REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Podatek balkonowy w Londynie. Mieszkańcy muszą zapłacić od 3 do 30 tys. funtów rocznie

2025-03-09 12:00
publikacja
2025-03-09 12:00

Mieszkańcy dzielnic położonych nad Tamizą złapali się za portfele, doświadczając stanu przedzawałowego. Zarząd londyńskiego portu, któremu podlega także rzeka, chce wprowadzić opłatę licencyjną od balkonów. - To szwindel - komentują mieszkańcy, na których powołuje się "Daily Mail", którzy płacą od 3 tys. do 30 tys. funtów rocznie za balkon. 

Podatek balkonowy w Londynie. Mieszkańcy muszą zapłacić od 3 do 30 tys. funtów rocznie
Podatek balkonowy w Londynie. Mieszkańcy muszą zapłacić od 3 do 30 tys. funtów rocznie
fot. Kseniya Wagner / / Shutterstock

Budynki położone w 17 dzielnicach stolicy Wielkiej Brytanii mają ponieść dodatkowe koszty ze względu na nowelizację prawa z 1968 roku. Wśród proponowanych zmian miałaby się znaleźć podwyżka opłat za licencje na prace na rzece, w tym instalację i prace konserwacyjne balkonów wychodzących na Tamizę. W ciągu dekady wzrosły one o 10 tys. funtów za nieruchomość, ale najwyraźniej to jeszcze nie koniec.

- Kierownictwo portu nadużywa swoich uprawnień - alarmują mieszkańcy, wskazując, że nie ma organu nadzorującego podwyżki, które ich zdaniem wprowadzane są wedle czyjegoś widzimisię bez uzasadnienia ekonomicznego. Na dodatek urzędnicy z żelazną konsekwencją traktują zalegających z opłatami, wysyłając ponaglenia i wnosząc sprawy do sądu (których koszt obsługi ponoszą pozwani podatnicy).

Port ma pobierać coraz wyższe opłaty od balkonów, odpływów deszczówki czy nieużywane szopki, ponieważ klasyfikuje je jako nieruchomości komercyjne - wyjasniają mieszkańcy w "Daily Mail". - Opłaty są tak zawyżone, że mieszkańcy z balkonami płacą teraz więcej za metr kwadratowy niż jest on wart na rynku wtórnym. Dziesięć razy więcej niż płaci się w niezwykle modnym London Eye - dodają. 

Inni mieszkańcy wskazują na absurdalność całej sytuacji. Za balkon, którego choć skrawek znajduje się nad wodą, należy płacić, mimo iż przecież nie pływa on po Tamizie. Zarząd portu twierdzi, że jest właścicielem koryta rzeki, ale brak wykładni prawnej czy może pobierać opłaty "za wtargnięcie" w jego obręb, także taki w powietrzu. 

Co więcej, ostatnio Port of London Authority poinformował mieszkańców, że zapomniał przeprowadzić przeglądy, ale mają oni i tak za niego zapłacić. To oznaczało wzrost opłat o około 70 proc. Jednocześnie jak zwracają uwagę, port nie robi nic, by zmniejszyć zanieczyszczenie Tamizy, które wynika z wydawanych przez tymże port zleceń i licencji, a uzdrowienie rzeki leżało u podstaw stworzenia prawa z 1968 roku. 

Jeśli trend podwyżek się utrzyma, za około 20 lat koszt balkonów nad Tamizą sięgnie 65 tys. funtów rocznie. 

