Polska Grupa Energetyczna rusza z budową dwóch nowych bloków gazowych na Śląsku i na północnym zachodzie Polski, które będą zapewniać dostawy energii w okresach szczytowego zapotrzebowania oraz spadków produkcji z odnawialnych źródeł. Wartość umowy to ponad 6 miliardów złotych.


Umowa na budowę nowych bloków została podpisana oficjalnie w środę na terenie elektrowni w Rybniku pomiędzy PGE a wykonawcami – Polimeksem Mostostalem, który jest liderem konsorcjum, oraz spółkami z grupy Siemens Energy.
Most między węglem a atomem
Nowe jednostki to kolejne bloki zasilane gazem realizowane przez PGE. – Wiemy, że OZE to przyszłość, wiemy, że atom to przyszłość, ale gaz to most, którym musimy przejść między węglem a energetyką zeroemisyjną. W 2030 r. nasze moce gazowe osiągną 3,5 GW – stwierdził Dariusz Lubera, prezes PGE i gospodarz wydarzenia. Akcentował fakt, że realizacją zajmie się konsorcjum, na czele którego stoi polska firma – Polimex Mostostal. Dodał, że w perspektywie kolejnych lat, wraz z realizacją strategii grupy, z budżetu PGE do polskich dostawców w ramach tzw. local content trafi 150 mld zł.
– To jest potwierdzenie strategicznego kierunku, w którym podąża polska energetyka. Ta decyzja ma wpływ na bezpieczeństwo energetyczne kraju, za które odpowiadamy – stwierdził minister energii Miłosz Motyka. Wyraził przekonanie, że dzięki inwestycjom takim jak te podejmowane przez PGE Polska będzie pokazywana jako przykład udanej transformacji energetycznej.
– Mówimy o projektach o łącznej mocy blisko 1200 MW. Są to inwestycje kluczowe dla stabilności dostaw energii. Dziś zamykamy etap przetargowy i zaczynamy etap realizacji, do którego jesteśmy doskonale przygotowani – stwierdził Jakub Stypuła, prezes Polimeksu Mostostalu.
Większa jednostka w Rybniku jest w budowie, a w Gryfinie już działa
Łączna wartość umowy przekracza 6 mld zł. Jak informowano kilka miesięcy temu, ceny brutto za realizację inwestycji wyniosły odpowiednio w Rybniku (woj. śląskie) 1,46 mld zł oraz 480,7 mln euro, a w Gryfinie (woj. zachodniopomorskie) 1,48 mld zł oraz 469,1 mln euro.
Przełoży się to na powstanie dwóch jednostek gazowych dysponujących mocą 588 MW każda. Są to wysoce elastyczne bloki OCGT (w tzw. otwartym cyklu) zaprojektowane do szybkiego startu i pracy w okresach najwyższego zapotrzebowania na energię. Zgodnie z harmonogramem oddanie obiektów do użytku zaplanowano na 2029 rok. Oba projekty uzyskały stabilne 15-letnie kontrakty w grudniowej aukcji rynku mocy.
W Rybniku trwają już zaawansowane prace nad blokiem gazowo-parowym o mocy 882 MW, który ma zostać uruchomiony na początku 2027 roku. To największa i najbardziej efektywna jednostka w kraju (ponad 60% sprawności), która zapewni prąd blisko 2 mln gospodarstw domowych. Dodanie do niej blisko 600 megawatów mocy z nowej instalacji szczytowej oznacza, że w miejscu sukcesywnie wygaszanych, wysłużonych bloków węglowych powstaje jeden z największych w kraju hubów gazowych o łącznej mocy 1,5 GW. Obie inwestycje to „być albo nie być” dla rybnickiej elektrowni.
Podobne zmiany zachodzą w elektrowni w Elektrowni Dolna Odra w Gryfinie. W 2024 roku PGE oddała tam do eksploatacji dwie jednostki CCGT o łącznej mocy 1366 MW, pokrywające około 5% potrzeb energetycznych kraju.
Polska Grupa Energetyczna w przyjętej w ubiegłym roku strategii do 2035 roku założyła, że w energetykę gazową w latach 2025-2035 zainwestuje 37 mld zł, osiągając w tym segmencie 10 GW mocy. Z tej puli większość mocy, 6 GW, ma przypaść na jednostki w technologii OCGT, czyli elektrownie szczytowe.
Destabilizacja na Bliskim Wschodzie to nie zagrożenie
Co jakiś czas pojawiają się pytania, czy plany związane z energetyką gazową mogą ulec zmianie w kontekście napięć geopolitycznych, w tym wojny w Zatoce Perskiej. PGE nie przewiduje jednak, żeby obecny kryzys na Bliskim Wschodzie mógł prowadzić do zagrożenia dostaw błękitnego paliwa do Polski.
– Dostawy gazu do Polski to nie jeden kierunek, jesteśmy bardzo zdywersyfikowani, a dostawy z rejonu Bliskiego Wschodu nie przekraczają 10 proc. Nie przypuszczam, żeby było jakieś zagrożenie, jeśli chodzi o dostawy. Natomiast ceny w takich sytuacjach mają tendencję do fluktuacji. Było już kilka takich zawirowań, które później wracały do stabilnego poziomu – ocenił prezes PGE Dariusz Lubera, pytany przez dziennikarzy o potencjalny wpływ konfliktu na rynek gazu.
Jak przekazał Lubera, który kieruje największą firmą energetyczną w Polsce od niespełna dwóch miesięcy, obecne inwestycje realizowane są w oparciu o strategię z czerwca ubiegłego roku, jednak zarząd jest w trakcie jej przeglądu, by uwzględnić nowe uwarunkowania rynkowe. Efekty tych analiz i ewentualne rewizje planów mają być znane w połowie tego roku. – Jeśli zdecydujemy o rewizji strategii, poinformujemy o tym rynek – dodał.
Jednostki gazowe stają się fundamentem
Na polskim rynku energetycznym jednostki gazowe stają się fundamentem w okresie przejściowym. System energetyczny mierzy się z gwałtownym przyrostem niestabilnych mocy z farm wiatrowych i fotowoltaiki przy jednoczesnym, wymuszonym przez wiek i koszty emisji CO2 wyłączaniu starych elektrowni węglowych. W oczekiwaniu na uruchomienie pierwszych reaktorów jądrowych w latach 30. to właśnie nowe moce oparte na błękitnym paliwie pełnią kluczową rolę. Mają gwarantować, by w polskim przemyśle nie zabrakło energii w momentach, gdy w systemie drastycznie spada produkcja ze źródeł odnawialnych.
Takie jednostki poza PGE już mają lub są w trakcie ich realizacji także trzy pozostałe duże grupy energetyczne – Energa (z Grupy Orlen), Tauron i Enea.



























































