Sędzia w Waszyngtonie nakazał w poniedziałek administracji prezydenta Donalda Trumpa wstrzymanie zwolnień setek pracowników agencji będącej właścicielem Głosu Ameryki (VOA). W uzasadnieniu decyzji podkreślono, że urzędnicy rządowi wykazali „niepokojący brak poszanowania" dla nakazów sądu.


Sędzia okręgowy Royce Lamberth wstrzymał plan zwolnień do czasu zbadania, czy Amerykańska Agencja ds. Globalnych Mediów (USAGM) stosuje się do wydanego przez tego sędziego w kwietniu nakazu, by władze „wypełniały swój ustawowy mandat i zapewniły, aby VOA służył jako stale wiarygodne i godne zaufania źródło informacji”.
Redukcje zatrudnienia miały dotknąć 532 pełnoetatowych pracowników, czyli większości z obecnie zatrudnionych. Głos Ameryki wstrzymał nadawanie w marcu, po rozporządzeniu wykonawczym wydanym przez Trumpa.
Lamberth napisał w swoim nakazie, że „nie ma już żadnych wątpliwości” co do tego, iż pozwani, w tym agencja i pełniąca obowiązki jej szefowej Kari Lake, „nie planują zastosować się do wstępnego nakazu” sądu. Zamiast tego, w ocenie sędziego, „czekają na koniec roku budżetowego, nadal naruszając nawet podstawową interpretację ustawowych obowiązków USAGM i Głosu Ameryki”.
Trump, który wszedł w spór z Głosem Ameryki podczas swojej pierwszej kadencji prezydenckiej (2017-21), po ponownym wyborze na urząd głowy państwa powołał do kierowania USAGM Lake, byłą prezenterkę wiadomości w telewizji. Lake, zagorzała stronniczka prezydenta, często oskarżała media głównego nurtu o niechęć do Trumpa.
Głos Ameryki, który został założony w 1942 r., aby zwalczać nazistowską propagandę, docierał w 2024 r. do 360 mln osób tygodniowo - wynika z raportu USAGM dla Kongresu. (PAP)
bjn/ rtt/











































