna z nich była przykra dla dumy narodowej (A. Gołota), ale oczywiście nic złego dla gospodarki nie niosła. Druga niestety może to zrobić. Mówię oczywiście o odejściu prezes NBP do EBOiR. Jak bowiem można określić odejście prezesa banku centralnego największego państwa Europy Środkowej na 4 lata przed końcem kadencji na stanowisko jednego z czterech wiceprezesów EBOiR (odpowiedzialnego za sprawy kadrowe i organizacyjne)? Zamiast ucieczki z ringu można jeszcze mówić o ucieczce z tonącego okrętu. W każdym razie wielu analityków (bez względu na stan faktyczny) może ten ruch tak zrozumieć. Nie jestem zwolennikiem wiary we wpływ jednostki na bieg dziejów, ale uważam, że niestety ten ruch w tej chwili (problemy gospodarcze, niestabilność polityczna, trudna sytuacja na światowych rynkach finansowych) może mieć bardzo duży wpływ. Wiem, że natychmiast czytelnicy powiedzą: "A Balcerowicz? Odszedł i nic się nie stało?". Tak, ale odszedł w nieco innej sytuacji gospodarczej Polski i świata, odejście było już długo oczekiwane, a zmiana nastąpiła szybko. Tutaj kandydata na prezesa wskazuje Prezydent, a zatwierdza Sejm. Sejm w którym większość ma zupełnie inna opcja polityczna niż ta reprezentowana przez Prezydenta. Owszem, A. Kwaśniewski zapowiedział, że szybko postara się uzgodnić kandydata (z kim jeśli jest problem zwartości AWS?). To "szybko" to wg Prezydenta kilka tygodni. W ciągu kilku tygodni panować więc będzie niepewność, a dla rynków finansowych taki okres to czas bardzo długi. Trzeba patrzeć na to co będzie się działo ze złotówką. Problem jest właśnie na rynku walutowym. O ile na rynku akcji krótkoterminowi inwestorzy zagraniczni już dawno wyszli (inaczej rynek w tej chwili byłby dużo niżej) to na rynku walutowym, z powodu wysokich stóp procentowych, jest ich wielu. Gdyby bardziej nerwowi zaczęli wychodzić ze złotówki zakładając tak jak ja, że odejście prezesa NBP to ucieczka z tonącego okrętu, to powstałaby pierwsza przesłanka do powstania sprzężenia zwrotnego. Złoty zacząłby spadać, to zmusiłoby następnych do ucieczki...
Gdyby do tego dołączyły się problemy Bliskiego Wchodu, AWS i deficyt obrotów bieżących za październik to kryzys walutowy mógłby się rozpocząć wcześniej niż przewidują analitycy. Trzeba również zauważyć, że o ile kryzys rzeczywiście musi być, to dla SLD dużo wygodniejsze jest, żeby zaczął się już teraz niż po wyborach. Nie zarzucam nikomu złej woli, ale logika polityczna mówi wyraźnie: jeśli już musi być (a dzisiejsza opozycja wierzy, że musi być) to niech będzie teraz, a nie wtedy, kiedy my będziemy u władzy. Trzeba bardzo dokładnie obserwować kurs złotówki i nie dać się zwieść tym, że na przykład w poniedziałek osłabnie niewiele.
Sytuację pogarsza niewątpliwie bałagan w AWS i możliwość jego rozpadu. Rozmowy w czasie weekendu doprowadziły do "sukcesu", którym było oświadczenie, że zaplecze polityczne rządu popiera rząd :-) Jeśli rzeczywiście premier Buzek dotrzyma swojej obietnicy, że złoży rezygnację w przypadku kiedy AWS się rozpadnie to możemy mieć bardzo nieciekawą sytuację w czasie składania projektu budżetu do Sejmu.
Cały czas trzeba pamiętać o wpływie koniunktury na rynku amerykańskim. Szerzej na ten temat w sekcji amerykańskiej, ale tu trzeba przypomnieć, ze tam sytuacja jest również bardzo nieciekawa.
W mijającym tygodniu akcje kupowały niewątpliwie OFE zachęcone niskimi cenami akcji i jak zwykle mocno zasilone pieniędzmi pod koniec miesiąca. Ponieważ ten fakt (zwiększenia zakupów w końcu miesiąca) jest ogólnie znany więc w sposób oczywisty podłączają się do tego inni inwestorzy. W ten sposób powstał ładny wzrost. Jednak ten okres zaraz się skończy, a bez świeżych kapitałów nie jest możliwy ruch w górę. Świeże kapitały mogą pochodzić jedynie z zagranicy, a nie wierzę, żeby ktoś tam chciał inwestować w polskie akcje.
Mamy również początek sezonu wyników spółek. Pokazywane zyski są bardzo zróżnicowane, ale na ten temat piszą codziennie analitycy i komentatorzy. Ja ograniczę się do tego, że z pewnością nie będą zachętą do kupna akcji, ale i nie spowodują przeceny - będą dla rynku neutralne.
