REKLAMA
TYLKO U NAS

Średnie miasta walczą z wyludnianiem. "Nie da się tego całkowicie zatrzymać"

2025-01-28 06:50
publikacja
2025-01-28 06:50

Karty mieszkańca, poszerzanie granic, programy socjalne – tak miasta średniej wielkości próbują przeciwdziałać wyprowadzkom swoich mieszkańców. Zdaniem samorządowców peryferiom potrzebne jest wsparcie rządu.

Średnie miasta walczą z wyludnianiem. "Nie da się tego całkowicie zatrzymać"
Średnie miasta walczą z wyludnianiem. "Nie da się tego całkowicie zatrzymać"
fot. Radek Jaworski / / FORUM

Pierwsze miejsce na liście 139 miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze zajmuje Tomaszów Lubelski (woj. lubelskie). W latach 2018-2024 liczba mieszkańców tego miasta spadła z 19,1 tys. do niespełna 17,7 tys. osób.

"Bez konsekwentnego, niezależnego od barw politycznych wsparcia rządu dla obszarów peryferyjnych nie będzie radykalnej poprawy. Żeby przeciwdziałać tym trendom nie wystarczą działania na poziomie samorządu miejskiego, powiatowego i wojewódzkiego" – powiedział PAP burmistrz Tomaszowa Lubelskiego Wojciech Żukowski.

Zdaniem Żukowskiego, wpływ na spadek liczby mieszkańców mają przeprowadzki do ościennych miejscowości, ale przede wszystkim migracja zarobkowa do większych ośrodków. Miasto stara się przeciwdziałać tym tendencjom, poprawiając infrastrukturę i uzbrajając tereny pod inwestycje, ale przedłużająca się wojna na Ukrainie i problemy ze skomunikowaniem z Lublinem i Warszawą zniechęcają przedsiębiorców. "Inwestorzy nie postrzegają tych terenów jako bezpieczne i dostępne" – zastrzegł.

Żukowski ma nadzieję, że sytuację poprawi budowa drogi ekspresowej S17 Piaski - Hrebenne. Niepokojący - jego zdaniem - jest brak decyzji w sprawie budowy połączenia kolejowego na Ukrainę. "Tomaszów i część Roztocza nie ma połączenia kolejowego. Samorządy same sobie z tym nie poradzą" – zaznaczył Żukowski.

Na tej samej liście miast znajduje się Konin (woj. wielkopolskie). Na początku wieku miasto osiągnęło rekordową w swojej historii liczbę ponad 83,5 tys. mieszkańców. Na koniec 2024 r. liczba zameldowanych mieszkańców spadła do niecałych 65,4 tys. Od 2021 r. Konin traci rokrocznie ok. tysiąca mieszkańców.

Wyludnianie się Konina ma związek z zamykaniem przez największego pracodawcę w regionie – grupę ZE PAK – odkrywek węgla brunatnego i opalanych nim elektrowni, co generuje problemy z pracą. Według danych Powiatowego Urzędu Pracy w Koninie, w listopadzie ubiegłego roku stopa bezrobocia mieście wynosiła 5,9 proc., a w powiecie konińskim 8,4 proc. Średnia dla Wielkopolski w tym samym okresie wyniosła 2,9 proc.

Mieszkańcy Konina wyprowadzają się m.in. do ościennych miejscowości. W 2023 r. władze miasta podjęły próbę walki z tym zjawiskiem, wprowadzając Konińską Kartę Mieszkańca. Posiadacze karty mają możliwość korzystania z bezpłatnych przejazdów miejską komunikacją oraz szeregu zniżek oferowanych przez instytucje miejskie i firmy prywatne. Do końca 2024 roku wyrobiło ją ponad 21,8 tys. mieszkańców.

"Celem programu jest pokazanie mieszkańcom, że są lepiej traktowani w swoim mieście, niż ci, którzy mieszkają u granic i korzystają z wszystkiego, co miasto oferuje, ale nie dokładają się do jego funkcjonowania" – powiedział podczas konferencji zapowiadającej wdrożenie programu prezydent Piotr Korytkowski.

Trzy lata wcześniej władze Konina przymierzały się do zmiany granic miasta. Konin miał wchłonąć osiem ościennych miejscowości zamieszkałych przez ok. 6,5 tys. mieszkańców. Przeciwko planom miasta zaprotestowali wójtowie Kazimierza Biskupiego i Kramska oraz część zainteresowanych mieszkańców. Ostatecznie do procedowania projektu uchwały intencyjnej w tej sprawie nie doszło; z pomysłu wycofał się prezydent Konina.

