Popularność gry mobilnej Nintendo stała się zagrożeniem dla samych graczy. Zainteresowanie się przez hakerów tytułem, którego liczba użytkowników goni najpopularniejsze serwisy społecznościowe, było tylko kwestią czasu.
W weekend gracze zaczęli zgłaszać problemy z działaniem aplikacji Pokemon Go. Nie mogli oni zalogować się na swoje konta. Okazało się, że awaria nie wynikała z przeciążenia serwerów, a ataku grupy hakerskiej PoodleCorp – donosi serwis CNN Money.
Uniemożliwiło to grę wielu użytkownikom. W sobotę firma Niantic, producent oprogramowania, poinformował o pracy nad usunięciem usterki. Sam brak dostępu do konta to jednak nie najgorsze co może spotkać graczy. Obecnie Pokemon Go bije rekordy popularności i po sobotnim rozszerzeniu dostępności na inne regiony, grać w nią można oficjalnie w 34 krajach. To generuje olbrzymią bazę kont, które można zhakować.
Przeczytaj także
Hakerzy mogą się o tyle dobrze obłowić, że Pokemon Go było krytykowane za uzurpowanie sobie zbyt szerokiego dostępu do danych na kontach Google, które często użytkownicy łączą z wieloma usługami powiązanymi. Przejmując konto w grze, haker może zyskać dane dostępowe do poczty e-mail, zdjęć, a nawet danych kart płatniczych dopisanych do konta w sklepie Google Play.
Mateusz Gawin























































