Powrót syna marnotrawnego
Witam serdecznie po dłuższej przerwie. Z zapowiadanego wyjazdu do Turcji wróciłem parę dni wcześniej, jednak komentarz walutowy jestem w stanie przesłać na stronę Euromoney dopiero teraz w środę o godzinie 17:20 - ale o tym za chwilę.
Zanim zacznę typowy komentarz z sytuacji na rynku walutowym chciałbym podzielić się z wami kilkoma refleksjami z tego mojego pobytu w Turcji. Chyba faktycznie kraj ten stoi na krawędzi jakiegoś większego wstrząsu (ten sprzed miesiąca to tylko wstrząs wtórny moim zdaniem), który może wręcz zachwiać stabilnością finansową w innych krajach emerging market - do których zalicza się także Polska. Gdy wylądowaliśmy na lotnisku w Antalyi w dniu 15 czerwca, kurs dolara w kantorach (kupno od turystów) wynosił 1 milion 71 tysięcy lit tureckich. Po takim właśnie kursie dokonałem pierwszej wymiany. Gdy odlatywałem z Turcji do Polski w dniu 22 czerwca, kurs dolara, po którym mogłem je sprzedać (oczywiście nie miałem takiego zamiaru - po co mi w Polsce liry tureckie) wynosił już 1 milion 220 tysięcy lir tureckich. Oznacza to, że waluta turecka straciła na wartości w ciągu 7 dni aż 14% w przybliżeniu). Co ciekawe wszyscy się już do tego przyzwyczaili. Bardzo zastanawiał mnie taki rozwój sytuacji, gdy dookoła tysiące Niemców, Holendrów, Anglików, Rosjan i wielu, wielu innych turystów zostawiało w kantorach tak spore ilości twardej waluty. No cóż, widocznie potrzeby dewizowe biurokracji rządowej są znacznie większe od ilości waluty wpływającej do kraju z portfeli turystów. Czy aby przypadkiem nas nie czeka za parę lat podobny scenariusz? Mamy o tyle gorszą sytuację, iż do nas turyści z Zachodu nie walą tak drzwiami i oknami jak do Turcji. Obym się mylił.
Wspomnę jeszcze może o kilku sprawach, które szybko przegoniły mój błogi nastrój odpoczynku nad ciepłym i czystym Morzem Śródziemnym. O tym, że nasz polski przewoźnik lotniczy ma kłopoty finansowe wiemy od dawna. Ale to, co spotkało mnie podczas loty do Turcji to już czysty absurd. Podczas rozdawania posiłków bułek starczyło tylko dla połowy pasażerów. Pozostali (w tym i ja nieszczęsny) zmuszeni byli jeść tłuste plasterki salami (brrrrrr jeszcze teraz na wspomnienie przechodzą mi ciarki hehe) bez pieczywa. Na szczęście LOT ułaskawił nas dużą ilością Ketchupu, który po dodaniu do potraw powoduje, iż zjeść można naprawdę wszystko - nawet gruby na prę centymetrów plaster tłustego salami.
Taki mały problem miałem podczas lotu w tamta stronę. Podczas powrotnej drogi skolei natknąłem się na inny problem. Nie miałem jak powrócić do Szczecina z Warszawy. Uprzejmy Pan w kasie biletowej LOT uznał, iż nie należy mi się prawo do skorzystania z promocyjnej ceny biletu powrotnego do Szczecina, gdyż nie dokonałem wcześniejszego zakupu tego biletu (powinienem to zrobić przed wyjazdem, ale z uwagi na olbrzymie przeciążenie lotniska w Antalyi - samoloty lądują i startują o 20 sekund - nie wiedziałem, czy lot czarterowy do Polski zdąży na ostatni samolot w piątek wieczorem, czy dopiero w sobotę rano). W efekcie musiałem wracać pociągiem naszej kochanej PKP. A podróż ta trwała (łącznie z kilkugodzinnym czekaniem na dworcu Centralnym) aż 10 godzin. Ufff. Czasami jestem prawdziwym patriota i wybieram polskich przewoźników. Okazuje się, że to oczywisty błąd. Następnym razem skorzystam z połączeń oferowanych przez Lotnisko w Berlin Teglu ;-) Tak, tak wie, dam zarobić Niemcom...No cóż, skoro oni oferują usługi lepszej jakości.
I jeszcze jedna uwaga. Nasz kochana TPSA odcięła moje SDI na 48 godzin od Świata. Jeszcze w poniedziałek późnym wieczorem udało mi się poczytać troszkę wiadomości na Internecie, oraz zebrać zaległe dane statystyczne. Pisanie komentarza zostawiłem sobie na wtorek rano. Niestety od tego czasu mój telefon stał się głuchy. Czy próbowaliście kiedykolwiek zgłaszać uszkodzenie linii pod numerem pogotowia technicznego TPSA? Coś fajnego - mówię wam. Zaklinano mnie (dzwoniłem z komórki), że moja linia jest sprawna. Tymczasem ja cały czas nie miałem sygnału. No ale cierpliwości stało się zadość. O 19:00 raczono włączyć mnie do sieci, za co serdecznie dziękuję naszemu kochanemu operatorowi (STRONG SELL hehehe).
No i teraz po tym przydługim wstępie doszliśmy do części zasadniczej komentarza. Zaprawdę powiadam wam (...) dziwi mnie sytuacja, gdy naokoło źle się dzieje (bezrobocie, spadek tempa wzrostu gospodarczego, usługi kiepskiej jakości, itp.), a złotówka przeżywa tak chwile jak jen japoński podczas wielkiego boomu lat 80-tych. Chyba jest oczywiste, że jedyne co ciągnie do naszego kraju kapitał z zagranicy, to łatwy zysk osiągany bez ryzyka na naszych rządowych papierach skarbowych. I nie wmówi mi żaden ekonomista wielkiej sławy, że na dysparytet stóp procentowych nie patrzy kapitał spekulacyjny, lecz na poziom ryzyka. Zaiste od pół roku kapitał ten wcale nie patrzy na ten dysparytet. Tylko dlaczego złotówka dziwnym trafem cały czas się umacnia?? Pytanie retoryczne...
Mam tę przewagę w dzisiejszym komentarzu, iż znam już decyzję naszej Rady Polityki Pieniężnej,. Obniżka stóp o 150 punktów bazowych niczego tak naprawdę nie zmienia. Gdyby coś takiego stało się 2-3 miesiące temu, to kto wie. Teraz jest jednak troszkę to spóźnione. Od początku roku stopy spadły u nas o 350 punktów bazowych. Pamiętajmy jednak, że w tym samym czasie stopy w USA spadły jak na razie o 250 punktów a dziś może dojść do kolejnej 50 punktowej obniżki. A to oznacza utrzymanie jednakowego dysparytetu stóp od początku roku. Zwróćmy jeszcze uwagę, że w USA stopy spadły prawie o polowe, a u nas o jedną szóstą ( w przybliżeniu). Jedyne co mnie pociesza w tej beznadziejne sytuacji to to, że skorzystałem z tanich wakacji nad Morzem Śródziemnym. A co będzie dalej? Ja cały czas trzymam gotówkę w 100% zainwestowaną obligacje trzyletnie. W każdej chwili jestem gotowy do zakupu kilku kontraktów terminowych na waluty. Widzę nawet, że ostatnimi czasy poprawiła się płynność na futures dolarowych i na euro. No cóż to tyle na dziś. Dajcie mi się rozkręcić. Jutro omówię sytuację bieżącą bardziej wnikliwie, za to mniej będzie tematów dygresyjnych.
((JM)
























































