REKLAMA

Pozorowana reforma finansów

2008-06-25 06:00
publikacja
2008-06-25 06:00
Gdyby bukmacherzy przyjmowali zakłady, czy przeprowadzona zostanie w Polsce reforma finansów publicznych, byłbym dzisiaj bogaty. Na odpowiedź negatywną postawiłbym bowiem wszystkie pieniądze, jakie posiadam, a nawet zaciągnąłbym kredyt. O tym, że rząd Donalda Tuska wycofa się z likwidacji gospodarstw pomocniczych, funduszy celowych, agencji czy zakładów budżetowych pisałem już kilka miesięcy temu. Nie wymagało to specjalnego wysiłku intelektualnego, bo tak postępowały wszystkie rządy polskie po transformacji.

Zaczęło się dziarsko

Gdy z areny dziejów schodziła Polska Rzeczpospolita Ludowa, przedstawiano ją w wolnych mediach nie tylko jako system niegodziwy, lecz także zbiurokratyzowany i marnotrawny. Ileż pożytku miało przynieść społeczeństwu zlikwidowanie połowy ministerstw oraz kilkudziesięciu central i zjednoczeń. Jak to gospodarka miała odetchnąć dzięki uwolnieniu jej z biurokratycznych okowów. Ileż pieniędzy miało zostać w kasie państwa w wyniku likwidacji tego marnotrawstwa.

Zaczęło się dziarsko. Wiele resortów i innych czap administracyjnych zlikwidowano. Po kilku latach okazało się jednak, że urzędników jest dwa razy więcej, a gospodarka ponownie została spętana. Później było to regularnie tematem kampanii wyborczych. Kolejne partie aspirujące do władzy obiecywały, że zrobią z tym porządek. Zaraz po wyborach zaczynało się jednak dzielenie łupów i zwykle wychodziło, że konfitur brakuje. PiS musiał nawet stworzyć kilka nowych ministerstw, żeby zaspokoić apetyty koalicjantów.

W 2004 roku Zyta Gilowska, jako posłanka opozycyjnej wówczas Platformy Obywatelskiej, grzmiała z trybuny sejmowej, że wicepremier Jerzy Hausner tylko udaje reformatora, a w rzeczywistości pozwala, żeby marnotrawiono publiczne pieniądze. Gdy została wicepremierem w rządzie PiS, kilkakrotnie ogłaszała rozpoczęcie reformy finansów publicznych, która miała przynieść 5 1mld zł oszczędności rocznie, ale nic z tego nie wychodziło. Dopiero przed wyborami projekt ustawy trafił do Sejmu. Już wtedy było jednak wiadomo, że uchwalony nie będzie.

Podobną woltę zrobił rząd Donalda Tuska. W marcu dowiedzieliśmy się, że agencje, fundusze i gospodarstwa pomocnicze nie zostaną zlikwidowane. Zamiast reformy finansów zorganizowany zostanie konkurs piękności dla ministrów. Każdy ma się wykazać oszczędnościami w swoim resorcie. Wielkie zadęcie Platformy skończyło się zabraniem kancelariom prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu po kilka milionów złotych. Efekt propagandowy został osiągnięty. A miliardy, które giną gdzieś poza kontrolą, nie będą odzyskane. W tej sytuacji minister finansów, który ma być strażnikiem państwowej kasy, będzie strażnikiem półek z konfiturami.

Rząd nie ma pomysłu

W połowie kwietnia wiceminister finansów Stanisław Gomułka, podał się do dymisji. Jego szef, Jan Vincent Rostowski, pożegnał go w specjalnym komunikacie i podziękował za kilkumiesięczną współpracę. Na tym jednak zachowania rodem z Wersalu się skończyły. Odchodzący wiceminister nie tłumaczył bowiem swojej decyzji względami rodzinnymi, zdrowotnymi czy jakimś innym kamuflażem, tylko stwierdził otwarcie, że ma ona podstawy merytoryczne. A skoro Stanisław Gomułka został powołany do resortu, żeby przeprowadzić reformę finansów publicznych, nie ulega wątpliwości, że na tym właśnie polu nie mógł robić tego, co uważał za stosowne.

Rząd w sprawie reformy finansów publicznych kluczy, co niepokoi analityków i przedsiębiorców. Już pod koniec ubiegłego roku, podczas dyskusji w Business Centre Club jego szef Marek Goliszewski, powiedział, że reforma finansów publicznych jest niezbędna, bo dług państwa przekroczył 500 mld zł, a państwo konkuruje z przedsiębiorcami o kredyty.

Były minister finansów Stefan Kawalec, wyraził natomiast obawę, że dobra sytuacja w gospodarce zniechęci polityków do podejmowania trudnych działań i zwycięży pogląd, że wzrost rozwiąże wszystkie problemy. Wielu komentatorów zwraca też uwagę na fakt, że Donald Tusk już dzisiaj myśli o prezydenturze i nie chce zrażać elektoratu cięciami wydatków.

Jak już pisałem wcześniej na tych łamach, Bartosz Niedzielski, analityk Bankier.pl, przestrzega, że w następnym roku wydatki sztywne mogą sięgnąć nawet 74 proc. kwoty, którą budżet wydaje rocznie. Jak tak dalej pójdzie – twierdzi – to kryzys w sektorze finansów publicznych mamy zagwarantowany. Polski budżet z roku na rok staje się coraz mniej prorozwojowy. Prof. Jerzy Osiatyński, były minister finansów, też przewiduje, że wydatki sztywne zamiast maleć będą rosły. To może doprowadzić do sytuacji, w której konieczne będzie drastyczne ich cięcie i zwiększenie obciążeń podatkowych. Skutki tego typu działań okażą się dotkliwe dla całego społeczeństwa.

O tym wszystkim na pewno dobrze wie Stanisław Gomułka, który po nieskutecznych próbach wykonania choćby części swojej misji postanowił odejść. Wiceministra nie ma, ale problem pozostał.

O opinię w tej sprawie poprosiłem prof. Marka Garbicza ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. – Nie znam, oczywiście, powodów, dla których prof. Stanisław Gomułka zrezygnował ze swojego stanowiska. Domyślam się tylko, że ministerstwo i rząd nie mają w sprawie reformy finansów publicznych żadnego stanowiska. Brakuje bowiem politycznej decyzji dotyczącej tych działań. Minister Rostowski wiele więc zrobić nie może. A pomysły polityków nie zawsze są do pogodzenia z dbałością o równowagę budżetową. W tym roku problemów budżetowych nie przewiduję. W przyszłym są one jednak bardzo prawdopodobne. Jeżeli nic się w tej sprawie nie zrobi, niektóre plany, na przykład w zakresie naprawy służby zdrowia, będą nie do zrealizowania. Ja nie widzę w tym żadnej spójnej polityki – powiedział.

Konieczna determinacja

Prof. Stanisław Gomułka już wcześniej sygnalizował, że nie wszystko idzie po jego myśli. W marcu powiedział przed mikrofonem Radia PIN: – Potrzebna jest nam determinacja. I nie chodzi nawet o cięcie wydatków, tylko o bardzo istotne zmniejszenie tempa ich wzrostu. W ostatnich dwóch latach rosły one niesłychanie szybko, dużo szybciej niż produkt krajowy brutto, ale oczywiście z uwagi na bardzo wysoki wzrost gospodarczy po części było to możliwe do sfinansowania. Teraz spodziewamy się jednak trochę niższego tempa wzrostu gospodarczego, a poza tym mamy ogromne zmniejszenie wpływów do budżetu. Chodzi o reformy podatkowe, o zmniejszenie składki rentowej, o ulgę rodzinną i o planowaną redukcję podatku PIT w przyszłym roku.

Budżet na rok 2009 miał być takim testem determinacji ze strony rządu, a także jego zdolności wyjaśnienia społeczeństwu, że mamy nową sytuację. Poziom wydatków jest wysoki, został podniesiony o jakieś 20 proc. w ciągu ostatnich 2 lat, a teraz trzeba się zatrzymać. Prof. Gomułka nie czekał na wynik tego testu. Widocznie uznał, że szanse na uzyskanie przez rząd pozytywnej oceny są znikome.

