Rząd Szwajcarii zadeklarował w piątek chęć kontynuowania negocjacji z administracją amerykańską w sprawie 39-procentowych ceł, które Waszyngton ma nałożyć na towary szwajcarskie od 7 sierpnia. Z kolei premier Kanady Mark Carney oznajmił w piątek, że jest rozczarowany i zapowiedział wsparcie dla biznesu.


„Szwajcaria była i jest w kontakcie z odpowiednimi władzami w USA” – napisała Rada Federalna (instytucja sprawująca funkcję rządu i kolegialnej głowy państwa) na X, podkreślając, że „nadal dąży do wynegocjowania rozwiązania”.
Rzecznik szwajcarskiego ministerstwa finansów powiedział agencji Keystone-ATS, że Rada Federalna „z głębokim ubolewaniem” przyjęła fakt, iż - mimo postępów w dwustronnych rozmowach i „bardzo konstruktywnej postawy, przyjętej przez Szwajcarię od samego początku” - USA chcą jednostronnie wprowadzić dodatkowe cła „w znacznej wysokości na towary importowane ze Szwajcarii”.
Trump zdecydował o cłach. Wyjściowe 15%, wyższe taryfy dla Kanady i niższe dla Tajwanu
Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek rozporządzenia ustanawiające nowe stawki ceł dla importowanych towarów z ponad 70 państw świata. Prezydent zwiększył też cło na dobra z Kanady z 25 do 35 proc., zaś dotychczasową stawkę 10 proc. utrzymały tylko kraje z deficytem w handlu z USA. Nowe cła wejdą za tydzień.
Premier Kanady: Jesteśmy rozczarowani
Premier Kanady Mark Carney oznajmił w piątek, że jest rozczarowany podpisaniem przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa dekretu o podniesieniu z 25 do 35 proc. ceł na kanadyjskie towary nieobjęte porozumieniem handlowym między USA, Meksykiem i Kanadą.
Decyzja Trumpa, którą Waszyngton uzasadnił m.in. niezdolnością Kanady do powstrzymania przemytu fentanylu, poważnie wpłynie na sprzedaż kanadyjskiego drewna, stali, aluminium i samochodów – napisał Carney w komunikacie na platformie X.
Premier zapowiedział działania na rzecz ochrony miejsc pracy w Kanadzie i zakupu kanadyjskich towarów, a także inwestycje zwiększające konkurencyjność kanadyjskiego przemysłu i dywersyfikację rynków eksportowych.
Carney podkreślił, że USA uzasadniły podwyżkę ceł napływem fentanylu, choć na Kanadę przypada zaledwie 1 proc. amerykańskiego importu tej substancji, a Ottawa podjęła intensywne wysiłki w celu zmniejszenia jej przepływu przez granicę.
Komisja Europejska: Prace trwają
Komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz oświadczył w piątek, że wprowadzona przez Stany Zjednoczone 15-procentowa stawka celna na towary z UE stanowi pierwszy rezultat porozumienia zawartego pomiędzy prezydentem USA Donaldem Trumpem a szefową KE Ursulą von der Leyen. Jak dodał, prace trwają.
Szefczovicz skomentował we wpisie na jednej z platform cyfrowych rozporządzenia, podpisane przez Trumpa w czwartek i ustanawiające nowe cła na import towarów z ponad 70 państw świata.
Decyzja Trumpa oznacza, że od piątku większość towarów eksportowanych przez firmy z UE do USA zostaje objęta cłem w wysokości 15 proc. Jest to stawka o połowę niższa niż ta, którą prezydent USA zapowiadał wcześniej. Z drugiej strony, eksporterzy unijni będą odtąd płacić średnio trzy razy wyższe opłaty celne niż za prezydentury Joe Bidena.
„Nowe cła USA stanowią pierwsze rezultaty porozumienia UE-USA. W szczególności (jest nim) 15-procentowy limit taryf całościowych” - podkreślił Szefczovicz. W jego ocenie podjęcie takiej decyzji wzmocni stabilność przedsiębiorstw w UE, a także zaufanie do transatlantyckich relacji gospodarczych. „Eksporterzy z UE korzystają teraz z lepszej pozycji konkurencyjnej” - uznał komisarz ds. handlu.
Dodał, że „prace trwają”.
Poza 15-procentową stawką na większość unijnego eksportu do USA, Trump i von der Leyen zgodzili się 27 lipca w Szkocji, że na niektóre towary, takie jak samoloty, część leków i produkty rolne, obowiązywać będzie stawka zerowa. Nadal trwa jednak uzgadnianie pełnej listy towarów, które zostaną zwolnione z ceł. Nie wiadomo np., czy znajdą się na niej napoje spirytusowe i wina.
Efektem porozumienia zawartego przez von der Leyen i Trumpa ma być wspólne oświadczenie. Nie będzie ono jednak prawnie wiążące.
Chiny: W wojnie handlowej nie ma zwycięzców
Praktykowanie protekcjonizmu szkodzi interesom wszystkich stron – ocenił w piątek rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych ChRL Guo Jiakun, komentując decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa, który podpisał dekret wprowadzający cła w wysokości 10-41 proc. na import produktów z wielu państw.
– Stanowisko Chin w sprawie nadużywania ceł jest konsekwentne i jasne – oznajmił lakonicznie rzecznik podczas regularnego briefingu prasowego. – W wojnie celnej i handlowej nie ma zwycięzców – dodał.
Trump podpisał w czwartek rozporządzenie, ustanawiające nowe stawki ceł dla importowanych towarów z ponad 70 państw. Prezydent zwiększył też cło na dobra z Kanady z 25 do 35 proc., zaś dotychczasową stawkę 10 proc. utrzymały tylko kraje z deficytem w handlu z USA. Nowe cła wejdą w życie za tydzień.
Nadal nie jest jasne, czy przedłużone zostanie obowiązywanie niższych ceł na towary z Chin (30 proc.) po ostatniej rundzie rozmów delegacji obu krajów w Szwecji. Dotychczasowy rozejm w wojnie handlowej między mocarstwami wygasa 16 sierpnia.
Chaotyczne, puste i krótkotrwałe zwycięstwo. Media recenzują decyzje Trumpa
Chaotyczna próba zmiany globalnego handlu i puste, krótkotrwałe zwycięstwo - tak o wprowadzeniu ceł przez prezydenta USA Donalda Trumpa pisze w piątek brytyjska stacja BBC. Dziennik „Telegraph” dodał, że nowa wojna handlowa cofa Amerykę do lat 30. XX wieku.
Norwegia krytykuje, a giełda w Oslo się cofa
Premier Norwegii Jonas Gahr Stoere skrytykował administrację Donalda Trumpa po zapowiedzi wprowadzenia przez USA 15-procentowych ceł na towary pochodzące z Norwegii. Giełda w Oslo zareagowała spadkami.
Norweski rząd prowadził negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi na temat umowy handlowej od kilku tygodni. Ogłoszenie przez Donalda Trumpa ceł importowych to, według norweskiego premiera, krok w złym kierunku. Stoere ocenił w oficjalnym oświadczeniu, wydanym w piątek przed południem, że taryfy w handlu między oboma krajami powinny być zerowe.
Nerwowo na zapowiedź o wprowadzeniu ceł zareagowała giełda w Oslo. Tuż po otwarciu notowań indeks OSEBX spadł o 0,65 proc. Najbardziej straciły firmy z sektora produkcji rybnej. Według analityka Christiana Olsena Nordby'ego z Arctic Securities, cytowanego przez serwis e24.no, to właśnie ta branża najbardziej odczuje wprowadzenie barier celnych przez USA.
„Dla producentów łososia amerykański rynek jest bardzo ważny. To oni ucierpią najdotkliwiej” - skomentował norweski ekonomista.
Według norweskiego urzędu statystycznego SSB wartość eksportu do Stanów Zjednoczonych wyniosła w 2024 r. około 5,8 mld dolarów. Zza oceanu sprowadzono do Norwegii produkty warte niemal 8 mld dolarów.
Orban szykuje pomoc dla swoich firm
Premier Węgier Viktor Orban zapowiedział w piątek w rozmowie z radiem Kossuth plan ochrony pracowników i fabryk przed konsekwencjami ogłoszonej w lipcu umowy handlowej pomiędzy Unią Europejską i USA.
Orban przypomniał, że całkowita wartość węgierskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych wynosi około 11 mld dolarów rocznie. - Musimy opracować dwa plany działania. Jeden z nich ma ochronić miejsca pracy - (powinniśmy) upewnić się, że zagraniczne firmy działające na Węgrzech nie zareagują zwolnieniami. A jeśli to zrobią, musimy natychmiast zaoferować tym ludziom pracę – powiedział węgierski premier.
Drugi plan - kontynuował Orban - jest potrzebny, aby upewnić się, że żadne zakłady produkcyjne nie zostaną zamknięte wskutek wprowadzenia ceł.
Węgierski rząd nie opublikował szacunków dotyczących wpływu taryf na wzrost gospodarczy, chociaż ministerstwo gospodarki obniżyło we wtorek prognozę wzrostu na 2025 r. do 1 proc. z 2,5 proc. oczekiwanych na początku roku.
Trump podpisał w czwartek rozporządzenie ustanawiające nowe stawki ceł dla importowanych towarów z ponad 70 państw. Prezydent zwiększył też cło na dobra z Kanady z 25 do 35 proc., zaś dotychczasową stawkę 10 proc. utrzymały tylko kraje z deficytem w handlu z USA. Nowe cła wejdą w życie za tydzień.
Według opublikowanego przez Biały Dom dekretu oraz dołączonej tabelki na większość państw nałożono 15-procentową stawkę ceł, co w większości oznacza niższe taryfy niż te ogłoszone w kwietniu. Są to w większości kraje, które posiadają niewielką nadwyżkę w handlu z USA oraz te, które uzgodniły warunki porozumienia handlowego, jak m.in. Unia Europejska, Japonia i Korea Płd.












































