REKLAMA
TYLKO U NAS

Parkingowy Dziki Zachód. "Naliczono mi 150 zł za sam przejazd, czy muszę płacić?". Kuriozalna sytuacja naszej czytelniczki

2024-08-31 06:00
publikacja
2024-08-31 06:00

Parkingowa dżungla przed centrami handlowymi czy dyskontami. Jak się okazuje "niepobrany" bilet na darmowym do np. 90 minut parkingu kosztuje zazwyczaj powyżej 100 zł. Zwykle można się usprawiedliwić paragonem za zakupy, co jednak gdy zarządca liczy sobie za sam przejazd? Z taką sytuacją spotkała się nasza czytelniczka. 

Parkingowy Dziki Zachód. "Naliczono mi 150 zł za sam przejazd, czy muszę płacić?". Kuriozalna sytuacja naszej czytelniczki
Parkingowy Dziki Zachód. "Naliczono mi 150 zł za sam przejazd, czy muszę płacić?". Kuriozalna sytuacja naszej czytelniczki
fot. Wojciech Wójcik / / FORUM

"Otrzymałam pismo od zarządcy parkingu przy galerii z informacją, że mam zapłacić 150 zł. Dołączone są zdjęcia, jak auto wjeżdża i wyjeżdża z parkingu w odstępie 15 minut. Wysadziłam swoich pasażerów, którzy robili zakupy i pojechałam dalej. Czy muszę płacić, skoro się tam nie zatrzymałam i nie zaparkowałam, a krążyłam jedynie, by spokojnie i nie zastawiając nikogo wypuścić inne osoby?" - zastanawia się nasza czytelniczka.

Jak się okazuje, prywatne parkingi, nie tylko przed sklepami, ale także te położone w centrach miast, to temat rzeka. Np. we Wrocławiu między miejskimi a prywatnymi miejscami do parkowania znajduje się jedynie krawężnik. Jeszcze do niedawna wielu kierowców drogo się na to nacinało. 

Zazwyczaj opłatę za parking uiszcza się, jeśli się zaparkuje samochód na miejscu parkingowym, wówczas wykupuje się bilet i jest to dowód na to, że się opłaciło miejsce postojowe. Jeśli się tylko wjeżdża na parking lub podwozi pasażerów, to nie powinno się uiszczać tej opłaty, gdyż faktycznie samochód nie został zaparkowany na miejscu parkingowym, kierowca nie wykupił biletu, tylko wjechał i wyjechał z parkingu. Obowiązki i prawa prywatnego zarządcy parkingu ze szczególnym uwzględnieniem naliczanych opłat wyjaśnia prawnik Małgorzata Piętka, ekspert w dziedzinie kadr i płac, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz prawa podatkowego.

Czasami zarządcy parkingu wysyłają pismo z obowiązkiem uiszczenia opłaty, czasami są to bezpodstawne zawiadomienia. W danej sytuacji należy przeanalizować wszystkie okoliczności zaistniałej sprawy.

- Jeśli czytelniczka otrzymała pismo, to warto podjąć działania wyjaśniające zaistniałą sytuację. Rekomenduję udzielenie zarządcy odpowiedzi pisemnej na otrzymane pismo, w którym należałoby umotywować przesłanki, że nie zgadza się Pani na uiszczenie opłaty, gdyż jest ona nałożona bezpodstawnie i nie uznaje Pani danego roszczenia - opisuje prawnik.

W odpowiedzi na pismo możemy także poprosić zarządcę parkingu o udostępnienie:

  • odpisu z monitoringu, gdyż będzie to dowód na to, że rzeczywiście pojazd nie zaparkował na danym miejscu parkingowym, tylko wjechał i wyjechał, aby wysadzić pasażerów.
  • Regulaminu parkingu, który reguluje całą organizację funkcjonowania parkingu. Firmy prywatne, parkingowe, które obsługują parkingi, powinny mieć uregulowane zasady organizacji i działania parkingu, pobieranie opłat oraz zasady procedowania. Posiadają one swoje wewnętrzne uregulowania.

Odpowiedź na pismo powinno się nadać listem poleconym, aby mieć dowód na to, że rzeczywiście zostało wysłane z zachowaniem termin na odpowiedź.

Warto pamiętać, że to na zarządcy spoczywa obowiązek udowodnienia, że dana osoba kierowała samochodem. W omawianym przypadku, że to czytelniczka, a nie ktoś inny, wjechała na parking.

Jeśli ktoś wjeżdża i wyjeżdża z parkingu, to wezwanie do zapłaty za tenże parking jest bezzasadne, gdyż nie spełnia przesłanek, które mówią o tym, kiedy można pobrać taką opłatę. Zarządcę nie obliguje prawo do pobrania od Pani opłaty za parking, ale to wszystko należy wyjaśnić.

Jak wynika z opisu sprawy, posiadacz pojazdu ma zagwarantowaną możliwość obrony swoich praw m.in. poprzez wniesienie odpowiedzi na pismo, możliwości dostępu od zarządcy potrzebnych dokumentów, które mogą przyczynić się do bardziej szczegółowego wyjaśnienia sprawy. Jeśli brak jest podstaw prawnych, które powodowałyby obowiązek zapłaty, to pismo od zarządcy parkingu jest bezskuteczne. Firmy parkingowe mają obowiązek działać w granicach prawa. Ponadto należy nadmienić, że obowiązek dokonania opłaty za parkowanie pojazdu jest funkcjonalnie związany z obowiązkiem udokumentowania wykonania obowiązku. Zarządca parkingu powinien dokonać ustaleń, czy w ogóle u czytelniczki powstał obowiązek uiszczenia opłaty za parkowanie.

Jak wskazuje sentencja wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 14.04.2023 r.:

kierowca płaci wyłącznie za postój w miejscu do tego wyznaczonym za pomocą właściwych znaków drogowych określonych w rozporządzeniu Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji

z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. Nr 170, poz. 1393). Miejsca płatnego postoju wyznaczone w strefie płatnego parkowania […]. Należy wskazać, że strefa płatnego parkowania winna być odpowiednio oznakowana, znaki powinny znajdować się w odpowiednich do tego przeznaczonych miejscach. Na znaku obok napisu może pojawić się napis „postój płatny", wskazuje się sposób wnoszenia opłaty za postój pojazdu samochodowego przez umieszczenie napisu lub symbolu parkometru, karty zegarowej lub biletu.

Biorąc pod uwagę powyższe oraz obowiązujące w tym zakresie przepisy, należy stwierdzić, że czytelniczka może nie zgodzić się z danym wezwaniem do zapłaty za parking i udzielić odpowiedzi na pismo, powołując się na wyżej wymienione argumenty, które przemawiają za tym, że wezwanie do zapłaty może okazać się bezskuteczne.

Postawa prawna: wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 14.04.2023 r., sygn. akt. I GSK 181/19, lex nr 3634038

Autor: prawnik Małgorzata Piętka - ekspert w dziedzinie kadr i płac, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych oraz prawa podatkowego, strona kancelarii

Bankier.pl

Bankier.pl pomaga to nowy cykl, w którym staramy się opisywać problemy naszych czytelników. Odpowiedzi udzielają prawnicy z ArsLege. Masz problem w pracy, życiu codziennym, a może biznesowym? Zachęcamy do wysyłania pytań na adres: pytania@bankier.pl.

opr. aw

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (25)

dodaj komentarz
adam.1983
Jedna z gorszych naciągaczy to chyba APCOA, moja znajoma dostała od nich kwitek na 150zł w ostatniej minucie ważności opłaconego czasu postoju, wyłudzanie kasy bo zapewne nie jedna osoba dla świętego spokoju zapłaci mimo że ta ich tzw. opłata dodatkowa jest wystawiona bezprawnie.
stain
Miałem podobnie właśnie z Apcoa (opisane w poście poniżej). Różnica w czasie wydruku biletu i wezwania to 1 (jedna!) minuta. Gość z Apcoa musiał tam już być; musiał widzieć, ze wjeżdżam; musiał widzieć, że idę do parkomatu. Ale kwit i tak wsadził. Czysta forma naciągactwa. A Lidl to toleruje.
stain
Najbardziej dziwi mnie, że właściciele sieci handlowych tolerują takie drapieżne wyłudzanie opłat przez firmy, które sami zatrudniają. Przecież to jest wizerunkowy strzał w kolano dla sklepu - to do niego przyjeżdża klient, nie do firmy-krzak obsługującej parking. Miałem tak z Lidlem, "inkasent" wsadził kartkę z wezwaniem Najbardziej dziwi mnie, że właściciele sieci handlowych tolerują takie drapieżne wyłudzanie opłat przez firmy, które sami zatrudniają. Przecież to jest wizerunkowy strzał w kolano dla sklepu - to do niego przyjeżdża klient, nie do firmy-krzak obsługującej parking. Miałem tak z Lidlem, "inkasent" wsadził kartkę z wezwaniem w czasie kiedy szedłem do parkomatu. Na wydrukach było widać wyraźnie, że różnica w czasie na bilecie i wezwaniu wynosi 1 minutę. Ale Lidl zamiast ustawić do pionu firmę z którą ma umowę, a która działa na szkodę jego klientów upierał się żebym udowodnił że nie jestem wielbłądem - po przepychankach mailowych w końcu wysłałem (do Lidla, nie do Apcoa) skany tych kwitów, acz niechętnie. To Lidl powinien dopilnować, aby jego klienci nie byli narażani na takie historie. Bo o klienta powinien się troszczyć, nie o opłacanego od wystawionych wezwań pracownika zatrudnianej przez siebie firmy, który na akord wystawia je seryjnie, byle więcej.
stain
Oczywiście po wysłaniu tych kwitów z minutową różnicą czasu wystawienia, ze strony Lidla żadnych przeprosin czy wyjaśnień, ze to jakaś pomyłka czy nadgorliwość pracownika i że zwrócą na to uwagę. Znaczy, że tolerują takie działania.
adam.1983
Niektóre markety się czasem z tego wycofują, W Opolu w zeszłym roku funkcjonował płatny parking pod OBI ale po fali krytyki w internecie się z tego pomysłu wycofali.
stain odpowiada adam.1983
Wszystko zależy od lokalizacji. Rozumiem, że właściciel terenu (sklep) nie życzy sobie, aby parkowali tam na 8 h pracownicy sąsiedniego biurowca - w którym jest 100 miejsc na 500 zatrudnionych (bo takie pozwolenie na budowę wydał im zastanawiająco łaskawy samorząd). Ale to nie może być "polowanie" na klientów sklepu - i Wszystko zależy od lokalizacji. Rozumiem, że właściciel terenu (sklep) nie życzy sobie, aby parkowali tam na 8 h pracownicy sąsiedniego biurowca - w którym jest 100 miejsc na 500 zatrudnionych (bo takie pozwolenie na budowę wydał im zastanawiająco łaskawy samorząd). Ale to nie może być "polowanie" na klientów sklepu - i musi być rozwiązane przez sklep, bo to on zatrudnia operatora parkingu i nie reagując daje zielone światło dla nieuczciwych praktyk tego ostatniego.
jas2
Sporo ludzi chce skorzystać z darmowego parkingu a nie z zakupów.
adam.1983 odpowiada jas2
Taa zwłaszcza w centrum handlowym na obrzeżach miasta, jak wejdą zakazy wjazdu samochodami spalinowymi a będzie z tego dogodna komunikacja to jeszcze będę to mógł to rozumieć, ale wprowadzanie parkingu płatnego zarządzanego przez jedna z tych popularnych firm w miejscu gdzie poza wizytą w sklepie nie ma po co tam parkować to zwykłe Taa zwłaszcza w centrum handlowym na obrzeżach miasta, jak wejdą zakazy wjazdu samochodami spalinowymi a będzie z tego dogodna komunikacja to jeszcze będę to mógł to rozumieć, ale wprowadzanie parkingu płatnego zarządzanego przez jedna z tych popularnych firm w miejscu gdzie poza wizytą w sklepie nie ma po co tam parkować to zwykłe naciąganie klientów.
chmiels
Zapłacić, nigdy więcej nie przyjść tam, do tego samego glosno namawiać znajomych, sami zadzwonią i przeproszą
stain
Nie zadzwonią, nie przeproszą. Oni o tym wiedzą i mają klienta w czterech literach.

Powiązane: Bankier.pl pomaga

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki