Orlen, Grupa Lotos i PGNiG ogłosiły swoje zainteresowanie zagranicznym wydobyciem w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Równolegle Nafta Polska powołała - jak dowiedział się "Nowy Przemysł" - wewnętrzny zespół do spraw upstreamu i zaczęła promować się jako rządowa agenda, mogąca koordynować zagraniczną działalność wydobywczą spółek.
Własne wydobycie mogłoby przyczynić się do rozwiązania dwóch kluczowych dla krajowego sektora naftowego kwestii: dywersyfikacji zaopatrzenia w ropę i wzmocnienia spółek poprzez przekształcenie ich w pionowo zintegrowane struktury (od wydobycia do przerobu). Do decyzji jest jednak daleko. Spółki na razie muszą zapewnić sobie dostęp do informacji - mówili uczestnicy debaty redakcyjnej "Nowego Przemysłu". Zdaniem eksperta rynku naftowego Victora Boraksa, potrzeba roku, żeby stworzyć zespół, który mógłby rozpocząć konkretne analizy.
Uczestnicy debaty "NP" zgodzili się, że strategia rozwijania upstreamu jest dla spółek sektora naftowo-gazowego optymalna (niezależnie od dawnej koncepcji pozyskania dla krajowych spółek posiadających złoża inwestorów i od bieżących priorytetów, związanych z dalszą restrukturyzacją Orlenu, Grupy Lotos i logistyki sektora naftowego). Prawdopodobnie jednak w przypadku Orlenu, Lotosu i PGNiG strategia ta jest realna tylko pod warunkiem pozyskania przez spółki znacznie silniejszych od siebie partnerów. W maju nikt nie chciał jeszcze mówić o tym, w jakich krajach polskie spółki mają szansę na uzyskanie dostępu do złóż, ani tym bardziej przesądzać, ile budowanie upstreamu może kosztować i jak ma być finansowane.
Nie wiadomo też na przykład, na ile aktualna jest opracowana przez Naftę Polską koncepcja zamiany zadłużenia wobec Polski zasobnych w ropę i gaz krajów na udziały w złożach. Propozycja Nafty z 2003 roku dotyczyła odzyskania w ten sposób polskich wierzytelności Iraku. Rok wcześniej rada nadzorcza Nafty Polskiej zaakceptowała propozycję zamiany na udziały w złożach sięgającego miliarda dolarów zadłużenia pięciu krajów z Afryki i Azji.
Grupa Lotos, Orlen i PGNiG chcą budować upstream - jest to jedyna deklaracja, jaka wynika z wypowiedzi ostatnich miesięcy. Jeszcze 10 czerwca nie było podpisane zapowiadane przez Naftę Polską od lutego porozumienie pomiędzy tą spółką a PKN Orlen, Grupą Lotos i PGNiG o wspólnych działaniach w obszarze zagranicznego wydobycia. Do tego czasu Nafta Polska nie poinformowała też o wynikach jej własnych analiz, związanych z możliwością uzyskania dostępu do zagranicznych złóż ropy, które miały powstać jeszcze w marcu.
10 czerwca rzecznik Nafty Polskiej potwierdził, że porozumienie czterech spółek jest od dawna wynegocjowane. Ponad trzy tygodnie wcześniej prezes Grupy Lotos Paweł Olechnowicz nazwał porozumienie "luźnym listem intencyjnym". Jeszcze w kwietniu sceptycznie mówił o nim w Sejmie prezes PKN Orlen Igor Chalupec, zdaniem którego współpraca mogłaby okazać się korzystna tylko "w przypadku części projektów".
Zwolennikami współpracy czterech spółek byli w tym czasie minister Skarbu Państwa Jacek Socha i wiceminister skarbu (oraz były prezes Nafty Polskiej) Krzysztof Żyndul. 20 kwietnia minister Socha przekonywał, że współpraca pozwoli na tańsze dokonanie wstępnych analiz rozwoju upstreamu. 18 maja wiceminister Żyndul zapewniał, że porozumienie Nafty, Orlenu, GL i PGNiG jest faktem.
Jedyną krajową spółką sektora naftowo-gazowego mającą doświadczenie w zagranicznym wydobyciu jest PGNiG. Spółka ma dzisiaj jedną koncesję poszukiwawczą w Pakistanie i - jak powiedział "NP" wiceprezes PGNiG Mieczysław Jakiel - szuka partnera, z którym mogłaby podzielić inwestycje (chodzi o 2,3 mln dolarów rozłożone na trzy lata). W nowej zagranicznej strategii PGNiG chce się skoncentrować przede wszystkim na krajach Zatoki Perskiej i północnej Afryki. Między innymi ze względu na trudności z wyprowadzeniem surowców z Azji Środkowej i Ukrainy, PGNiG dopiero na kolejnych miejscach chce wpisać do strategii te dwa rynki. Także Nafta Polska jest dzisiaj szczególnie zainteresowana biskowschodnimi rynkami. Nafta chce też przekonać spółki naftowe do wykorzystania doświadczenia PGNiG.
Grupa Lotos zapowiada budowanie upstreamu (- Grupa Lotos dawno przyjęła strategię rozwoju związanego z wydobyciem - mówił na debacie "NP" prezes Paweł Olechnowicz) w oparciu o kompetencje Petrobaltiku. Lotos co najmniej od roku zapowiada, że wraz z Petrobaltikiem chce wyjść z poszukiwaniami poza Bałtyk.
W dniu debiutu giełdowego Lotosu minister skarbu Jacek Socha przypomniał, że w przypadku gdańskiej grupy równie aktualną strategią jest pozyskanie w tzw. drugim etapie prywatyzacji inwestora, już posiadającego złoża. Tacy inwestorzy, stwierdził minister, interesują się teraz Grupą Lotos. Opinię tę potwierdził 9 czerwca prezes Nafty Polskiej Adam Sęk. Tuż przed debiutem na warszawskiej giełdzie prezes Olechnowicz zastrzegał jednak w rozmowie z dziennikarzami, że Lotos potrzebuje inwestora posiadającego przede wszystkim technologie, a nie "tylko zasoby ropy naftowej".
Sprawą przyszłości jest zaangażowanie się w poszukiwania i wydobycie ropy Orlenu - teraz koncern w ogóle nie wydobywa ropy. W przedstawionej w lutym strategii do 2009 roku, Zarząd Orlenu zapowiedział rozpoczęcie związanych z uruchomieniem wydobycia prac analitycznych. Strategia nie wyklucza na razie żadnej możliwości: ani wydobywania przez Orlen ropy na własne potrzeby, ani też "inwestycyjnego" potraktowania upstreamu. Jeszcze 20 kwietnia prezes Chalupec mówił do posłów sejmowych komisji gospodarki i Skarbu Państwa: "Do tej pory w obszarze wydobycia w Orlenie działo się niewiele".
Tego samego dnia minister Jacek Socha mówił jednak o uzależnieniu od zagranicznej strategii koncernu (w tym, jak można rozumieć, dotyczącej upstreamu) decyzji o dokończeniu jego prywatyzacji. Minister wspomniał nawet o możliwości dokapitalizowania Orlenu za pośrednictwem Nafty Polskiej, o ile koncern zdecyduje się na pozyskanie własnych złóż.
- Można się spodziewać - mówił minister Socha - że dostęp do złóż podniesie wartość Orlenu, w którym Skarb Państwa i Nafta mają łącznie 27,5 proc.
O ile jednak posiadanie złóż sprawia, że wartość spółki rośnie, o tyle zamiar zaangażowania się w upstream jest źle odbierany przez inwestorów - odpowiadał prezes Chalupec.
- Musimy najpierw przekonać inwestorów, że nie robimy głupstwa - mówił prezes Orlenu. Jego zdaniem, wartość Orlenu spadła w ostatnich latach w stosunku do wartości węgierskiego MOL i austriackiego OMV właśnie w efekcie uzyskania przez te dwie spółki dostępu do własnej ropy.
Wzrost wartości spółek, związany z pozyskaniem przez nie własnych surowców jest jednym z głównych argumentów, przemawiających za rozwojem upstreamu przez Orlen i Grupę Lotos. Zdaniem Victora Boraksa, już samo zapewnienie sobie możliwości handlu ropą (nawet bez możliwości przerabiania jej we własnych rafineriach) zwiększa też siłę rynkową i przetargową naftowych spółek. Boraks szczególnie przekonuje właśnie do inwestycyjnego i handlowego (a nie zaopatrzeniowego) traktowania upstreamu. Chociaż o rozwijaniu zagranicznego wydobycia mówi się dzisiaj przede wszystkim z punktu widzenia spółek i ich akcjonariuszy (czyli również państwa), a nie bezpieczeństwa energetycznego, na dzisiejszym etapie dyskusji o upstreamie ten nowy dla spółek temat jest ściśle wiązany właśnie z możliwościami państwowego wsparcia zagranicznych strategii spółek.
Na pomoc Nafty Polskiej w realizacji powstającej jeszcze strategii liczy Grupa Lotos. "NP" pisał o faktycznie niemożliwych do rozwiązania bez politycznego wsparcia trudnościach PGNiG na rynkach Kazachstanu i Ukrainy ("NP" 5/2005). Istnieje też jednak opinia, że (wobec braku krajowego kapitału i doświadczenia w upstreamie) polskie szanse na uzyskanie zagranicznych złóż gazu i ropy są związane głównie z korzystnymi relacjami politycznymi - przede wszystkim na Bliskim Wschodzie.
Marcelina Gołębiewska
























