Spór milionerów o londyńskie mieszkania i drewnianą podłogę. "Codzienne życie to tortura"

Tupanie, krzyki, odbijanie piłki o ściany przeszkadza tak samo w PRL-owskim bloku, jak w superkamienicy w Londynie. Spór o drewnianą podłogę toczy się między dwoma milionerami w Londynie. I co rusz sądy przyznają rację drugiej stronie, a sprawa oparła się o Sąd Najwyższy.

opr. aw

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Dopiero ropa po 200 USD wstrząśnie światem. Bez tego wojna z Iranem to tylko korekta
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (20)

dodaj komentarz
prawnuk
1. a samolot jak przelatuje nad Tamizą?
2. a jak ktoś w googlu ogląda Londyn i Tamizę, to ile powinien płacić?
platfusoptymista
Rząd, któremu brakuje pieniędzy na wydatki uważane za niezbędne (Ukraina) gotów jest do każdej podłości.
newsman
jezeli ktos twierdzi ze tego nie rozumie ,to jest w wielkim bledzie oni sami siebie nie rozumieja
endes
Proponuję podatek od spotkań, zjazdów, sabatów polityków europejskich… i podatek od ilości startów i lądowań ich wierzchowców.
blind-oln
No to ile zarząd londyńskiego portu daje na Ukrainę?
zoomek
Nic nowego u Angoli. Kiedyś mieli podatek od okien. Chyba zamierzają do tego powrócić.
zoomek
https://pl.wikipedia.org/wiki/Podatek_okienny
"Podatek okienny – podatek wprowadzony w 1696 w Wielkiej Brytanii (Windows Tax Act z 1696) i obowiązujący do roku 1851, którym obciążono właścicieli budynków. Podatek ten przewidywał opodatkowanie w zależności od liczby okien wychodzących na ulicę[1]. Współczesne źródła wspominają
https://pl.wikipedia.org/wiki/Podatek_okienny
"Podatek okienny – podatek wprowadzony w 1696 w Wielkiej Brytanii (Windows Tax Act z 1696) i obowiązujący do roku 1851, którym obciążono właścicieli budynków. Podatek ten przewidywał opodatkowanie w zależności od liczby okien wychodzących na ulicę[1]. Współczesne źródła wspominają o rozpowszechnionej praktyce zamurowywania otworów okiennych w celu unikania opodatkowania tym podatkiem (co można do dziś zauważyć w starych domach)."
W Nowym Jorku są już na to gotowi co niektórzy:
https://www.whitemad.pl/wiezowiec-bez-okien-w-nowym-jorku-niewygodna-tajemnica-usa/
"Wieżowiec bez okien jest jednym z najbardziej tajemniczych budynków Nowego Jorku. Jego nietypowa konstrukcja zadziwia już od chwili powstania i sprawiła, że powstały różne teorie dotyczące wnętrza i przeznaczenia wieżowca 33 Thomas Street. Od lat nie wiadomo o nim prawie nic, choć znajduje się w najbardziej zatłoczonej części Manhattanu.

Budynek, znany także jako AT&T Long Lines Building, został zaprojektowany w 1969 r. Architekt John Carl Warnecke przygotował projekt brutalistycznego wieżowca na zlecenie firmy telekomunikacyjnej AT&T. W tamtych czasach firma była światowym liderem w usługach telekomunikacyjnych. Stąd zrodziła się potrzeba stworzenia nowej siedziby, która mogłaby pomieścić całą aparaturę. Architekt postawił na funkcjonalny brutalizm.

Elewację wykonano z betonowych płyt, na które nałożono płyty szwedzkiego granitu. Od razu w oczy rzucają się monumentalne ściany budynku. Wieżowiec bez okien mierzy 170 m wysokości i ma 50 pięter. W praktyce tylko 29 pięter jest w użyciu. Jedynymi otworami w budynku są te odpowiedzialne za wentylację.

Budynek nie posiada okien, ponieważ ich nie potrzebuje. Światło słoneczne mogłoby niepotrzebnie nagrzewać urządzenia. Brak okien tworzy swego rodzaju fortecę, która chroni wnętrze przed naturą i ludźmi. Solidna i ciężka architektura wieżowca została zaprojektowana tak, by budynek wytrzymał wybuch bomby atomowej i służył jako schron. W środku może pomieścić nawet 1500 osób, a wewnętrzne generatory prądu i zgromadzone zapasy umożliwiają przetrwanie nawet do dwóch tygodni..."

hylobiusnews odpowiada zoomek
Mieli nawet podatek od nowych cegieł ;)

Powiązane: Wielka Brytania

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki