Armia Arabii Saudyjskiej przechwyciła w nocy ze środy na czwartek irańskie drony atakujące pole naftowe Szajbah, położone w pobliżu granicy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi - przekazała agencja Reutera.


Wydobyciem ropy z pola Shajbah zajmuje się koncern Saudi Aramco. Przed kilkoma laty pole to było już atakowane z powietrza przez jemeńskich separatystów Huti - stronników Iranu, których Teheran finansuje i wyposaża.
Saudyjskie ministerstwo obrony dodało, że armia przechwyciła również rakiety wystrzelone w kierunku bazy lotniczej Księcia Sultana (Prince Sultan), położonej w prowincji Al-Chardż, na południe od stolicy, Rijadu.
Nocą atakowany był także Kuwejt. Resort energetyki przekazał, że szczątki zestrzelonego drona zerwały sześć linii energetycznych. Władze zapewniły, że kontrolują sytuację - zarówno jeśli chodzi o dostawy energię elektrycznej, jak też wody.
Poprzedniego dnia ewakuowany został kluczowy terminal eksportowy ropy naftowej w Omanie, Mina Al Fahal - przypomniała agencja Bloomberga. Zacumowanym tam jednostkom nakazano opuszczenie portu w ramach środków ostrożności. Mina Al Fahal jest położony poza cieśniną Ormuz, przy wejściu do Zatoki Perskiej. Ostrzelano również port Salalah (Salala) na południowym wybrzeżu Omanu, nad Morzem Arabskim, około 1,2 tys. km od cieśniny Ormuz.
- Jeśli zakłócenia w eksporcie ropy z Omanu okażą się trwałe, obawy o szerszą podaż regionalną będą rosły – powiedział Reutersowi Warren Patterson, dyrektor ds. strategii surowcowej w ING Groep NV w Singapurze. - Rynek będzie musiał zacząć martwić się czymś więcej niż tylko przepływami ropy przez cieśninę Ormuz - ostrzegł.
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem rozpoczęła się 28 lutego. W jej wyniku żegluga w cieśninie Ormuz – kluczowym szlaku transportu ropy i gazu – została poważnie zakłócona. Iran grozi atakami na statki, a wielu armatorów unika przepływu przez ten rejon ze względów bezpieczeństwa. (PAP)
os/ rtt/























