Fakt, że hossa zaczyna się w okresie powszechnej niewiary w możliwość wzrostów i w sytuacji, kiedy wszystkie okoliczności wydają się wskazywać na dalsze spadki. Znam dobrze tę zasadę więc zawsze zastanawiam się czy istnieje, a jeśli to jak wielkie, prawdopodobieństwo tego, że może być gorzej. Uważam, że istnieje i to duże. To co powinno nas jeszcze czekać to znaczna obniżka wartości złotówki (już nie wspominam nawet o sytuacji na giełdach światowych). Dopiero w trakcie kryzysu walutowego akcje powinny osiągnąć najbardziej atrakcyjne ceny. Fakt, że ten kryzys może wystąpić zarówno jutro jak i za rok, ale warto o tym pamiętać.
Teraz mamy okres w którym fundusze skupują akcje szykując się do osławionego "efektu stycznia". Pamiętam analizę W. Białka (uważam go za jednego z najlepszych publikujących analityków), który pisał, że właśnie w tym okresie jedni będą akumulowali akcje przed końcem roku, a drudzy im sprzedawali oczekując dużych problemów w 2001 roku. Niewątpliwie będziemy mieli do czynienia z takim kupnem, ale czy doprowadzi to do łagodnego trendu wzrostowego czy horyzontu (na jakim poziomie?) ciężko w tej chwili powiedzieć.
Ucieknę więc w analizę techniczną, która umożliwia najbardziej obiektywną ocenę rynku. Nie będę się zajmował WIG'iem bo tam sytuacja jest prawie niezmieniona. Warto za to dokładniej spojrzeć na WIG-20. Widać, że indeks zakończył spadki dokładnie w prognozowanym przeze mnie obszarze, który wynikała zarówno z równości fal A i C jak i z zasady rządzącej korektą po wystąpieniu wydłużonej fali piątej. Układ wprost książkowy. Mało tego, widać wyraźnie formację gwiazdy porannej zapowiadającej odwrócenie trendu. To bardzo optymistyczny układ. Jednak jeśli popatrzy się na liniowy wykres cen zamknięcia to już tak bardzo optymistycznie nie wygląda. Chodzi mi o analizę struktury fali C. Gdyby założyć, że miała ona formę "trójki" to oznaczałoby zakończenie spadków w założonym obszarze. Jednak bardziej prawdopodobna wydaje mi się "piątka". W takim przypadku brakuje jeszcze jednej fali spadkowej. Podfala ta mogłaby sprowadzić indeks do poziomu 1400 pkt. (jeśli podfala 1 miałaby być równa podfali 3). Jednak równie prawdopodobne jest utworzenie podwójnego dna lub dna nieco wyżej (np. na prognozowanym poziomie 1450). To najbardziej prawdopodobny układ. Dopiero potem rozpocząłby się wzrost, który byłby albo korektą całego spadku, albo początkiem nowej hossy. Wg mnie niestety tym pierwszym.
Tradycyjnie krótko popatrzymy na sektor TMT jako na ten, który ma największy wpływ na rynek. AGORA zachowywała się najlepiej ze wszystkich spółek TMT, ale wynik kwartalny wcale tego nie usprawiedliwia. Pokonała opór na poziomie 82 zł. Teraz oporem jest 90 zł., a wsparciem znowu 82 zł. W przypadku przełamania wsparcia cena może spadać do 60 zł. ComputerLand powrócił ponad 105 zł., ale przełamanie oporu może być chwilowe. W przypadku utrzymania się nad 105 zł. możliwy jest ruch do 120 zł. Jeśli odbije się od tego oporu to możliwe wsparcie jest na 80 zł. Wynik był bardzo dobry. W Elektrimie nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu 39 zł. jest wsparciem (wystąpiło jego naruszenie, ale na chwilę), a 45 zł. jest oporem. Podobnie wygląda sytuacja Optimusa, który ciągle jest w kanale trendu spadkowego 125/175 zł.). Pokazana strata była olbrzymia. Nie przekonują mnie wyceny internetowych części Optimusa. Dla mnie ta spółka jest warta maksimum 80 zł., ale jak myślę BRE do tego nie dopuści. Prokom też bez zmian (165/240). Test 190 zł. pokaże w którą stronę będzie ruch. Zysk był lepszy niż w zeszłym roku, a prognozy na IV kwartał są znakomite. Prokom to jedna z ciekawszych spółek TMT i nie inwestująca tak dużo w Internet jak inne. Softbank pokazał również bardzo przyzwoity wynik kwartalny. Co prawda za III kwartały nie wygląda to tak dobrze, ale biorąc pod uwagę jego zaangażowanie w Internecie to dobry wynik. O ruchu zadecyduje wyjście powyżej 72 zł. (wtedy opór 90) lub przebicie wsparcia na 65 zł. TPSA powróciła do oporu na 24 zł. Teraz decydujący test. Przebicie 24 zł. oznacza ruch do 28,50 zł., a odbicie to powrót do 21 zł. Biorąc pod uwagę listopadowe akcje pracownicze to bardziej prawdopodobny jest ruch w kierunku 21 zł.
Co można powiedzieć na zakończenie? Wygląda na to, że jeśli będą jeszcze spadki to powinny być okazją do kupna. Ruch pod koniec roku powinien nastąpić. Czy indeks zejdzie do 1400 pkt. czy właśnie rozpoczął trend wzrostowy ciężko w tej chwili powiedzieć. Za dużo elementów może mieć wpływ. Dla ich ograniczenia proponowałbym kontrolowanie 2 elementów: kursu złotówki i sytuacji w USA.
























































