Podczas gdy większość specjalistów wróżyła koniec kredytom z dopłatami, ostatnia publikacja Banku Gospodarstwa Krajowego z odświeżonymi limitami cen mieszkań dostępnych w programie sprowadziła wszystkich na ziemię. Rodzina na Swoim jest nie tylko hitem produktowym ubiegłego roku, ale i zapowiada się, że liczba kredytów zaciągniętych w programie zwiększy się także w 2010 r.
![]() | Wszystko o kredytach w jednym miejscu |
Lekcja historii
Program obchodził na początku roku już trzecie urodziny, jednak dopiero od roku stało się o nim głośno. Wszedł w życie w styczniu 2007 roku, jednak przez pierwsze dwa lata funkcjonowania limity cen mieszkań drastycznie ograniczały dostępność nieruchomości do skredytowania w programie. Nie było także dużego zainteresowania ze strony banków, a o samym programie mówiło się znacznie mniej niż dzisiaj. Przełomem był początek 2009 roku, kiedy limity cen mieszkań publikowane co kwartał przez BGK drastycznie wzrosły. Początkowo wybieraliśmy pomiędzy PKO BP, Pekao, Bankiem Pocztowym, Mazowieckim Bankiem Regionalnym, Gospodarczym Bankiem Wielkopolski, Bankiem BPS i SKOK-ami. Dzisiaj własciwie pojedyncze banki nie mają w swoich ofertach kredytów z dopłatami.
Promocja na półce z kredytami
W 2010 roku, pomimo rosnących już wtedy spekulacji o zmianach w ustawie, do programu weszły kolejne instytucje. W samym styczniu kredyt z dopłatami dołączył do oferty MultiBanku, Allianz oraz BGŻ. W marcu dołączyły z całymi kampaniami kredytów hipotecznych: Millennium, BNP Paribas Fortis oraz mBank. Według ostatniego zestawienia Gold Finance wśród pozostałych banków udzielających kredytów z dopłatami aż 6 wycenia kredyty z Rodziny na Swoim drożej niż standardowe. Są to Allianz, BPH, BZ WBK, Bank Polskiej Spółdzielczości, Getin Noble Bank i PKO BP. W programie wciąż brakuje kilku znanych marek, jednak biorąc pod uwagę kolejne rosnące limity i zainteresowanie klientów może być to tylko kwestia czasu.
Górne limity cen za 1 metr kwadratowy nieruchomości
| Wybrane miasto | Limit za 1 m kw. |
| Warszawa | 8 013,88 zł |
| Gdańsk | 6 987,60 zł |
| Olsztyn | 6 927,90 zł |
| Poznań | 6 902,00 zł |
| Toruń | 6 895,00 zł |
| Bydgoszcz | 6 895,00 zł |
| Wrocław | 6 724,90 zł |
| Kraków | 6 497,40 zł |
| Opole | 6 003,20 zł |
Nawet ci, którzy spodziewali się kolejnego już wzrostu limitów mogą czuć się zaskoczeni ostatnią publikacją BGK. W Warszawie górny limit ceny przekroczył medianę cen transakcyjnych, a ręce zacierają już pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Od ostatniego roku jednym z podstawowych zmartwień sprzedających nieruchomości było negocjowanie ceny sprzedaży mieszkania tak, aby mieściła się w ramach programu dopłat. Po wprowadzeniu zmian można śmiało powiedzieć, że liczba mieszkań mieszczących się w ramach limitów zwiększy się do takiego poziomu, że proszenie klienta o niewielkie zmniejszenie ceny sprzedaży będzie wręcz niestosowne. W takich miastach jak Olsztyn czy Opole limity są znacznie wyższe od średnich cen nieruchomości na rynku. Idea programu o wspieraniu polskich rodzin w zakupie pierwszego mieszkania wydaje się już odległym pomysłem. W perspektywie wiosennych kampanii kredytów hipotecznych jest jednak szansą dla banków na uatrakcyjnienie oferty, a dla klientów na potencjalne oszczędności.
Każdy chce dopłaty
Chociaż pojawia się wiele głosów przeciwnych programowi rządowych dopłat, to jednak każdy kto ma możliwość skredytowania mieszkania w Rodzinie na Swoim długo się nie zastanawia. Spełniając warunki programu możemy zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych w czasie pierwszych 8 lat spłaty. To właściwie jedyna już różnica pomiędzy kredytem z rządowym wsparciem a standardową ofertą. W większości banków tak samo sprawdzona zostanie zdolność kredytowa małżonków, jak i te same marże będą obowiązywać we wszystkich kredytach. Optymistyczne podejście klientów do kredytów hipotecznych pozwala bankom na dalszą promocję programu Rodzina na Swoim już nie tyle jako wsparcie w zakupie pierwszego, skromnego mieszkania, a bardziej jako doskonałą promocję z obniżoną przez 8 lat ratą. Tak wysoki skok limitów cen za metr kwadratowy może jednak odbić się czkawką klientom zainteresowanym rynkiem pierwotnym. Zwiększyła się dostępność mieszkań w programie, ale deweloperzy nie będą mieć wyrzutów sumienia podnosząc ceny nieruchomości do granic wyznaczonych przez BGK. Zwiększenie dostępności kosztem wyższych cen mieszkań może okazać się w dłuższej perspektywie niedźwiedzią przysługą.
Tomasz Jaroszek
Bankier.pl



























