Czesław Rychlewski
Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~JAW
Sprawa jest beznadziejnie prosta. Po pierwsze, zbyt wielu jest krewnych i znajomych królika do wyżywienia, więc trzeba zachować miejsca na posady. Po drugie, trzeba mieć pomysł i wiedzę na taką reformę, a tego nie ma nikt na naszej scenie politycznej. Można więc zapomnieć o reformie na zawsze, albo do czasu zmiany warty personalnej Sprawa jest beznadziejnie prosta. Po pierwsze, zbyt wielu jest krewnych i znajomych królika do wyżywienia, więc trzeba zachować miejsca na posady. Po drugie, trzeba mieć pomysł i wiedzę na taką reformę, a tego nie ma nikt na naszej scenie politycznej. Można więc zapomnieć o reformie na zawsze, albo do czasu zmiany warty personalnej w środowisku politycznym. W dodatku zmiany nie namaszczeniowej czy wynikającej z wewnętrznych wyborów partyjnych. Za trzy lata oczyhwiście znowu usłyszymy, że będą wielkie zmiany, a potem jak zwykle.
Według mnie sposobem jest opozbawienie partii finansowania ze środkó publicznych i stosowanie wyborów parlamentarnych w systemie cząstkowym, czyli np. jedna czwarta co roku. Wtedy nikt by ludzi nie olewał przez 4 lata i obiecywał przez dwa tygodnie, bo pracować trzeba by przez cały czas.
~rygor
nie rozliczono złodziejskich majątków i zbrodni żydokomuny dlatego taplamy się w tym ubecko-salonowo-koteryjnym gównie już 20 lat. nigdy nie bedzie lepiej, zwłaszcza z szemranymi liberałami na cudzych usługach.
~TOMASZ
Ludzie!!!!
Kiedy wreszcie uswiadomicie sobie , ze te dwie KRANCOWO rozne partie laczy
jedna tylko, ale najmocniejsza z wiezi - wiez PIENIADZA.
Te dwa ugrupowania objely rzad tylko i wylacznie po to -aby zdobyc pieniadze.
A zdobeda je poprzez kierowanie pieniedzy- takze unijnych / o to byla wojna
10 miesiecy
Ludzie!!!!
Kiedy wreszcie uswiadomicie sobie , ze te dwie KRANCOWO rozne partie laczy
jedna tylko, ale najmocniejsza z wiezi - wiez PIENIADZA.
Te dwa ugrupowania objely rzad tylko i wylacznie po to -aby zdobyc pieniadze.
A zdobeda je poprzez kierowanie pieniedzy- takze unijnych / o to byla wojna
10 miesiecy temu/ do tzw samorzadow w ktorych juz kolesie odpowiedni te pieniazki
zagospodaruja.
Poza tym, sprzeda sie swoim za bezcen budynki szpitali, szkol itp polozone
w najbardziej atrakcyjnych miejscach w miastach a zwlaszcza warszawie, Szczecinie itp.
Zreszta zaczeto to juz robic.
I kiedy dokona sie tego dziela dadza sobie spokoj z rzadzeniem itp.
Stad kompletny brak dzialan wobec szalejacej drozyzny, bamkrutujacej sluzby zdrowia
oswiaty, - klincz w budowie drog itd.
~rzad jak euro2008
teraz sie wycofali i zjednego iz drugiego abonament tylko dla wybranych jesli sie uda odrzucic veto kaczki?
zakładanie firmy miało byc na takich zasadach jak w irlandi miały byc zawieszone składki na kilka lat dla firm jednososobowych i małych gdzie jest wsparcie ?? niema niebedzie rolnicy nadal eda ase kroic a cwaniacy udajacy
teraz sie wycofali i zjednego iz drugiego abonament tylko dla wybranych jesli sie uda odrzucic veto kaczki?
zakładanie firmy miało byc na takich zasadach jak w irlandi miały byc zawieszone składki na kilka lat dla firm jednososobowych i małych gdzie jest wsparcie ?? niema niebedzie rolnicy nadal eda ase kroic a cwaniacy udajacy rolników placic na krus naszym kosztem!!
mamy taki sam poziom rzadu jak polskiej reprezenacji powinien im zaspiewać leidi pank czyli Mniej niz "0"!!!!!!!!!!!
~ss
Partia pełna ekspertów i gotowych projektów (tak to ją wykreowano) okazuje się być mniej liberalna niż poprzednicy, oskarżani o socjalne zapędy. Dlaczego - bo tamci przynajmniej próbowali, czasem z sukcesem, rozbijać korporacje zawodowe, które są prawdziwym ograniczeniem konkurencji, a przez ostrą walkę z korupcją ograniczali koszty Partia pełna ekspertów i gotowych projektów (tak to ją wykreowano) okazuje się być mniej liberalna niż poprzednicy, oskarżani o socjalne zapędy. Dlaczego - bo tamci przynajmniej próbowali, czasem z sukcesem, rozbijać korporacje zawodowe, które są prawdziwym ograniczeniem konkurencji, a przez ostrą walkę z korupcją ograniczali koszty funkcjonowania gospodarki.
~ww
a prezydent, też przeszkadza.
~neo
Jacy ludzie taki kraj, dobrych mamy tylko sportowców a reszta to narzekacze którym się wydaje że przez narzekanie poprawi się ich czy nasza sytuacja.
~tech
Hehe ich sytuacja się poprawiła jak weszli do rządu, nasza się poprawi jak z niego odejdą.
~kimu te bajki
dobrych sportowców pewnie jeszce takich nieudaczników jak reprezentacja piłkarska w euro 2008
~antybolszewik
Miało być dobrze a wyszło jak zwykle!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki