Geopolityczna burza nie ustaje i nie przestaje wywierać wpływu na rynki finansowe. Rzutuje to także na polskiego złotego, który rozpoczął tydzień od osłabienia. Straty odrabiać zaczął frank szwajcarski, wyraźnie osłabiony w poprzednim tygodniu.


Kolejne wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa wprowadzają jeszcze więcej zamieszania do i tak już mocno niepewnej sytuacji geopolitycznej na świecie. Ta niepewność prowadzi do podwyższonej zmienności na rynkach finansowych i potrafi z dnia na dzień przekreślić scenariusze kreślone przez inwestorów i analityków. Podwyższoną zmienność od rana obserwujemy także na polskim rynku walutowym.
W poniedziałek o 9:47 kurs euro rósł o 1,6 grosza, osiągając poziom 4,1799 zł. Dodajmy, że pod koniec lutego kurs EUR/PLN zszedł nawet poniżej 4,13 zł, testując minima ze stycznia 2018 roku. Na razie mówimy więc tylko o korekcie czy też lokalnym odreagowaniu.
ReklamaZobacz także
Z zupełnie inną sytuacją mamy do czynienia z najważniejszą parą walutową świata. Kurs EUR/USD od początku marca rośnie jak na drożdżach, zwyżkując z niespełna 1,04 do blisko 1,09. W rezultacie nawet przy osłabieniu złotego w relacji do euro kurs USD/PLN osiągnął najniższe wartości od września, w nocy schodząc do poziomu 3,8300 zł. Ale już o poranku kurs dolara rósł o 1,6 grosza, docierając na wysokość 3,8574 zł.
Do silnego odreagowania doszło na parze frank-złoty. Jeszcze w ubiegłym tygodniu frank wyceniany był na nieco ponad 4,31 zł. Ale już w poniedziałek rano helwecka waluta drożała 4,4006 zł i była o blisko 4 grosze droższa niż przed weekendem. Za funta brytyjskiego płacono 4,9800 zł, czyli o grosz więcej niż w piątek wieczorem.
KK

























