Swoje granice w 2016 r. poszerzyło Opole. Miasto wchłonęło kilkanaście okolicznych sołectw stanowiących "sypialnię" Opola oraz tereny inwestycyjne. Według danych GUS przed poszerzeniem w mieście mieszkało niecałe 119 tys. osób. Zmiana granic zwiększyła liczbę mieszkańców o ponad 8,6 tys. W kolejnych latach utrzymywał się jednak trend spadkowy; w 2024 r. liczba mieszkańców wynosiła nieco ponad 126 tys. osób. Równolegle spadał przyrost naturalny: z -0,6 w 2015 r. do -3,2 w 2023 r.

Zmagająca się z podobnym problemem Nysa (woj. opolskie) próbowała walczyć z wyludnianiem się miasta poprzez pobudzanie dzietności. W 2016 r. samorząd wprowadził bon wychowawczy w wysokości 500 zł na drugie i kolejne dziecko. Władze miasta zapewniały wówczas, że istnieje realna szansa na wzrost liczby urodzeń oraz zawieranych w gminie małżeństw. Projekt zakończył się w 2022 r. Spadku liczby rodzących się dzieci nie udało się odwrócić; w 2015 r. urodzonych i zameldowanych w Nysie było 438 dzieci, a w 2020 r. 371.

Lista miast średnich tracących funkcje społeczno-gospodarcze jest częścią Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego. Opracowana została w PAN w 2016 r.; następnie była kilkukrotnie aktualizowana. Tworzą ją miasta średnie, czyli gminy miejskie i miasta w gminach miejsko-wiejskich, niebędące stolicami województw oraz liczące powyżej 20 tys. mieszkańców lub powyżej 15 tys. mieszkańców, o ile posiadają status powiatu.

Spośród 252 tego typu miast badacze wybrali 122, w których zdiagnozowano określone problemy. To m.in. zmiana liczby mieszkańców w latach i jej prognoza do 2035 r., zmiana liczby bezrobotnych, dochodów własnych gmin, liczba zarejestrowanych firm czy zmiany siedzib największych przedsiębiorstw. Obecnie lista liczy 139 miast podzielonych na cztery kategorie: kryzysowych, obniżającego się potencjału, stagnujących i zagrożonych.

"Nie da się tego trendu depopulacyjnego całkowicie zatrzymać"

"W sumie nie da się tego trendu depopulacyjnego całkowicie zatrzymać, ale można go łagodzić, żeby nie było sytuacji dramatycznie kryzysowych, związanych np. z bankructwem budżetów miast i gmin. Państwo powinno być bardziej aktywne, jeśli chodzi o rozwój regionalny. To nie jest kwestia ostatniego roku czy dwóch, ale w zasadzie całego okresu po 1989 r." – ocenił w rozmowie z PAP prof. dr hab. Przemysław Śleszyński z Komitetu Nauk Demograficznych PAN.

Jak stwierdził, średniej wielkości samorządy nie mają kompetencji i możliwości, by samodzielnie poradzić sobie z tym problemem. Ich władze skupiają się na walce o środki zewnętrzne, unijne lub krajowe. Doprowadza to nieraz do niepotrzebnej konkurencji i nieefektywnego wydatkowania pieniędzy. "Nie chodzi o to, żeby miasta wyszarpywały między sobą kawałki tego tortu, tylko żeby z góry była pewna propozycja, która wszystkie te interesy będzie godziła. Może powinno się to wiązać z większą rolą Związku Miast Polskich czy komisji rządowo-samorządowych" – powiedział.

Wśród potencjalnych rozwiązań, mogących łagodzić kryzys demograficzny i pogarszającą się dostępność do usług, wskazał nowy podział administracyjny kraju.

Pierwszą przedstawioną przez prof. Śleszyńskiego propozycją jest zmniejszenie liczby województw i utworzenie możliwie silnego i dość samodzielnego szczebla subregionalnego – ok. 100 powiatów, które zastąpią obecne zbyt, jego zdaniem, rozdrobnione.

Druga propozycja zakłada całkowitą likwidację powiatów, a jednocześnie stworzenie 20-30 subregionów, które mogłyby zastąpić obecne województwa. Zdaniem prof. Śleszyńskiego skuteczne byłoby też łączenie niektórych samorządów w większe jednostki, a w szczególności scalanie miast i tzw. gmin obwarzankowych.

Jak zauważył, istnieją samorządy próbujące szukać rozwiązań. Jako przykład wskazał zorganizowane w połowie stycznia przez Chełm, przy wsparciu Związku Miast Polskich, I Forum Ośrodków Subregionalnych. Podczas wydarzenia prezydenci i burmistrzowie miast oraz eksperci szukali rozwiązań mogących przyczynić się do zahamowania spodziewanego regresu miast średnich. "Nie można całkowicie składać broni" – powiedział.

bsk/ pin/ masz/ jann/ js/

Źródło:PAP
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (14)

dodaj komentarz
samsza
https://businessinsider.com.pl/gospodarka/tylko-233-miejscowosci-w-polsce-maja-przyrost-naturalny-jest-cos-charakterystycznego/pj0fwme

Niedrogie mieszkania i praca z dobrą płacą w zasięgu... to przepis na demografię
frank_deleos
Ogólnie Polska miasteczkowa i wiejska się wyludnia , wyjątkiem są okręgu w promieniu 20-30 km od miasta wojewódzkiego. Wszystko inne czeka spadek mieszkańców. Większość młodych ludzi wyjeżdża, do głównych ośrodków miejskich, ci natomiast "zmęczeni miastem" wyprowadzają się właśnie w ten okrąg 20/30 km od miasta. Wg mnie Ogólnie Polska miasteczkowa i wiejska się wyludnia , wyjątkiem są okręgu w promieniu 20-30 km od miasta wojewódzkiego. Wszystko inne czeka spadek mieszkańców. Większość młodych ludzi wyjeżdża, do głównych ośrodków miejskich, ci natomiast "zmęczeni miastem" wyprowadzają się właśnie w ten okrąg 20/30 km od miasta. Wg mnie tego nie da się już zatrzymać, powodem tego jest brak dobrze płatnej pracy na takich obszarach. A wspomina likwidacja kopalni w Koninie zaora to miasto w ciągu 15 lat. Młodzi wyjadą, a emeryci zostaną.
zoomek
Czyli nieruchy w górę.
Przy spadającej dzietności i wymieraniu. Ok.
greg_waw
Przecież mamy już janosikowe i jeszcze mało? To pieniądze wyrzucone w błoto.
zoomek
Jakie janosikowe? Piszesz o zryczałtowanym zwrocie podatków w produktach dla dzieci? Wiesz że jak jedziesz z dzieckiem do lekarza to paliwo jest obciążone VATą i akcyzą? A od każdej 1 złotówki akcyzy goje w Polin płacą 23grosze VATy.
Podatek pobierany od podatku.
I masz żal że zwracają rodzicom ten ryczałt za pobrane podatki?
Jakie janosikowe? Piszesz o zryczałtowanym zwrocie podatków w produktach dla dzieci? Wiesz że jak jedziesz z dzieckiem do lekarza to paliwo jest obciążone VATą i akcyzą? A od każdej 1 złotówki akcyzy goje w Polin płacą 23grosze VATy.
Podatek pobierany od podatku.
I masz żal że zwracają rodzicom ten ryczałt za pobrane podatki? Przy trendzie wymierania?
Ar ju stupid?
mesten
"Zdaniem samorządowców peryferiom potrzebne jest wsparcie rządu." nie ma czegoś takiego jak wsparcie rządu, jest tylko wsparcie przez innego podatnika. Czyli ktoś bedzie płacił podatki w miejscu X żeby ktos inny mógł mieszkać w miejscu Y. Oczywiście mieszkanie w miejscu Y nie ma sensu ekonomicznego bo gdyby miało, to ludzie "Zdaniem samorządowców peryferiom potrzebne jest wsparcie rządu." nie ma czegoś takiego jak wsparcie rządu, jest tylko wsparcie przez innego podatnika. Czyli ktoś bedzie płacił podatki w miejscu X żeby ktos inny mógł mieszkać w miejscu Y. Oczywiście mieszkanie w miejscu Y nie ma sensu ekonomicznego bo gdyby miało, to ludzie by nie uciekali z tego miejsca.
lebski_gosc
Szkoda w ogóle wydawać kasę na takie programy, tego trendu nic nie zatrzyma, wieś i małe miasta za 5 lat stracą 20-40% mieszkańców, oczywiście wsie pierwsze znikną z map.
miketheripper
W miastach codziennie wynoszą ludzi z bloków.
samsza odpowiada miketheripper
W wielkich miastach pełno emerytów, tam rzeczywiście z demografią słabo. Nie ma obszaru z szczególnie dobrym klimatem do poczęć, że jakieś warunki geograficzne, czy źródełko zwiększy płodność. Tak jak ogólnie demografia zależy od kobiet w wieku rozrodczym, tak kluczowe jest wabienie młodych par aby osiadły w jakimś miejscu. Bo z W wielkich miastach pełno emerytów, tam rzeczywiście z demografią słabo. Nie ma obszaru z szczególnie dobrym klimatem do poczęć, że jakieś warunki geograficzne, czy źródełko zwiększy płodność. Tak jak ogólnie demografia zależy od kobiet w wieku rozrodczym, tak kluczowe jest wabienie młodych par aby osiadły w jakimś miejscu. Bo z emerytów dzieci nie będzie.
miketheripper
Na pewno nie będę mieszkał gdzieś gdzie nie ma pracy (70% kraju) ani gdzieś gdzie nie ma socjalu (95% kraju).Obszar 20 km od dużego ośrodka miejskiego tylko mnie interesuje lub obszar poblisko miasteczkowy (bez interakcji z lokalnym otoczeniem poza marketem).

Powiązane: Samorządy i regiony

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki